niedziela, 6 stycznia 2013

Ojcze Nasz - nowe spojrzenie na modlitwę

Będąc katolikiem powtarzałem bezmyślnie modlitwę Ojcze Nasz niczym mantrę.
Nigdy nie zastanawiałem się nad jej sensem. Jedna krótka modlitwa, którą zalecił Isus Chrystus a ja nic z tym nie zrobiłem.

Tak więc teraz dokonam analizy modlitwy Ojcze nasz.

Ojcze nasz, któryś jest w niebie
święć się imię Twoje;
przyjdź królestwo Twoje;
bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi;
chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj;
i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy;
naszym winowajcom;
i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie;
ale nas zbaw ode Złego.
Albowiem Twoje jest Królestwo i moc, i chwała na wieki wieków.



"Ojcze nasz, któryś jest w niebie"
Ten początek wskazuje nam obecne miejsce zamieszkania Boga. Nigdy się nawet nad tym nie zastanawiałem. Boga pamiętam  z lekcji religii, że jest gdzieś na jakiejś chmurce, co jest i absurdem i kłamstwem. W związku z tym, że nie mamy niezbędnej wiedzy o kosmosie,  Bóg mówi nam ogólnie, że mieszka  w niebie. Co dzisiaj możemy śmiało powiedzieć, gdzieś daleko w kosmosie. Watykan posiada olbrzymi teleskop ponoć niewiele gorszy od teleskopu Hubbla. Ten teleskop nazywa się .... Lucifer 1. Pewnie w strachu wypatrują powrót Isusa na ziemię.



"święć się imię Twoje"
Zaleca nam się, aby imię Boże było chwalone. Dla naszego dobra mamy chwalić Boga. Przenieśmy na chwilę stosunek Boga Ojca do ludzi, na stosunek tata, mama - dzieci. Jeśli będziemy chwalili naszego biologicznego tatę, to w umysłach wielu osób będzie on postrzegany jako ktoś przyzwoity, a więc godny zaufania. Co za tym idzie, tata może dostać ciekawą pracę a w konsekwencji nam dzieciom będzie się lepiej powodziło. Jeśli naszym rodzicom się źle powodzi, to i dzieciom również będzie się źle wiodło.
Nakaz ten ma jeszcze jeden aspekt. Jeśli Boga nie będziemy wywyższa,ć to wejdzie  na Jego miejsce, w naszym życiu i ludzi na ziemi ktoś inny. Jak myślicie kto? Nie tak dawno napisałem artykuł o tym kto zajmuje miejsce Boga: http://detektywprawdy.blogspot.com/2012/12/gwiazda-poranna-symbole-w-kulturze-i.html

"przyjdź królestwo Twoje;"
Prośba o przybycie do nas  Boga z kosmosu. Tu na ziemi jesteśmy puchem marnym, w sidłach szatana. Walczymy z chorobami, jak przeżyć. życie jest ciężkie. Osobiście modlę się tuż po odmówieniu modlitwy Ojcze nasz aby Bóg jak najszybciej nas odwiedził, przybył bo zło poszerza swoje kręgi i wiem że żadna partia na świecie tego nie zmieni ani żadna religia. Tylko sam Bóg.


 bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi
Oznacza to, że na ziemi nie ma woli Boga, że musimy o nią prosić. Pokazuje to też kto na ziemi rządzi i nie jest tą osobą Bóg. Jednak aby Bóg miał wpływ na sytuację na ziemi musimy tego chcieć i modlić się  BĄDŹ WOLA TWOJA TAKA JAK JEST W NIEBIE ŻEBY TAKA BYŁA TEŻ NA ZIEMI.
Nie modlimy się, aby wola Boga była wszędzie, tylko tam gdzie tego potrzebujemy. W związku z tym, że Bóg dał nam wolną wolę, to możemy niestety wybierać kogoś innego niż Bóg.......


chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj
Prosimy tutaj aby Bóg nam zapewnił niezbędne do życia minimum, taki powiedzmy socjal żebyśmy mogli przeżyć. Tym pokarmem jest także Słowo Boże.

i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy
Tutaj jest bardzo ciężkie do zrealizowania nasze zobowiązanie do tego, aby się nie mścić.  Isus też mówił o tym w swej przypowieści:


(21) Wtedy przystąpił Piotr do niego i rzekł mu: Panie, ile razy mam odpuścić bratu memu, jeżeli przeciwko mnie zgrzeszy? Czy aż do siedmiu razy? (22) Mówi mu Jezus: Nie powiadam ci: do siedmiu razy, lecz do siedemdziesięciu siedmiu razy. (23) Dlatego Królestwo Niebios podobne jest do pewnego króla, który chciał zrobić obrachunek ze sługami swymi. (24) A gdy zaczął robić obrachunek, przyprowadzono mu jednego dłużnika, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. (25) A ponieważ nie miał z czego oddać, kazał go pan sprzedać wraz z żoną i dziećmi, i wszystkim, co miał, aby dług został spłacony. (26) Wtedy sługa padł przed nim, złożył mu pokłon i rzekł: Panie! Okaż mi cierpliwość, a oddam ci wszystko. (27) Tedy pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. (28) A gdy ów sługa wyszedł, spotkał jednego ze swych współsług, który był mu winien sto denarów; i pochwyciwszy, dusił go, mówiąc: Oddaj, coś winien. (29) Wtedy współsługa jego, padłszy na kolana, prosił go mówiąc: Okaż mi cierpliwość, a oddam ci wszystko. (30) On jednak nie chciał, lecz odszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. (31) A współsłudzy jego widząc to, co zaszło, zasmucili się bardzo i poszedłszy, opowiedzieli panu swemu wszystko, co się stało. (32) Wtedy przywołał go pan jego i rzekł mu: Sługo zły! Wszystek tamten dług darowałem ci, boś mnie prosił. (33) Czy i ty nie powinieneś był zlitować się nad współsługą swoim, jak i ja zlitowałem się nad tobą? (34) I rozgniewał się pan jego, i wydał go katom, żeby mu oddał cały dług. (35) Tak i Ojciec mój niebieski uczyni wam, jeśli każdy nie odpuści z serca swego bratu swemu. 


Zdaję sobie sprawę jakie to ciężkie. Akurat kto jak to, ale ja miałem wielu złoczyńców. Większość katolików jest niesłychanie mściwa. Mściwość to też stan psychiki, stałe rozmyślanie o zemście.


i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie
 Sprawa niemal oczywista. Prosimy o to by szatan i demony nas nie kusiły, prosimy o siłę by oprzeć się pokusom, naszym słabością. Wszystko jest dla ludzi ale z umiarem. Seks jest dla ludzi, ale nie może być celem samym w sobie tylko aktem miłości dwojga osób. Alkohol jest dla ludzi, co nam pokazuje przykład Noego, który prowadził winnicę lub Jezusa w Kanie Galilejskiej. Isus chciał aby ludzie się dobrze bawili. Jednak picie alkoholu na kłopoty lub dla towarzystwa kolegów to już zła droga. Niemcy, Czesi piją niemal codziennie piwo. Francuzi wino. Jednak są to małe dawki. Czesi może wypiją dwa piwa dziennie ale ich piwo jest dosyć słabe w okolicach 4-5%..
Kuszenie to też zdrada, oglądanie się za obcym mężczyzną i obcą kobietą.
Kuszenie to też chęć szybkiego i nieuczciwego zysku.
Kuszenie to zatrata wartości w drodze do kariery. Świetnie pokazuje to film Adwokat diabła.


 ale nas zbaw ode Złego
 Proszę zwrócić uwagę, na dużą literę. Spersonifikowane zło - Szatan.
Co to jest zbawienie? Zbawienie – uwolnienie się z niekorzystnego stanu lub okoliczności (wikipedia).
- wybawienie, ocalenie, ratunek, uratowanie


Albowiem Twoje jest Królestwo i moc, i chwała na wieki wieków.
Wycięty przez ludzi szatana wers mówiący o potędze Boga i jego mocy i czasie trwania tej mocy.

Jak widać  niby taka zwykła modlitwa ale jakże ma głęboki sens. Osobiście staram się przy każdym słowie być skupionym i wczuwać w sens.

Życzę dobrej modlitwy.

Piotr

sobota, 5 stycznia 2013

Popieram akcję - Nie daję na WOSP Owsiaka

Nie daję na orkiestrę Owsiaka z kilku powodów:

1. Owsiak jest uczestnikiem systemu naszej mniejszości narodowej
2. Wyręcza państwo
3. Znam osoby które kiedyś kwestowały. Wielu kradnie pieniądze.
4. Owsiak jest ateistą
5. Owsiak jest za eutanzają
6. Owsiak się na tym wzbogaca. Pieniądze giną po drodze. (może znajdę kiedyś materiał nt finansów WOSP)
7. Jest to następny ukryty podatek
8. Służba zdrowia i tak będzie kiedys sprywatyzowana a aparatura pójdzie  za grosze dla koncernów medycznych
9. Owsiak jest niczym nie różniącym się od gwiazd rocka bożkiem






Na temat Owsiaka jest masa negatywnych materiałów i aż nie chce mi się szukać. Jak ktoś ma w kompie to proszę mi podesłać na maila lub w linku.


piątek, 4 stycznia 2013

Kto jest zlodziejem dusz

Poniżej kopiuje doskonały tekst znaleziony wczoraj na Henia blogu a jest on profesjonalnym dopełnieniem moich artykułów nt magii kościoła rzymskiego.

Czegoś takiego brakowało mi od dawna. A tu proszę...bach (nie mylic z Sebkiem Bachem) jest. Na ten temat miałem wiedzę szczątkową.
Ogólnie do tej pory było tak jeśli chodzi o prawdę, że była ona jak pocięta kartka papieru z zagubionymi częściami. Tudzież jak zagubione puzzle. Teraz ta prawdę odnajdujemy dzięki internetowi, łączymy zagubione części dzięki burzy mózgów, takim stronom jak zbawienie.com czy mój skromny blog.


Jak niektórzy moi czytelnicy wiedzą niedawno dokonałem apostazji. Tutaj relacja: http://detektywprawdy.blogspot.com/2012/12/w-piatek-dokonaem-apostazji.html
Miałem do niej kilka podejść i teraz jestem całkowicie przekonany, ze przeszkadzały mi w niej jakieś byty duchowe. Zapewne demony.
Podobny problem ma obecnie moja żona. Od kilku dni nie może się skontaktować ze swoja koleżanką potencjalnym świadkiem.
Według mojej wiedzy najbardziej magia krk dotyka ludzi idących w stronę dobra, to ich na różne sposoby prześladuje. Kiedyś mój były ojczym, który mnie na marginesie nienawidził, ale widząc moje starania w kierunku pracy i na innych płaszczyznach powiedział tak: ty to nie masz szczęścia w życiu.
Zło, demony nie prześladują ludzi złych bo nie maja po co. Ci są już kupieni: kłamią, kradną, oszukują, oglądają pornografię, zdradzają, niszczą innych ludzi etc. Demony nękają osoby idące w stronę Jezusa. Liczą na to że pech, np brak pracy, czy rozbity samochód ich załamie i pójdą w stronę zła. Często tak sie dzieje.
 Kilka lat temu, tuż po ślubie miałem serię ataków z różnych stron, urzędowych, rodzinnych itd. Wczęsniej nie chodziłem do kościoa czyli byłem wg autora tekstu jedynie zapieczetowany. Sakrament małżeństwa byl dla mnie wejściem  do pomieszczenia gdzie podpisuje się cyrograf.

Sporo przed apostazją zrobilem wielk krok oczyszczający: pozbyłem sie wszelkich dewocjonaliów, za co byłem trochę "ścigany". Jednak miałem wybór albo tkwic w prześladującym  mnie pechu albo wyjść z kościoła i raz na zawsze rzucic tą piekielna organizację.





DEFINICJA - czyli kto jest złodziejem?

Jako były członek katolickiej organizacji religijnej przez kilka lat zmagałem się ze skutkami tego kontaktu. To, czego doświadczyłem ja sam, jak też moi czytelnicy, którzy opisywali mi swoje przeżycia, utwierdziło mnie w przekonaniu, że sprawa jest bardzo poważna i złożona. Dodatkowy problem pojawia się na skutek społecznego tabu nakładanego przez wieki a dotyczącego kościoła w ogóle. Na temat religii lepiej jest nie rozmawiać w ogóle - zarówno w aspekcie pozytywnym (podejrzenie o nawiedzenie) jak i negatywnym (skala reakcji od obojętności aż po czynną wrogość). Dlatego też teksty lepiej jest publikować pod pseudonimem a z ludźmi rozmawiać incognito, bo publiczne ujawnienie się rodzić może niebezpieczeństwo (w samych tylko listach grożono mi kilkakrotnie a jad sączący się z ust chrześcijan każe się poważnie zastanowić nad źródłem tej nienawiści).
Pierwsza była intuicja, wnioski sformułowałem później. Prawdziwa natura działań kościelnych jest odmienna od ogólnie panujących poglądów i pozorów jawiących się w kontakcie z kościołami. Oceniam ją jako skrajnie negatywną, obliczoną na konkretne skutki. Pierwszy etap moich rozważań to stwierdzenie, że KOŚCIELNI FUNKCJONARIUSZE KRADNĄ LUDZIOM DUSZE. Żeby być dobrze zrozumianym wyjaśnię jak rozumiem pojęcie duszy. Dusze, to centra mocy człowieka. Mają ona naturę namacalną w tym znaczeniu, że nie należą do jakiejś niedostępnej, duchowej sfery, tylko że ich obecność jest potrzebna człowiekowi do normalnego funkcjonowania. Tak wierzą ludy szamańskie. Jest to podstawowe centrum człowieka, które sprawia, że jest on zdrowy, wolny i może normalnie funkcjonować. Duszę można utracić. Stan utraty duszy był przedmiotem szczególnych starań szamanów - jej odzyskiwanie pozostawało i pozostaje nadal jednym z najważniejszych działań na szamańskiej ścieżce. Utrata duszy może zaistnieć na skutek bolesnych doświadczeń życiowych, choroby, wypadku albo intencjonalnych działań osoby trzeciej czyli mówiąc wprost, na skutek praktyk magicznych. Takimi praktykami magicznymi posługują się od stuleci kościoły aby pozyskiwać w magiczny sposób moc na rzecz funkcjonowania swojej organizacji, a precyzując pojęcie, tzw. egregora [2] . Proces ten następuje podczas sprawowania sakramentów, ale także poprzez systematyczne rzucanie klątw na członków kościoła. Te klątwy nieustannie rzuca się z ambon, publikuje w książkach i puszcza w eter za pośrednictwem rozgłośni radiowych. Klątwy te są jawne tj. odbiorcom wydaje się, że rozumieją sens słyszanych słów ale jeśli wsłucha się w nie osoba wolna to wychwyci tam od razu negatywne treści. W powstającej obecnie książce, o której już wspominałem na wstępie, załączam przykłady takich klątw.
Rzesze zaklętych ludzi wiodą swoją egzystencję nie zdając sobie sprawy z tego, że są częstokroć jedynie w połowie ludźmi, bowiem swojej drugiej połowy, którą im ukradziono, nigdy nawet nie poznali. Tak, jakby wśród rzeszy ślepców ktoś nagle zaczął mówić o wzroku - taka jest też mniej więcej moja sytuacja, kiedy rozmawiam z ludźmi na ten temat. Jest to trudne ponieważ jestem często uważany za wariata a innych jeszcze za wroga. Niektórzy zarzucają mi paranoję. Prawdę mówiąc nie dziwię się temu. Tak, jestem szalony, gdyż tylko szaleństwem można pokonać ten lodowaty powiew ziejący z kościelnych otchłani i tylko paranoiczną prowokacją można wyciągnąć spoczywających tam ludzi. Nieświadomi tortur jakim są poddawani twierdzą, że żyją w szczęśliwości, niczym więźniowie reedukacyjnego obozu maoistowskiego reżimu. Jeszcze inni spontanicznie i samoistnie obudzeni przedwcześnie, poddawani są jeszcze większym torturom poprzez wtłaczanie poczucia winy, modlitwy (klątwy) wspólnotowe, nazywane także modlitwami o uwolnienie od złego ducha. Mnie samemu podczas takiej modlitwy, trwającej dziewięć nocnych godzin i prowadzonej przez grupę dziewięciu osób, w tym księdza, przylepiono tak zajadłego demona, że skutki jego działania odczuwam do dzisiaj. Działań i sposobów jest wiele. Opiszę je szczegółowiej w mojej książce. Przede wszystkim są to sakramenty, od chrztu poczynając.

SAKRAMENTY

Jest siedem sakramentów. Chrzest, bierzmowanie, spowiedź, komunia, małżeństwo, kapłaństwo, namaszczenie chorych (zwane ostatnim namaszczeniem). Pod pozorem czynności sakralnych zakłada się ofiarom tzw. pieczęcie. Sami kościelni funkcjonariusze nazywają sakrament bierzmowania Pieczęcią Ducha Świętego.
Jaką naturę mają pieczęcie jako takie? Służą między innymi do: 1) sygnowania dokumentów - jako znaki ich autentyczności, 2) oznaczania własności, 3) pieczętowania komisyjnie zamkniętych pomieszczeń, 4) zamykania tajnej korespondencji 5) znakowania bydła itd.
Po co zatem pieczętować ludzi? Jeśli człowiek jest wolnym podmiotem, to nie potrzebny mu znak autentyczności; nie jest też bydłem chociaż symbolika owczarni swojego pasterza sugeruje, że jednak może nim być; nie ma w nim nic tajnego ani nie trzeba nic w nim zamykać. A jednak ludzi się pieczętuje. Ma to oczywiście wymiar symboliczny a dokładniej mówiąc magiczny. Magiczne pieczęcie stosowane były i są przez niektórych magów między innymi do pętania demonów w celu zaciągnięcia ich na służbę. Bogata w symbolikę pieczęci jest też Apokalipsa Jana, który to wątek szerzej poruszam w swojej książce. Tutaj chciałbym wyjaśnić, że religia chrześcijańska wpisuje się w jeden, wspólny rys religii monoteistycznych, które to posiadają naturę demoniczną i stanowią pole działania sił wrogich człowiekowi. Zarówno judaizm, chrześcijaństwo oraz islam są z natury wrogie człowiekowi. Do tego tematu jeszcze wrócę.
Rytuały jako takie można z grubsza podzielić na dwie kategorie: otwierające i zamykające. Do otwierających należą np. buddyjskie poła [3] , obrzęd szałasu potów, hiperwentylacja zwana oddychaniem holotropowym, rytualne stosowanie grzybów halucynogennych wśród adeptów tradycyjnych kultur szamańskich [4] , rytuał pentagramu. Natura tych rytuałów jest otwierająca i uwalniająca. Rytuały zamykające stosuje się jedynie intencjonalnie, w konkretnych przypadkach i jawnie. Do rytuałów zamykających należą: wypędzanie ducha np. choroby, pętanie demona oraz sakramenty kościelne - czynione jednak podstępnie i z ukryciem ich prawdziwej natury.
PRZYKŁAD CHRZTU. Kościelny sakrament chrztu jest rytuałem magicznym pętającym duszę dziecka (kościół chrzci również sporadycznie dorosłe osoby). Na głowie ofiary kapłan kreśli palcem umaczanym w poświęconym oleju znak krzyża, po czym egzorcyzmuje diabła i na końcu polewa głowę trzykrotnie wodą wypowiadając odpowiednią formułę: ja ciebie chrzczę... itd.
Symbolika krzyża jest wieloznaczna. Na przykład w tradycjach szamańskich oznacza kierunki świata. W tradycji chrześcijańskiej jest jednak związana z rzymskim narzędziem tortur i egzekucji wykonywanych na ludziach podrzędnej kategorii (Rzymian, posiadających prawa obywatelskie, ścinano). Krzyż służył do śmiertelnego unieruchomienia ofiary, tak aby skonała dusząc się pod ciężarem własnego ciała. Skazańcom zwykle łamano piszczele. Mówi się, że z litości gdyż osoba z połamanymi kośćmi nóg nie mogła się podnosić w celu zaczerpnięcia oddechu i umierała przez to szybciej. Jest to także, a może przede wszystkim, ślad starej wiary w to, że istota z połamanym szkieletem nie mogła się odrodzić ponownie (zmartwychwstać) gdyż szkielet w bardzo starej warstwie wierzeń jest źródłem życia i mocy. (W tym miejscu warto wspomnieć, że według przekazu ewangelistów, Jezusowi piszczeli nie połamano, co miało być wypełnieniem się starotestamentowego proroctwa) Centrum odniesienia współczesnego chrześcijaństwa jest zatem człowieczeństwo unieruchomione i przybite do narzędzia kaźni. Od wieków ludzie spoglądają na ten symbol nie zdając sobie sprawy co on oznacza i jakie konsekwencje ma nieustanne kontemplowanie tej treści. Czynienie tego znaku na czole dziecka jest ukrzyżowaniem również jego człowieczeństwa, jest symbolicznym unieruchomieniem jego istoty, zależnej odtąd od woli swych oprawców i dysponentów mocy, którą odbiera się ofierze w czasie sprawowania tego rytuału.
Wypędzanie demona nad nowonarodzonym dzieckiem jest zgubne w skutkach. Stara magiczna zasada głosi, że nie ma znaczenia forma gramatyczna zaklęcia. Jeśli ktoś zaklina bogactwo mówiąc niech nie będę biedny, to skutkiem wypowiedzenia tej formuły może być tylko bieda. Jeśli zatem kapłan woła szatana, wypędzając go z miejsca, gdzie go nie ma, to demon najprawdopodobniej przylezie z ciekawości, że ktoś wzywa jego imienia. Skutek egzorcyzmu - wokół ofiary gromadzą się demony, a pracę mają ułatwioną, gdyż ochrzczony został właśnie pozbawiony duszy, źródła swej mocy.
Wiele dzieci w czasie chrztu przeżywa koszmar. Dławią się one, wpadają w spazmy, drgawki, sinieją, duszą się itd. Jako że kiedyś asystowałem do mszy jako lektor, widziałem wielokrotnie takie przypadki. Wielu moich czytelników opisuje doświadczenia z chrztu swoich dzieci jako właśnie takie. Jedna z relacji opowiedzianych przez moją czytelniczkę była taka, ze miała ona wizję swego chrztu, kiedy to podczas polewania głowy wodą miała wrażenie, że zalewa ja od środka czarna, śmierdząca maź. Ja sam podczas obserwowania kościelnych rytuałów widzę rzeczy paskudne i złowieszcze. Kontakt z tym jest naprawdę przykry.
PRZYKŁAD BIERZMOWANIA. Rytuał ten odbywa się poprzez znak krzyża na czole, czyniony palem umaczanym w poświęconym oleju, wykonywany przez biskupa lub innego kapłana w jego imieniu. Podczas tego rytuału biskup wypowiada formułę: przyjmij znamię daru ducha świętego. W kościołach wschodnich (prawosławnych) pieczętuje się całe ciało (czoło, usta, gardło, klatkę piersiową - serce, dłonie i stopy) z formułą: pieczęć daru ducha świętego. Prawosławie w tym przypadku stosuje metodę hurtową.
Można je nazwać po prostu zamykaniem trzeciego oka. Trzecie oko, zwane w tradycji jogi czakramem anahata jest związane ze zdolnością doświadczania wizji. Wizja jest istotną częścią percepcji człowieka, bez niej jest się tylko tworem przekazującym treści z drugiej ręki. Wizja uzdrawia, daje wolność i decyduje o kreatywności. Skutkiem powszechnego wyłączenia tej zdolności u ludzi jest skrajna technologizacja życia i regres cywilizacyjny, którego najjaskrawszym symptomem jest zastąpienie wizji przez telewizję. Inni decydują o tym jakie treści i obrazy kierują życiem naszym i naszej społeczności. Kościół przywiązuje bardzo dużą wagę do mediów, które nazywa w charakterystyczny sposób "środkami masowego przekazu". Stąd też pewnie owa walka o media toczona przez znanego wszystkim zakonnika, właściciela jednej z kościelnych rozgłośni radiowych. Kto ma władzę nad obrazem pokazywanym ludziom pozbawionym wizji, ten ma faktyczną władzę nad nimi.
PRZYKŁAD SPOWIEDZI. Centralnym punktem tego rytuału jest osobiste wyznanie swoich przewinień kościelnemu funkcjonariuszowi. W tradycji katolickiej ofiarę nazywa się penitentem a spowiednik pełni rolę sądu.
Jeśli mamy sąd, to gdzie obrońca? Ofiara jest sama swoim oskarżycielem (proszę zauważyć podobieństwo do publicznej samokrytyki w państwach komunistycznych), nie ma obrońcy i jest poddawana sądowi. Tradycyjnym gestem pokuty jest bicie się w pierś. Według moich obserwacji ten rytuał ma przede wszystkim wpływ na sferę uczuć, dotyczy ośrodka zwanego w tradycji indyjskiej czakramem serca. Przy czym zaznaczam dosyć luźno nawiązuję do tej tradycji bowiem w innych tradycjach można zauważyć podobne korespondencje władz psychicznych i duchowych do ośrodków ciała (głowa - świadomość, serce - uczucia, splot słoneczny - emocje). Czynię tak, ponieważ system czakramów z systemu jogi dobrze zakorzenił się w świadomości adeptów Zachodu i dla wielu moich czytelników jest on czytelny. Spowiedź może powodować uzależnienie. Ofiara zaczyna skupiać się przede wszystkim na sobie, bojąc się popełnić kolejne wykroczenie popada w rodzaj autyzmu pomieszanego z narcyzmem. Sąd spowiedzi przypomina jej nieustannie, kto jest jej panem i od kogo zależy. Penitent nie jest z definicji osobą wolną - osoba wolna nie podlega sądowi. Pojęcie wolności jest tutaj kluczowe.

EGREGORY I DEMONY

Zarówno egregory jak i demony stanowią realne byty rezydujące w sferze, nazwanej ongiś w środowisku okultystycznym, astralną. Psychologizacja czy też wręcz jungizacja [5] zagadnień związanych z magią i szamanizmem spowodowała, że demony zaczęto postrzegać jako jedynie aspekty ludzkiego umysłu. Jestem stanowczym przeciwnikiem takiego podejścia do sprawy. Psychologia jest autonomiczną dziedziną i ma się do tłumaczenia pojęć magicznych oraz wyjaśniania natury astralu, jak wspomniane już skrzypce do poziomnicy. Szamańskie uzdrawianie to nie psychoterapia i odwrotnie. Podkreślam to aby zawczasu wyeliminować próby psychologizacji poruszanych przeze mnie kwestii. Takowe były już podejmowane w ramach oswajania moich skądinąd niewygodnych poglądów. Temu się sprzeciwiam. Twierdzę stanowczo, że w przestrzeni kościoła mamy do czynienia z niebezpiecznymi istotami i jest to zagrożenie realne oraz namacalne. Piszę to jako szaman [6] , będący nim z powołania i wybrania, o które nie zabiegałem. Źródłem mojego poznania w tej kwestii są wizje oraz szczególna percepcja będąca wynikiem szamańskich działań, jak też przede wszystkim kontakt z ludźmi - ofiarami chrześcijańskiego pieczętowania. Jeśli ktoś chce, może oczywiście uznać moje wywody za przejaw konfabulacji, lub wręcz choroby psychicznej, ale jestem na to przygotowany. Moje argumenty przeciw religijnym - poruszamy się w tej samej przestrzeni, psychiatra nie ma tu nic do gadania.
Demony korzystają z przestrzeni ludzkiego umysłu, jak z ekranu lub fali nośnej. Czasami nie zachowują tej reguły i manifestują się fizycznie, chociaż są to przypadki sporadyczne - wymagają zaangażowania ogromnych pokładów mocy i można je porównać na przykład do spięć w instalacji elektrycznej. Demony potrzebują ludzi, tak jak przestrzeń Internetu potrzebuje komputerów, aby zamanifestować swoją treść na ekranach monitorów. Internet jest realny i policzalny (choćby w systemie binarnym) ale bez urządzeń peryferyjnych istniałby sam dla siebie. Podobnie egregor kościelny ma naturę sieci, do której podpięte są jego ofiary. Egregor ten ma nader paskudną naturę, bywają bowiem również egregory o naturze bardziej neutralnej. Ten więc jest po pierwsze bardzo stary, a po drugie uzależniony od ofiar, których ciągle mu brakuje. W jego otchłani funkcjonuje wiele demonów a najpopularniejszym z nich jest Szatan zwany też, nie do końca słusznie, Lucyferem. Pełni on naturę strażnika, jak ktoś kiedyś słusznie spostrzegł. Jego zadaniem jest bycie tym wilkiem czyhającym na owczarnię pana - owce boja się wychylić poza stado i bardzo pilnują swego pasterza. Mają pozór bezpieczeństwa ale muszą dawać się strzyc a niekiedy i dać zeżreć, chociaż odbywa się to po cichu, tak aby inne owce się nie wystraszyły. Jeśli chodzi o Lucyfera, to uważam jednak inaczej. Nie jest on tym samym co szatan-strażnik, jest on drugą po demonie Jahwe (na ten temat w dalszej części tekstu) postacią religii monoteistycznych. Jest panem demonicznego ładu. Odrywa swe ofiary od samych siebie i zwodzi ich iluzorycznym światłem doskonałości. Jawi się jako postać łagodna i doskonała. Jest niezależny od egregora kościelnego, stanowi autonomiczne pole mocy obecne we wszystkich prawie tradycjach.
Ostatnio zamanifestował się wiosną w Rzymie tak, jak to opisałem w kwietniu po jednej z doświadczonych przeze mnie wizji : "Popatrzcie na Jego oblicze - pełne anielskiej godności, pełne wdzięku i starczej doskonałości. Przypatrzcie się temu faustowskiemu duchowi Teutona - niczym sobowtór Adriana Lewrkühna, co zaprzedał duszę diabłu w zamian za blask chwały i doskonałości. Habemus daemonium - oto mamy zło najczystsze, najświetlistsze, piękną postać lucyferycznego autoramentu, co usadowiła się w samym centrum świata. Diabelstwo zwyciężyło."
Innym, obecnie bardzo atrakcyjnym polem aktywności lucyferycznej jest tzw. new age. Tematu tego jednak z oczywistych względów tutaj rozwijać nie będę. Z lucyferyczną aktywnością możemy mieć do czynienia nawet w tak zacnych tradycjach jak zen - niektórzy jego adepci omamieni iluzorycznym światłem zaczynają uważać, że istnieje stan, w którym nie ma wątpliwości i przez to zdolni są do niezwykłego okrucieństwa o jakie np. posądzano Philipa Kapleau, o japońskich, samurajskich zbrodniach II Wojny Światowej już nawet nie wspominając.
Drugi demon, stający jednak w centrum uwagi, to Jahwe - stary, okrutny, i paskudy w swej naturze pustynny demon wojny i pogody. Stary Testament, kronika jego działań, jest historią pisaną krwią. W swej książce dokonuję szczegółowej analizy tekstu ST i przytaczam najciekawsze przykłady. Jahwe początkowo zasilał się energią życiową ofiar składanych z ludzi. Potem zadowalał się zwierzętami a w końcu, samemu ewoluując, zapragnął ludzkich dusz.
Myślę, że egregory i demony mają naturę podobną do, dajmy na to, ameby. Mogą się dzielić, klonować a dodatkowo jeszcze ewoluować i mutować. Tak też było z Jahwe. W jednym polu mocy, takim superegregorze, działają obecnie inne, spokrewnione ze sobą pola mocy. Inną naturę miał pierwotny Jahwe, inną ma współczesny katolicki Ojciec a jeszcze inną ma Allach. Zdaje się, że inny też jest duch protestantyzmu, ze swym sojuszem zawartym z kapitalizmem jako głównym polem swej aktywności [7] . Obecnie dwa z tych egregorów zdają się walczyć ze sobą o rząd dusz - islam i prostestanto- kapitalizm ścierają się na limesie cywilizacji arabskiej i anglosaskiej a podłożem tego konfliktu jest ropa naftowa, nazywana przez Nieńców, o czym wiemy od Leonida Lara, krwią diabła [8] . Temat ten jest wart osobnego potraktowania i z pewnością za jakiś czas do niego wrócę.
Ojciec - demon katolicyzmu, zdawał się słabnąć przez ostatnie dziesięciolecia. Przypominał schorowanego starca, niedołężnego okrutnika wykonującego swą władzę rękoma najemników. Nowy szef religijnej organizacji katolickiej, wcielony duch lucyferycznego idealizmu wieczystego, pokazuje jednak, że nastąpiło pewne przewartościowanie, czyli prawdopodobnie znaleźli jakieś nowe źródła energii. Zauważam jednak, że sfera ta jest nader pogmatwana, nie do końca jasna. Owe demoniczne pola mocy nie mają jednoznacznie określonych granic, jedne zdają się subtelnie przechodzić w drugie, stąd trudno nieraz określić tożsamość danej siły. Są tutaj kształty powstałe na wzór sojuszu, komensalizmu [9] , a nawet pasożytnictwa - posługując się modelowo terminologią przyrodniczą. To jest mroczny i drapieżny świat a my jesteśmy jego bazą pokarmową.
Oprócz tego egzystuje wiele pomniejszych demonów. Ich natura jest podobna, przyczepiają się do swych ofiar i zasilają się resztami ich mocy. Każdy poddany rytuałom kościelnym ma przypisanego sobie przynajmniej jednego, indywidualnego demona, który jak cień, wlecze się za nim całe życie. Rezyduje w jego umyśle, zatruwając go myślami o poczuciu winy upośledzając go np. w dziedzinie seksualności [10] itd. Ostatnio miejscem wzmożonej aktywności demonicznej stały się spotkania na Lednicy [11], gdzie dominikanie gromadzą rzesze młodych ludzi poddając im zupełnie nowym rytuałom. Każde doroczne, lednickie spotkanie kończy się pochodem ofiar pod symbolicznym szkieletem ryby - są tutaj symbolicznie pożerani przez egregora, który w tym przypadku manifestuje się w swojej akwatycznej emanacji. Skutki tego procesu są poważne. Obserwując na żywo jedno z takich spotkań widziałem, jak na ludzi spadają z góry niby czarne płachty (jakby płaszczki, latawce) i okrywają ich sobą. Każdy z uczestników składa dodatkowo ślubowanie i w efekcie pod pozorem dobrowolności poddaje się we władanie demonów. Podejrzewam, że takie spotkania organizowane są dlatego, że w ostatnich latach więzi wiernych z kościołem znacznie się rozluźniły, za przyczyną chwilowej niedyspozycji demona Ojca. Teraz straty trzeba nadrobić i stąd coraz więcej takich zgromadzeń.

ANTIDOTUM

Co zrobić z całym tym problemem? Większość listów, które otrzymałem było wołaniem o pomoc. Prawie wszyscy prosili mnie o podanie metod, za pomocą których mogliby się wyzwolić z pęt i odzyskać swoją utraconą duszę. Sprawa nie jest taka prosta. Jeden z moich czytelników, zainspirowany moim tekstem próbował to zrobić poprzez odprawienie pogańskich rytuałów na jednej z polskich świętych gór (chyba była to Ślęża). Nie wiem jednak jakie były tego skutki.
W czasie mojej pracy nad tym zagadnieniem opracowałem propozycje systematycznego i świadomego procesu odwracania skutków przyjęcia na siebie sakramentów i pozostawania w polu mocy kościelnej organizacji. Proces ten będzie przedmiotem prowadzonych przez mnie warsztatów oraz szczegółowo opiszę go we wspominanej już książce. Tutaj podam go tylko w formie konspektu.
1.
Etap formalny - wypisanie się z organizacji kościelnej. Co ciekawe samo katolickie prawo kanoniczne przychodzi nam tutaj z pomocą. Chciałbym aby było wiadome, że można skutecznie zaprzestać był członkiem organizacji kościelnej i można zrobić to wręcz natychmiastowo.
2.
Etap rytualny - między innymi: rytuały łamania pieczęci (rytuały o naturze otwierającej), ceremonia odnajdywania i sprowadzania duszy (najtrudniejszy proces), rytuały i czynności wspomagające. Więcej w książce oraz na warsztatach.
3.
Odwyk - likwidacja wszelkich śladów symboliki chrześcijańskiej z otoczenia. Tutaj trzeba być bezwzględnym i bez sentymentów pozbyć się nawet pamiątek. Można je zakopać, spalić albo najlepiej zanieść tam, gdzie jest ich miejsce - do jakiegoś kościoła. Im mniej w tym będzie emocji i złości tym lepiej. W ogóle należy się bezwzględnie wystrzegać nienawiści wobec porzucanego środowiska chrześcijańskiego. Przedmiotów tych powinniśmy się pozbyć bez niechęci a najbardziej zalecana jest tutaj chłodna obojętność. Nie należy też przesadzać z miłością i formułami wybaczania, tak modnymi w tradycji new age, która sama też jest niezłym diabelstwem, ale nie czas i miejsce rozwijać ten wątek. Najlepiej jest zająć się czymś zupełnie innym i pozwolić wygasnąć pamięci. Przychodzi taki czas, że można już ze spokojem wejść nawet do kościoła albo z ciekawością wysłuchać papieskiego przemówienia. Kiedy osiągnąłem ten stan, byłem bardzo szczęśliwy. To jest najpewniejsza oznaka wyzwolenia i pełnego sukcesu przeprowadzonych działań.
Ze wszystkich etapów najtrudniejszy jest ten, który przechodzimy konfrontując naszą decyzję z otoczeniem, rodziną. Trzeba pamiętać, że Polacy są szczególnie przywiązani do tradycji chrześcijańskiej. Chrzty, śluby i prymicje stanowią ważny element funkcjonowania lokalnej kultury. Adept, który dokona formalnej rezygnacji z członkostwa w kościele nie może być chrzestnym, świadkiem ślubu, bierzmowania, nie będzie pochowany przez księdza itd. To są poważne skutki i trzeba być na nie przygotowanym. To jest siła i zajadłość kościelnego egregora, który tak wpił się w tkankę społeczną, że uzależnił od siebie nawet sferę kultury i obyczajów. Trzeba wiedzieć, że babcie, ciocie i mamy będą cierpiały z tego powodu. To wszystko trzeba wziąć po uwagę. Ale mamy mały wybór - albo wolność i poważne traktowanie siebie, albo niewola i w nagrodę pozorny spokój. Kiedy już się wyzwolimy, to możemy jednak pociągnąć innych za sobą. Ja sam wyzwoliłem już kilkadziesiąt osób i naprawdę było warto.

CO DALEJ?

Jak już kilkakrotnie wspominałem, powstaje obecnie książka mojego pióra, która zostanie wydana prawdopodobnie jeszcze w tym roku. Będzie ona, zdaje się, pierwszą tego tupu publikacją dlatego jest to nader trudne zadanie. Po pierwsze musze uporać się z ogromną ilością materiału, który stanowią dane historyczne, tysiące listów e-mail od czytelników oraz zapisy i dzienniki z przeprowadzonych działań. Nie posługuję się aparatem naukowym ale musze zachować systematyczność poruszanych kwestii gdyż inaczej wyszedłby z tego bełkot. Cały czas bowiem poruszam się na granicy konfabulacji i potrzeba dużej uważności aby umieć odrzucić to co wartościowe od strzępów wyłaniających się z umysłowego chaosu. Do tego zdaje sobie sprawę z faktu, iż moje poglądy stanowią mocną prowokację i musze być przygotowany na kolejne ataki ze strony obrońców wiary. Cały czas zastanawia mnie ich zaciekłość i bezkompromisowość w stosowaniu quasiinkwizycyjnych metod. Jest to jednak dla mnie kolejny dowód tego, że podążam w dobrym kierunku. Jak to powiadają nie kopie się zdechłego psa. Nie mniej proces się już rozpoczął i będzie kontynuowany. Dlatego już jesienią tego roku zamierzam zorganizować pierwsze seminarium i warsztaty dla osób pragnących rozwiązać problem swojego statusu w tej kwestii. Na razie mam gotowy program i wstępny termin (koniec września lub początek października) natomiast miejsce pozostaje kwestią otwartą - zależy ile osób się zgłosi i skąd one będą.
Póki co wszystkim chętnym służę radą co do prawej kwestii wypisania się z kościelnej organizacji, co jest wstępnym warunkiem kontynuacji procesu łamania pieczęci. Osoby zainteresowane otrzymaniem takiej instrukcji proszę o kontakt poprzez pocztę e-mail.
Cały czas podkreślam jako rzecz najważniejszą - nie wolno generować żadnej nienawiści, złości, niechęci w stosunku do członków kościelnych organizacji, osób duchownych - są to również ofiary. Negatywne emocje są tym, czym demony karmią się najchętniej. Potrzeba rezerwy, dystansu i wiele, naprawdę wiele WSPÓŁCZUCIA. Żadne z proponowanych przeze mnie działań i rytuałów otwierających nie jest wymierzona przeciw czemuś lub komuś. Nie wymieniam w nich w ogóle kościoła, nazw sakramentów itd. Są one całkowicie neutralne i uwalniające. Przestrzegam też przed stosowaniem jakoby pogańskich rytuałów, jakich przykłady miałem okazje otrzymać od moich czytelników z prośba o ich ocenę, a będących w rzeczywistości jakaś karykaturą, odczynianiem sakramentów poprzez swoistą odwrotność znaków i symboliki. Jest to po prostu niebezpieczne a nie daje żadnych efektów. Nienawiść i manifestowana niechęć to kanały, przez które następuje ciągłe wracanie do punktu wyjścia czyli zniewolenia. Ja sam zachowuję wobec duchownych i chrześcijan daleko idącą życzliwość oraz poprawność obyczajów a dyskusje staram się zawsze toczyć w dobrej atmosferze. Do tego samego namawiam wszystkich pragnących się wyzwolić z pęt kościelnej niewoli. Nie daje się też prowokować i przestałem odpisywać oraz czytać listy z kalumniami i groźbami pod moim adresem - od razu je kasuję. Krytykę oraz dyskusję rozumiem i lubię, walk na słowa prowadzić nie będę.

źródło: http://www.taraka.pl/zloddusz

czwartek, 3 stycznia 2013

Niebezpieczna muzyka rockowa i nie tylko

Dziś natknąłem się na taki filmik. Temat już trochę znam ale ten filmik, który zamieszczam na prawdę wiele wyjaśnia i uświadamia.

"Nikt nie przychodzi do ojca jak tylko przeze mnie"


Muzyka rockowa jest elementem inżynierii społecznej szatana. Zobaczcie sami techniki otępiania ludzi. W filmie pokazane jest, że większość muzyków umieszcza krzyże na koncertach albo w stroju własnym albo w scenerii.

Osobiście jestem w szoku. Niemal wszystkie gatunki mają przesłanie satanistyczne. Nawet ten który wydawał mi się niewinny czyli underground tudzież jak to kiedyś Beksiński, dziennikarz muzyczny i tłumacz Bondów nazwał swą audycję: romantycy muzyki rockowej. Niestety Beksiński popełnił samobójstwo.

Krzyż wbrew powszechnej interpretacji kościoła katolickiego i kultury nie jest miłością di Isusa Chrystusa, ale kultem jego uśmiercenia. Często zadaje pytanie znajomym: jak myślisz, czy gdyby jakiejś matce zamordowano siekierą syna, to jak myślisz, czy do końca zycia całowałaby przedmiot zbrodni - siekierę?

Film jest długi ale warto obejrzeć zwłaszcza jeśli się jest rodzicem a dzieci słuchają rocka. Pamiętajmy także, że szatan jest wielce uzdolniony artystycznie a szczególnie muzycznie

Dzwony szatana - narzędzie kościoła.

Artykuł ten jest kolejnym z serii magia kościoła katolickiego.

 O DZWONACH NIE ZNAJDZIEMY ANI JEDNEJ INFORMACJI W BIBLII


Moi czytelnicy doskonale wiedzą, że kościół rzymsko katolicki nie jest kościołem ani Boga ani Jego Syna Jezusa Chrystusa. Dlatego też nie będę tu pisał eseju o samym kościele, a skupie się jedynie na konkretnej części praktyk okultystycznych owego kościoła szatana, czyli na dzwonach. Od jakiegoś czasu przejeżdżając autem koło pewnego kościoła zaczęły mnie intrygować dzwony.

Z tego co wiem w Biblii nie ma nigdzie o nich  mowy, choćby wzmianki o dzwonach, a muszę przyznać że nawet gdybym miał w pamięci podobnie do świadków jehowych (wyznawców Księżyca) całą Biblię, to ciężko by mi było znaleźć taki detal. Jedno co przychodzi mi na myśl bliskoznacznego, to trąby jeryhońskie.

Skąd więc dzwony? jak się łatwo domyslić podobnie do kultu maryjnego tak i tu, ten element ceremonii kościoła wprowadził sam kościół. Jaka jest ich historia:

Wzmiankę o dzwonach znajdujemy w VI w. w życiorysie św. Kolumbana (zm. 599): udał się do kościoła pulsante sampana – gdy uderzał dzwon. Używanie dzwonów upowszechniło się w VIII i IX w. na Zachodzie. W VIII w. pojawił się obrzęd błogosławienia – chrzczenia dzwonów.
W Egipcie najprawdopodobniej wzywano wiernych głosem trąbki, podobnie jak u Żydów. W Regule Pachomiusza

źródło:  http://www.tyniec.benedyktyni.pl/ps-po/?p=7270


Co nam mówi o dzwonach wielka "wyrocznia" Wikipedia?

Za ojczyznę dzwonów uważa się Azję, najstarszy zachowany do dziś instrument pochodzi z IX w. p.n.e. Jest to nieduży dzwonek z brązu odkopany w pobliżu Babilonu. Dzwony były znane również w Egipcie, Chinach, Indiach, w niektórych częściach Afryki i Ameryki.

W Europie dzwony były wzmiankowane już w starożytności – piszą o nich m.in. Plutarch, Pliniusz i Strabon. Początkowo były to instrumenty kute lub nitowane z blach. W IV w. p.n.e. pojawiły się małe dzwonki odlewane, używane najczęściej do celów świeckich[5]. Około V wieku. n.e. dzwony pojawiają się we Włoszech i Francji już jako przedmioty obrzędowe. Papież Sabinian na początku VII w. wprowadził dzwony do użytku kościelnego. W czasach karolińskich zaczęto wznosić dzwonnice. Orso I Partecipazio – doża Wenecji w 865 roku ofiarował cesarzowi bizantyjskiemu Michałowi III dzwon, umieszczony później na dzwonnicy w kościele Hagia Sofia (zniszczony w 1453 po zajęciu przez Turków). Dzwon ten był pierwszym dzwonem ustawionym we wschodniej Europie[6].

W czasie pontyfikatu papieża Jana XIII ok. roku 968 wprowadzono zwyczaj nadawania dzwonom imion, włączając te instrumenty do przestrzeni sacrum[7].

Co z powyższego wynika?
1.  Dzwony były stosowane do celów świeckich
2. Dzwonom nadawano imiona. Prawdopodobnie, wg moich przypuszczeń - imiona demonów.
3. Biblia nie mówi nic o dzwonach mimo, że w czasach biblijnych przd narodzeniem Jezusa był dostępny metal.


DZWONY W BUDDYZMIE

 Dzwony i dzwonki powszechne są tam gdzie czci się Buddę.Cejrowski nakręci specjalny odcinek o satanizmie w Buddyźmie.
W świątynia buddyjska o rodzaju Paryninirwany (są różne) ma kształt dzwonu:






Dzwon ma  symbolizować doskonałą mądrość Buddy..
Dzwony są również stałym elementem religii buddyjskiej






"Daleko w górach uderzono w wielki świątynny dzwon. Słyszysz jego dźwięk rozbrzmiewający w porannym powietrzu i wszystkie myśli znikają z twego umysłu. Nic nie jest Tobą, nie ma niczego poza Tobą. Jest tylko dźwięk dzwonu wypełniający cały wszechświat."

http://www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=155

 Jeśli nie ma nic poza mną, to Boga tez nie ma. Taka jest konkluzja. A jak nie ma Boga to wiadomo kto.. Ktoś jego miejsce musi i chce zająć w tym przypadku.

DZWONY W FENG SHUI




Feng shui jest elementem New Age, nowej religii propagowanej przez ONZ.
Dzwony w feng shui mają za zadanie:

Mają one odstraszać złe duchy. Jeden ze sklepów ezoterycznych, tak opisuje oferowany produkt: Dzwonki stosuje się w Feng-Shui na wiele sposobów. Z jednej strony służą one do wstrzymywania strumieni energii lub do ich sterowania, a z drugiej zaś strony do sygnalizowania, że ktoś wszedł do pomieszczenia. Dzwonki działają nawet wtedy, gdy nie porusza ich wiatr. Dzieje się tak dzięki oddziaływaniu symboli. Do innych przedmiotów wspomagających przepływ energii należą także zwierciadła (ba-gua), kryształy i inne

http://zagrozeniaduchowe.pl/?tag=dzwonki-feng-shui



Tu jest szkopuł. pomijając kłamliwą zachęte w postaci niby ochrony przed złymi duchami, dowiadujemy sie również, że dzwonki służą do sygnalizowania że ktoś wszedł do pomieszczenia. Wyjątkowo się z tym zgodzę,  że informują one o tym, że ktoś wszedł do pomieszczenia. Tym ktosiem są oczywiście demony.

FUNKCJE DZWONÓW W KOŚCIELE RZYMSKIM

Jak wiemy szatan jest nie tylko bardzo inteligentną istotą, ale tez jest uzdolniony muzycznie. Dlatego w wielu kościołach gra się najbardziej zmysłową, rytmiczna muzykę co w zasadzie jest tematem na osobny artykuł o magii kościoła. Tak tez jest i z dzwonami, które dzwonią przed mszą katolicka aby przywołać demony na żer, poinformować, że ofiary już przyszły. Tak więc przylatują niczym na zlot czarownic zawezwane dźwiękiem dzwonu,  mają do wyboru ofiary z różnych kategorii grzechów: alkoholików, polityków, kobiety ubrane w mini, złodziei, kłamców no i oczywiście tkwiące niewinne, dobre jeszcze  osoby, które wg mojej wiedzy najbardziej prześladują.
Podczas mszy kapłan lub ministranci używają także małych dzwoneczków:

Dzwonkami dzwonimy 3 razy: po aklamacjach „Święty” i „Baranku Boży” oraz po zakończeniu obrzędów Komunii Świętej.
„Święty”
Gdy śpiewana (lub mówiona) jest aklamacja „Święty, Święty, Święty Pan Bóg zastępów…”, ministranci podchodzą do dzwonków i gongu. Po aklamacji kapłan wypowiada modlitwę zwaną z języka łacińskiego postsanctus. Zwykle rozpoczyna się ona słowami: „Zaprawdę święty jesteś, Boże…”. Gdy postsanctus się kończy (najczęściej można to rozpoznać po tym, że kapłan składa ręce) ministrant dzwoni 3 razy, aby oznajmić wiernym potrzebę uklęknięcia na czas przeistoczenia.
Należy pamiętać, że znakiem, po którym rozpoznaje się moment dzwonienia, NIE ZAWSZE muszą być złożone ręce kapłana. Nauczenie się na pamięć tekstów wszystkich możliwych w liturgii modlitw postsanctus też jest praktycznie niemożliwe. Najlepszy przykład to tzw. Kanon Rzymski, czyli I modlitwa eucharystyczna, w przypadku której zadzwonić należy dopiero wtedy, gdy ksiądz złoży ręce po raz czwarty. Warto zapamiętać, że modlitwa przed dzwonieniem zawsze jest krótsza w dni powszednie, a dłuższa w niedziele i uroczystości. Jednak umiejętność bezbłędnego wyczucia momentu dzwonienia wykształcić możemy w pełni jedynie dzięki ministranckiemu doświadczeniu.

Instrukcja dla ministrantów: http://www.ministranci.wolomin.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=105&Itemid=129

Katolicy klękają kiedy ksiądz podnosi do góry hostię o kształcie słońca. Jest to typowo masoński znak. Rytuał ten można zinterpretować jako cześć dla Boga słońca. Tak na marginesie, jeśli chodzi jeszcze o święto Saturna 24 grudnia to w kościele katolickim jest zwyczaj przed tym świętem zapalenia świecy w kościele i przynoszenia jej do domu. Tak więc przeciętny katolik nie świadomie jest niosącym światło....do swego domu.
Suma summarum w czasie mszy również są przywoływane demony.

Wszystko ma swoje odbicie jak w założeniach heglowskich, tzn, że teza przechodzi w antytezę, aby potem zespolić się w syntezę, dotyczy zarówno rozwoju samej myśli, jak i rzeczywistości. H. jest przekonany, że świat jest całkowicie przezroczysty dla myśli, w całości pozwalający się ująć w pojęcia. W Polsce mamy heglowski przykład tzw "polskiego" sejmu gdzie jest tzw prawica jako teza, lewica jako antyteza co przechodzi w syntezę jako układ okrągłostołowy.
Tak i tu symbolika kościoła i satanistów jest ta sama. Odwrócony krzyż w kościele:


oraz w satanizmie:



Podobnie jest z dzwonami. Mamy dzwony kościelne i dzwony szatana. Poniżej teledysk i tekst synnego zespołu ACDC:

Jestem dudniącym grzmotem, ulewnym deszczem,
Nadchodzę niczym huragan,
Moje błyskawice rozświetlają niebo,
Jesteś jeszcze młody, ale i tak umrzesz!

Nie wezmę żadnych jeńców, nikogo nie oszczędzę,
Nikt nie podejmie walki,
Mam swój dzwon, zabiorę Cię do piekła,
Dorwę Cię, Szatan Cię dorwie!

REFREN:
Piekielne Dzwony
Yeah, Piekielne Dzwony
Sprawiasz, że dzwonię Piekielnymi Dzwonami
Moja temperatura jest wysoka, Piekielne Dzwony

Dam ci mroczne wrażenia, odczujesz je w kręgosłupie,
Jeśli lubisz zło, jesteś moim przyjacielem,
Spójrz na jasne błyskawice jak przecinam nimi noc,
Bo jeśli Bóg jest po lewej,
To ja trzymam sie prawej!

Nie wezmę żadnych jeńców, nikogo nie oszczędzę,
Nikt nie przetrwa walki,
Mam swój dzwon, zabiorę cię do piekła,
Dorwę Cię, Szatan Cię dorwie!

http://www.tekstowo.pl/piosenka,ac_dc,hells_bells_1.html

Proszę zwrócić uwagę na początek teledysku bo resztę można sobie darować:





Poniżej foto Gargulca na słynnej katedrze Notre Dam w Paryżu:


Czyżby tak wyglądały demony przybywające na dźwięk dzwonów?



 Dzwony to także manifestacja władzy szatańskiej. Żadna inna religia nie narzuca się, tak na swe otoczenie jak rzymski kościół. Ich dźwięk przenika przez całe okolice. Dociera nachalnie do wielu zakątków i wywołuje wiele mieszanych uczuć. Władze kościoła oczywiście nam oznajmią, że są to wyłącznie pozytywne uczucia. Czy jednak wszyscy tego chcemy?Wielokrotnie nocowałem w miejscowościach turystycznych jak Łeba, Jastrzębia Góra i niestety musiałem słuchać dzwonów tak jak muszę oddawać haracz w postaci podatków bezpośrednio na kościół lub pośrednio dla Rothschildów.
Dzwon to jeszcze jeden symboliczny atrybut władzy kościoła Babilonu, wielkiej nierządnicy na ziemi. Jest to magia przyciągająca demony połączona z demonstracją władzy.



Artykuł będę aktualizował co jakiś czas.





Babel Bis wchodzi w życie dzieci - nowe pomysły w UE

Gdyby ludzie tak na prawdę czytali Biblię i próbowali ją sobie zinternalizować, to wnet by wykryli że Unia Europejska to nowa wieża Babel, to region szatana, gdzie promuje się multi-kulti, homoseksualizm, grabieżczy socjalizm, degraduje Biblię, drwi z Boga i upokarza się ludzi zabierając im ich pieniądze i ich wolę.
Pani minister chce by Bóg nie mógł być czytany w formie męskiej ale niejakiej a takie wartości jak kobieta w domu opiekująca się dziećmi były zakazane. Prawdziwy Chrześcijanin po przeczytaniu takiej informacji powinien  wnet uświadomić sobie o satanistycznym charakterze UE



Nowe zakazy Unii Europejskiej uderzą w dzieci



Unia Europejska pracuje nad nowymi zakazami. Tym razem dotyczyć będą bajek, które są niepoprawne politycznie i sprzeczne z modelem społeczeństwa unijnego.

Murzynek Bambo w Afryce mieszka, czarną ma skórę ten nasz koleżka – ten popularny w Polsce wierszyk Juliana Tuwima może wkrótce trafić na indeks ksiąg zakazanych w Unii Europejskiej.

Dlaczego? Bo eurourzędasy szykują kolejny głupi pomysł – chcą zakazać bajek, w których jest mowa o murzynach. Główną inspiratorką jest niemiecka minister ds. rodziny Kristina Schröder (36 l.).





Pani minister przyznaje, że swojej niespełna dwuletniej córeczce nie czyta klasycznych bajek. Nie przejdzie jej przez usta na przykład fragment z bajki o Pippi Langstrump, w którym jest mowa o jej ojcu jako o "królu czarnych".

Ale nie tylko bajki o Pippi, czy murzynku Bambo są zagrożone. Cenzorska łapa Unii Europejskiej może spaść także na bajki braci Grimm, uważane przez Niemców za świętość literacką. Dla feministek bajki te są "niepoprawne politycznie", bo nie ma w nich "pozytywnych kobiecych postaci". W swoim zapędzie pani minister dotarła nawet do Boga. Jej zdaniem nie powinien On być rodzaju męskiego, lecz nijakiego. Czyżby chciała też ocenzurować Pismo Święte?

To jednak nie koniec krucjaty przeciwko książkom. Komisja Praw Kobiet w Parlamencie Europejskim zaapelowała o zakazanie książek, w których mężczyzna zarabia na dom, a kobieta wychowuje dzieci i dba o rodzinne ognisko. Podobno taki model społeczeństwa jest sprzeczny z równością płci, jaka obowiązuje w UE. Szkoda, że nie wszyscy jej politycy zostali równo obdarzeni rozumem.






Opłata audiowizualna zastapi nowy abonament RTV

Rząd Tuska już niczym nie przypomina rządu państwa ani gospodarki wolno rynkowej ani państwa demokracji.
Każdy z ministrów ma za zadanie jak najwięcej wycisnąć od każdego podatnika. Czy trzeba do tego kończyć jakieś super szkoły? nie, wystarczy być twórczym w wymyślaniu nowych podatków i para podatków. Przepraszam no i podstawowym wymogiem jest satanistyczna  nienawiść do człowieka przy jednoczesnym wyznawaniu katolicyzmu.

Nową ustawę zastępującą abonament RTV ma być opłata audiowizualna. Można rzec; nie drzwiami, to oknem wchodzi do naszej kieszeni p. minister:


Minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski zapowiedział, że przewidziana przez nową ustawę medialną opłata audiowizualna, która w przyszłości zastąpi abonament radiowo-telewizyjny, może opiewać na sumę 10-11 zł miesięcznie i płacić będą musieli ją wszyscy, a nie jedynie posiadacze odbiorników radiowych i telewizyjnych.
W 2013 roku abonament radiowo-telewizyjny będzie wynosił 18,65 zł miesięcznie. Oznacza to, że opłata audiowizualna może być nawet o jedną trzecią niższa. W efekcie tego, że płacić będą musieli wszyscy, nie będzie trzeba już rejestrować nowych odbiorników.

źródłó: http://www.conowego.pl/aktualnosci/oplata-audiowizualna-zastapi-abonament-radiowo-telewizyjny-7999/


Max o Kolonko o klifie fiskalnym w USA

Max Kolonko jak zwykle trafnie i logicznie  komentuje najnowsze wydarzenia polityczne, ale nie wie przy tym że Obama jest marionetką satanistów i że sympatie polityczne Obamy nie wynikają z upodobania ale z nakazu wyższych od siebie.


środa, 2 stycznia 2013

Hologramy na niebie czy test Blue Beam



Coś się dzieje. Wg mojej oceny opartej na scenerii Sylwestra w stolicy mogę wysnuć hipotezę, że ten rok może nas "zaskoczyć".
Jeśli wierzyć nagrywającym ten film, to co widzimy na niebie może być testem blue beam lub przelotem demoUFO

Moje inne życzenia na Nowy Rok 2013 dla Chrześcijan

Nie życzę Wam wszystkiego najlepszego, bo takie życzenia składa Komorowski, Doda, Piasek, Tusek, wszystkie media, portale, biskupi, Benedykt i Gazeta Wyborcza etc.

Życzę Wam za to drodzy bracia i siostry, przyjaciele w wierze:
Trzymania się ścieżki Isusa Chrystua, czasu na codzienną modlitwę, czytania Słowa Bożego oraz Niech Duch Boży pomaga Wam w Dobrym życiu Pełnym Prawdy i Wrażliwości Na Innych.

Jeśli sie to Wam spełni, to wszystko inne  również



Piotr

wtorek, 1 stycznia 2013

Kościół, Hitler i jego pochodzenie.

W związku z tym, że dużo podróżuje to automatycznie często mogę zauważyć coś czego nie widzę w miejscu zamieszkania. Swojego czasu dużo jeździłem po województwie pomorskim. Nie tylko po miastach i miejscowościach nadmorskich ale i po wsiach, terenach poPGRowskich. Nie interesowałem się wtedy zbytnio kwestiami z kategorii prawdy historycznej. Zauważyłem jednak w tej całej szarzyźnie wsi ruiny dworków, starych domów. Widziałem też odbudowany Gdańsk a zniszczony przez hitlerowców w ok 80%.
Nie widziałem natomiast ani jednej ruiny budynku kościoła katolickiego.
Teraz po latach wiem już dlaczego. Góra kościoła, biskupi, papiestwo współpracowali z Hitlerem i na wzajem.





Dziś znalazłem takie oto foto w necie.

"Adolfa Hitlera, uważa się, za wnuka Salomona Rothschilda, który miał poparcie brytyjskiej monarchii, Watykanu, rodziny Rothschild (właściciela amerykańskiego FED), Rockefellerów, Morgans, Prescott Bush (ojciec George HW Busha), uzbrojona przez Generalnego Electric, standard Oil, Dupont, Ford, i ITT. Tych kibiców również właścicielem Associated Press, Reuters, Bank Anglii, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Rezerwy Federalnej. Te osoby przeprowadziły finansowanie i uzbrajanie Hitlera, wojna się skończyła i US przyjęła do pracy 800 nazistowskich naukowców, wojskowych poprzez Paperclip


źródło: http://www.hoaxofthecentury.com/
 
Osoby te przeniknęły wszystkie poziomy naszego rządu jak karaluchy, które trwają do dziś i są o wiele większym problemem niż większość ludzi myśli. Są na czele dążyć do Nowego Porządku Świata, tak samo jak było to w hitlerowskich Niemczech. Tak, wielu z nich zginęło, ale ich marzenie żyje przez utrzymanie sieci nazistowskiej infiltracji naszego rządu, korporacji, farmacja, NASA i wielu alfabetu "rząd" agencji.

Ostatnie dowody DNA, teraz wyszło na jaw, sa takie, że przodkowie ze strony ojca Adolfa Hitlera byli genetycznymi kuzynami Berberów z Afryki Północnej, którzy również genetyczne są kuzynami około 1/4 Sycylijczyków i Greków. Jego rodzaj DNA jest również drugim najwyższym wśród aszkenazyjskich Żydów z Europy Wschodniej ....Wniosek jest dość oczywisty. W czasie planowania
urodzenia ojca Adolfa Alois Schicklgruber Alois "matka Maria Anna
Schicklgruber mieszkała w Wiedniu zatrudniona jako służąca w domu barona Rothschilda. Jego biologicznym ojcem jest prawie na pewno Salomon Mayer Rothschild, Żyd. "

Jeśli coś źle przetłumaczyłem to proszę o korektę na maila.

źródło:http://www.theforbiddenknowledge.com/hardtruth/hitler_was_a_rothschild.htm


Nowa historia pokazuje, że apokalipsa dokładnie wskazuje kim jest wielka nierządnica w szkarłacie i purpurach  ujeżdżająca bestię światową czyli syjonizm.

Teraz zastanów się kogo wspierasz.

"Wyjdźcie z niego, ludu mój, abyście nie byli uczestnikami jego grzechów i aby was nie dotknęły plagi na niego spadające"

ap. 18.4



Sylwester 2012 - UFO w Warszawie

Sylwestra spędziłem w domu z parą znajomych. Między pogawędkami analizowałem jak zwykle nie przypadkową scenerię Sylwestra w Warszawie transmitowanego i organizowanego przez Polsat.
Współorganizatorem tej imprezy było miasto Warszawa i Hanna Gronkiewicz Waltz (prawdziwe nazwisko - Hajka Grundbaum).

Po obejrzeniu kilku utworów doszedłem do wniosku, że  jeśli w ciągu kilku lat przyleci na ziemię UFO, to już wiem z jaką nacją będzie współpracować. Na pewno nie będą to goje.

Poniżej zdjęcia z imprezy:






Kilka lat temu,  bodajże w 2009 roku we Wrocławiu na koncercie sylwestrowym Doda uprawiała okultyzm. Towarzyszyły jej trupie czaszki, upiorny strój i trumna w której leżała.





Proszę zwrócić uwagę, że to wszystko się odbywa na koszt podatników, w dużej mierze chrześcijan.
W filmie z owego sylwestra w ok 0.20 Doda śpiewa w swym "stroju"- "polska madonno",  dalej -  "damy ci wódki". Ewidentnie Rodowicz i Doda profanują narodziny Jezusa drwiąc z niego przy czym bawiło się tysiące ludzi. Oczywiście na koniec życzyli wszystkim "wszystkiego najlepszego w nowym roku".




Uczestniczyła w tym cała ekipa gwiazd dziennikarstwa i muzyki, co świadczy o tym jak szatan nagradza swych ludzi. Chcesz być gwiazdą? chcesz zarabiać kilkadziesiąt tysięcy na miesiąc, kiedy inni muszą żyć za 1200zł? wystarczy podpisać cyrograf i wykonywać rozkazy władcy Ziemi.
Nie? to będziesz niewolnikiem do momentu przyjścia Isusa Chrystusa.



Wracając do wczorajszego sylwestra, poza scenerią UFO, w tle między sceną a widzami przed telewizorem, pojawiał się przelatujący spodek UFO (oznaczyłem poniżej strzałką) ltudzież zabawny ufoludek, co można zdefiniować jako przekaz podprogowy.



 Natomiast za "gwiazdami" estrady, często było widać coś a la zombie, na przemian ze strumieniami prądu, jakby lądującego spodka.



Wiadomo, że przyzwyczajają nas do wizyty gości z .. kosmosu. Pojawia się pytanie,  które pokolenie, lub kiedy ci goście się pojawią...
Jedno jest pewne; grunt mają przygotowany.