Daniel Olbrychski dla „Wprost”:
„Jako artysta i były mieszkaniec Podlasia czuję się zobligowany do zajęcia stanowiska w sprawie Jedwabnego”.
Aktor przyznaje, ze chciałby stanąć po dwóch stronach kamery, reżyserując film oraz występując w nim.
„Trzeba kalać własne gniazdo”. Olbrychski dla „Newsweeka”
(…) Daniel Olbrychski: Bo co? Bo nie wolno kalać własnego
gniazda? Otóż wolno. A nawet trzeba. O tym, co się stało w Jedwabnem,
dowiedziałem się już jako bardzo dorosły człowiek.
Newsweek: Z książki Jana Tomasza Grossa?
Nie, trochę wcześniej. Choć książkę przeczytałem jednym tchem.
Wie pani, czasami Polacy muszą się przestraszyć samych siebie. To
pomaga.
(…) Przecież to tak, jakby Niemcy wypierali się swoich zbrodni.
Nie przesadza pan, porównując Polaków do Niemców, do hitlerowców?
Ja nie porównuję. Mówię tylko o zbrodniach. (…) Wiem, że wielki
naród, za jaki się uważamy, musi być mądry i nie może zamiatać pod dywan
niewygodnych faktów.
Myśli pan, że film o Jedwabnem wymiecie to, co zamiecione?
(…) Chcę zobaczyć, co z tym Jedwabnem zrobi Pasikowski. Sam bym nie dał rady. Reżyserii trzeba oddać się całkowicie. (…)
Kryptonim Kmicic
IPN BU 0246/992; BU_00_945_2185
Daniela Olbrychskiego bezpieka podsłuchiwała nawet podczas gorącej nocy z dziewczyną.
Niedziela Palmowa 3 kwietnia 1977 roku. O 18.15 pod hotel Brda w
Bydgoszczy podjeżdża oliwkowy fiat 125p. Z samochodu wysiadają aktor
Daniel Olbrychski, jego przyjaciel Cezary Owerkowicz i ktoś jeszcze.
„Razem z nimi przyjechała młoda kobieta w wieku około 25 lat, wzrost
około 170 cm, szczupłej budowy ciała, włosy blond – długie, proste”
[cytaty pochodzą z dokumentów SB – przyp. red.].
Cała trójka idzie do recepcji, ale meldują się tylko obaj
mężczyźni. Olbrychski dostaje pokój numer 521, Owerkowicz – sąsiedni
522. Jadą na piąte piętro, za chwilę zjeżdżają i przez pół godziny
goszczą we troje w hotelowej restauracji. „O godz. 19 Owerkowicz wyszedł
do miasta, a Olbrychski z kobietą, czule się obejmując, udali się do
pokoju 521, którego do dnia następnego nie opuszczali”. Olbrychski nie
wie, że pokój na piątym piętrze jest na podsłuchu. Tajniacy słyszą
prawie każde słowo kochanków.
– To do tego stopnia, świnie… – Daniel Olbrychski na gorąco
komentuje materiały Instytutu Pamięci Narodowej, które mu przyniosłem.
Rozmawiamy w garderobie warszawskiego Teatru 6. Piętro, gdzie Olbrychski
występuje w spektaklu „Zagraj to jeszcze raz, Sam” na podstawie
Woody’ego Allena. Do pomieszczenia co jakiś czas wpadają pozostali
aktorzy z obsady: Michał Żebrowski, Kuba Wojewódzki, Anna Cieślak i
Małgorzata Socha. Zagląda też wścibska kamera TVN.
Jako student i początkujący aktor Daniel Olbrychski niespecjalnie
interesował się polityką. W jego życiu dużo się wtedy działo. Główna
rola w „Popiołach” Wajdy (1965) daje mu Złotą Kaczkę [nagroda
czytelników tygodnika „Film" – przyp. red.] i przepustkę do wielkiej
kariery. W marcu 1967 r. bierze ślub z Moniką Dzienisiewicz, aktorką
Teatru Ateneum. Monika jest od niego o sześć lat starsza. TW „Mathis”
[TW – tajny współpracownik – przyp. red.] donosi potem SB, że Olbrychski
odbił ją scenografowi Włodzimierzowi Bielickiemu. Młode aktorskie
małżeństwo mieszka przy ulicy Piekarskiej w Warszawie. Lokal wynajmują
od pisarki Barbary Wachowicz.
Jesienią 1967 roku Olbrychski wyjeżdża na Przegląd Filmów Polskich w
Kopenhadze. Towarzyszą mu aktorka Beata Tyszkiewicz i reżyser Janusz
Morgenstern. Tym ostatnim kilka miesięcy później zaczyna mocno
interesować się bezpieka. Morgenstern jest podsłuchiwany. Donosi na
niego kilku TW. Esbecy wpadają na pomysł, by do rozpracowania
Morgensterna wykorzystać Olbrychskiego. Obaj utrzymują ponoć „liczne
kontakty”, odkąd spotkali się przy realizacji filmu „Jowita”.
SB postanawia bliżej przyjrzeć się Olbrychskiemu. Informacji na
jego temat dostarczają TW „Mathis” i TW „Fellini”. Ten pierwszy
twierdzi, że aktor jest „pobudliwy i skrzywiony psychicznie”. Drugi
zwraca uwagę, że przed wyjazdem do Danii Olbrychski dla hecy wpiął sobie
do klapy znaczek zbuntowanej młodzieży angielskiej z hasłem „Wróg
państwa”. Esbecy dochodzą do wniosku, że młody aktor nie będzie dobrym
informatorem. „Olbrychski charakteryzowany jest przez wykorzystane
źródła informacyjne jako osoba nienadająca się do wykorzystania w
charakterze TW lub KO” [kontakt obywatelski – przyp. red.] – notuje
porucznik Janusz Romański z Wydziału I Departamentu II MSW. Jest 3
grudnia 1968 roku.
Daniel Olbrychski: – To smutne, jak się człowiek do czegoś nie nadaje. Skreślili mnie.
Rozpracowywanie Morgensterna zostaje zawieszone. Na kilka lat SB przestaje się interesować także Olbrychskim.
W czerwcu 1976 r. wybuchają strajki w Radomiu, Ursusie i Płocku.
Robotnicy buntują się przeciwko podwyżce cen. Protesty zostają brutalnie
spacyfikowane przez milicję i ZOMO, używające gazu łzawiącego i armatek
wodnych. Zatrzymani są przeprowadzani przez tzw. ścieżki zdrowia – każe
się im przebiegać między dwoma szeregami bijących ich pałkami
funkcjonariuszy. Wielu uczestników demonstracji staje później przed
sądem.
Daniel Olbrychski: – Bicie, represje, aresztowania, procesy. Ucho się urwało.
Represje, zamiast zastraszyć, mobilizują środowiska opozycyjne. We
wrześniu powstaje Komitet Obrony Robotników (KOR). Jego działacze
szukają poparcia wśród rozmaitych autorytetów ze świata nauki i kultury.
Ktoś taki jak Olbrychski byłby dla nich na wagę złota.
Jest już w tym czasie gwiazdą. Ma za sobą wspaniałe role u Wajdy – w
„Weselu” (1972) i „Ziemi obiecanej” (1974). W nominowanym do Oscara
„Potopie” Jerzego Hoffmana (1974) brawurowo zagrał Andrzeja Kmicica. Do
tego dochodzi prestiżowy etat w Teatrze Narodowym w Warszawie,
kierowanym wtedy przez Adama Hanuszkiewicza. Słowem – aktor o poważnym
dorobku, znany w kraju i za granicą. W życiu osobistym Olbrychskiego
zachodzą tymczasem znaczące zmiany. Małżeństwo z Moniką Dzienisiewicz
jest już wtedy fikcją. Nowa miłość aktora to słynna piosenkarka Maryla
Rodowicz.
Pod koniec grudnia [1976] lub na samym początku stycznia 1977 r. u
Olbrychskiego i Rodowicz zjawia się aktor Andrzej Seweryn. Pokazuje
dowody, że bicie robotników nie jest wymysłem, a „ścieżki zdrowia” to
nie plotka. Ma ze sobą petycję „Do przedstawicieli świata kultury i
nauki – posłów na Sejm PRL”.
Daniel Olbrychski: – Adresatami byli poważni ludzie z naszego środowiska, tacy jak Gustaw Holoubek czy Jarosław Iwaszkiewicz.
List jest protestem przeciwko działaniu organów porządkowych wobec
uczestników wydarzeń czerwcowych w Radomiu i Ursusie. Olbrychski ma do
Seweryna pełne zaufanie. Podpisuje petycję.
6 stycznia w mieszkaniu Maryli Rodowicz dochodzi do kolejnej
niezapowiedzianej wizyty. Tajniaków jest dwóch – [podporucznikowi
Zbigniewowi] Grabowskiemu towarzyszy porucznik Jerzy Filipowski. –
Rozmowy były parszywe, żołdackie i ubeckie – wspomni po latach
Olbrychski.
Na tym jednak sprawa się nie kończy. Przeciwnie. Teraz dopiero
zacznie się prawdziwa inwigilacja Olbrychskiego. Jeszcze w tym samym
miesiącu SB postanawia zastrzec mu wyjazdy do krajów kapitalistycznych i
Jugosławii. „Istnieje uzasadnione podejrzenie, że wyjazdy zagraniczne
może wykorzystać do przekazywania informacji ośrodkom dywersji
ideologicznej” – pisze porucznik Filipowski.
28 stycznia 1977 roku Wydział III Komendy Stołecznej MO zakłada sprawę operacyjnego rozpracowania o kryptonimie Kmicic.
– Zdarzają się ciosy poniżej pasa. Dzwoniono na przykład do mojego
ojca z informacją: „Umrzesz jutro” – wspomina Daniel Olbrychski. –
Ojciec mieszkał sam, był chory na serce. Doszli do wniosku, że to słaby
punkt, w który mogą uderzyć. Ojciec spotkał się ze mną. „Czuję się dosyć
głupio – powiedział. – Nie bardzo wiem, co jako człowiek inteligentny
mam im odpowiedzieć” – tłumaczył. Poradziłem mu, żeby na „Umrzesz jutro”
odpowiedział: „A ty, chuju, myślisz, że jesteś nieśmiertelny?”. Chyba
poczuł się lepiej. Za jakiś czas przestali dzwonić.
SB chce wiedzieć, kto skłonił Olbrychskiego do podpisania petycji w
obronie robotników, czy aktor w dalszym ciągu angażuje się w
działalność opozycyjną i jak wypowiada się o KOR. Dla bezpieki ciekawe
jest również to, w jakich stosunkach jest ze swoim szefem w Teatrze
Narodowym, a nawet – z jakich powodów odszedł od żony i dziecka. Być
może chodzi o zebranie materiału do szantażu.
Dziś kilkadziesiąt stron esbeckich materiałów nie robi na Danielu
Olbrychskim wrażenia. – Już pobieżna lektura pozwala stwierdzić, jak
niepełne i kłamliwe są te materiały – mówi. – Haniebne było nie tylko
to, że istniała tego typu inwigilacja za publiczne pieniądze, ale
również to, jak głęboko była nieprofesjonalna. To żałosne, że
społeczeństwo musiało utrzymywać takie służby.
Tekst jest fragmentem książki Filipa Gańczaka
„Filmowcy w matni bezpieki”, która 24 maja ukazała [2011] się nakładem
wyd. Prószyński i S-ka.
Newsweek, 22.05.2011
Warszawa, dnia 7.V.1968 r.
TAJNE
NOTATKA
Olbrychski Daniel Marcel, s. Franciszka i Klementyny z d.
Sołonowicz, ur. 27.II.1945 r. w Łowiczu, narod. i obyw. polskie, żonaty,
wykształcenie średnie oraz dwa lata PWST w W-wie, zawód aktor m.pr.
Zjednoczone Zespoły Realizatorów Filmowych, zam. W-wa.
W/wym. zawarł związek małżeński w dniu 2.03.67 r. w Warszawie.
Rodzice:
- Franciszek Olbrychski ur. 10.X.1905 r. zam. W-wa
- Klementyna Olbrychska, ur. 16.IX.1909 r., literatka na rencie, zam. W-wa.
- Krzysztof Olbrychski, ur. 5.II.1939 r., dr fizyki w Instytucie Fizyki PAN zam. W-wa
Rodzina za granicą
- Marcel Olbrychski /stryj/ ur. 1990, od 1928 r.
- Michał Olbrychski /stryj/ od 1945 r.
Wyjazdy za granicę:
1966-ZSRR /6 dni – 15.III/
1966- Cannes /18.04 – 4 dni/
1967-ZSRR /15.I. – 10 dni/
1967- Anglia /14.VIII – 10 dni/
1967-ZSRR /21.VIII – 5 dni/
1967-Dania /23.X. – 7 dni/
1967 – Jugosławia /13.XI – 8 dni/
1968-Jugosławia /2.I. – 8 dni/
Powyższe sporządzono na podstawie akt BDO Nr SJ-6300504 i akt paszportowych Nr Ea-52691.
Olbrychska z d. Dzienisiewicz, z pop. małż. Bielicka Monika Zofia,
c. Antoniengo i Marii z d. Roszyńskiej, ur. 23.IV.1939 r. w Łodzi,
narod. i obyw. polskie, zamężna, wykształcenie wyższe PWST w Łodzi,
zawód aktorka, m. pracy Teatr „Ateneum”, zam. W-wa. W/wym. mieszkała
poprzednio w Łodzi, jej były małżonek jest kierownikiem artystyczny
Zespołu „Stodoła”.
Powyższe sporządzone na podstawie akt paszportowych Nr E-247297.
Omówienie:
D. Olbrychski z J. Morgensternem w roku 1967 przebywali wspólnie na festiwalu filmowym w Kopenhadze.
Insp. Wydz. Dep. II MSW
ppor. J. Romański
Daniel Olbrychski
ur. w 1945 r. w W-wie, matka jego jest nauczycielką, poetką /Irena
Dziedzic przedst. matkę Olbrychskiego telewidzom w jednym z tegorocznych
„Tele-Echu”/. Ma jeszcze brata /fizyka/. W ub. roku ożenił się z
aktorką teatru „Ateneum”. Mieszkał poprzednio, W-wa. Od ub. roku mieszka
u redaktorki tyg. „Ekran” – Barbary Wachowicz, studiował w PWST w
W-wie. W filmie zadebiutował w „Rannym Lesie” – J.Nasfetera. Następnie
gra w takich filamach jak:
- „Potem nastąpi cisza” – reż. J. Morgersterna /„Syrena”/
- „Popioły” – reż. A. Wajdy
- „Małżeństwo z rozsądku” z Elżbietą Czyżewską
- „Bokser” – reż. J. Dziedziny
- „Jowita” – reż. J. Morgenstern /„Syrena”/ z B. Lass – Kwiatkowską
- „Skok” – reż. K. Kutza
oraz „Pan Wołodyjowski” – J. Hoffmana.
W 1966 roku Andrzej Wajda na życzenie dystrybutora NRT /Atlas
Filmu/ robił dokrętki do filmu „Popioły” prawdopodobnie w NRF w scenach z
Olbrychskim i Tyszkiewicz. W 1966 r. wyjechał na festiwal w Cannes. W
Cannes podobno cieszył się b. dużą popularnością. Miał dużo pieniędzy,
nie wiedząc co z nimi robić – wg relacji Grabowskiego. W Cannes w 1966
roku Polska /i NRF/ przedst. „Faraona” i „Popioły”. W delegację
wyjechali m.in. Zaorski, A. Wajda, Beata Tyszkiewicz, P. Raks,
Olbrychski, J. Kawalerowicz, B. Brylska, Mikołajewska, J. Zelnik, J.
Stawiński, Z. Jasiński /b.dyr. FP/, Eugenia Skrywan, Wacław Grabowski,
R. Nowosad /4 ostatnie wym. osoby z Filmu Polskiego/.
W 1967 r. wyjechał na Przegląd Filmów Polskich do Kopenhagi. W
delegacji do Danii towarzyszyli Olbrychskiemu J. Morgenstern i B.
Tyszkiewicz.
Przed wyjazdem do Danii dla hecy wpiął sobie do klapy znaczek
/guzik/ zbuntowanej młodzieży angielskiej /w j. ang. „Wróg państwa”/.
TAJNE
Źródło „Mathis”, doniesienia z dnia 6.IV.1968 r.
Olbrychski – aktor filmowy – Polak
wysunięty przez Wajdę, pobudliwy i skrzywiony psychicznie. Odbił
żonę Monikę Bielicką dekoratorowi filmowemu Bielickiemu. Ma powiązania
ze światem literackim, a przez żonę z kołami partyjnymi w Łodzi. Przez
Wajdę ma powiązania z ośrodkami zagranicznymi żydowskimi i NRF. Nie jest
traktowany poważnie i nie uchodzi za dobrego aktora…”
„Mathis”
Warszawa, dnia 24 maja 1968 r.
TAJNE
Źródło: „Fellini”
INFORMACJA
Monika Dzieniesiewicz, żona Daniela Olbrychskiego – od 2.03.67 r. aktorka Teatru Ateneum.
Olbrychcy mieszkają u red. Barbary Wachowicz. /Ekran/ ul…
Źródło: IPN BU 00945/2185 s. 1-7
Warszawa, dnia 7.02.1977 r.
Tajne spec. znaczenia
Egz. pojedynczy
Plan czynności operacyjnych w sprawie operac. rozprac. krypt. „Kmicic” nr rej. 16656
Założenie: Wydział IV Departamentu III MSW przekazał informację, że
w pierwszych dniach stycznia br. została wysłana do Sejmu PRL petycja
zatytułowana: „Do przedstawicieli świata kultury i nauki – posłów na
Sejm PRL”, podpisana przez 172 osoby i uwierzytelniona przez Kazimierza
Brandysa. Treść petycji skierowana jest przeciwko działaniom organów
porządkowanych w czasie wydarzeń w Radomiu i Ursusie w czerwcu 1976 r.
Jednym spośród sygnatariuszy petycji jest aktor Teatru Narodowego –
Daniel Olbrychski. W dniu 28.01.1977 r. Wydział III Komendy Stołecznej
MO wszczął sprawę operacyjnego rozpracowania krypt. „Kmicic” w celu
ustalenia źródła inspiracji do prowadzenia negatywnej działalności
politycznej, oraz pobudek jakimi kierował się figurant podpisując
petycję i jego roli w zbieraniu podpisów. W ramach prowadzonej sprawy
planuje się dokonanie następujących czynności operacyjnych.
Plan czynności operacyjnych:
1. Zebrać szczegółowe dane osobowe członków rodziny Daniela Olbrychskiego, zamieszkałej w kraju i za granicą.
2. Dokonać sprawdzeń w Biurze „C” MSW.
3. Poprzez osobowe źródła informacji zebrać szczegółowe informacje
na temat osobowości figuranta, jego najbliższych kontaktów, postawy
politycznej, dotychczasowej działalności politycznej i społecznej.
4. Ustalić jego faktyczne miejsce zamieszkania /ostatnio po
odejściu od żony mieszkał u Maryli Rodowicz, która wynajmuje mieszkanie
od Antoniego Szymanowskiego/ sprawdzić czy jest pod tym adresem
zameldowany/ wykorzystać do ewentualnego wniosku do KKA.
5. Ustalić powody dla których odszedł od żony i dziecka, z
posiadanych informacji wynika, że żona nie chce się zgodzić na rozwód.
6. Zebrać opinie o figurancie w miejscach zamieszkania i miejscu pracy.
7. W celu ustalenia kontaktów figuranta zastosować technikę operacyjną „W” i „PT”.
8. Sprawdzić w kartotekach kontakty D. Olbrychskiego pod kątem ewentualnego wytypowania kandydata na osobowe źródło informacji.
9. Poprzez osobowe źródło informacji, tw. „Stanisław”, „Łucja”,
„Zadra”, „Dukat”, „Janina”, „Fred” śledzić na bieżąco zachowanie i
wypowiedzi figuranta, ze szczególnym uwzględnieniem komentarzy na temat
działalności „Graczy”.
10. Poprzez tw. „Łucja” dążyć do ustalenia roli jaką odegrał w
akcji zbierania podpisów i jaka jest jego ew. działalność na rzecz
„Graczy”.
11. Zaplanować przeprowadzenie rozmowy z dyrektorem Teatru
Narodowego – Adamem Hanuszkiewiczem, wykorzystując jako pretekst do
rozmowy fakt nastrojów niezadowolenia dużej grupy aktorów z aktualnego
repertuaru teatru, który powoduje niewykorzystanie ich w pracy
artystycznej. W zależności od tego jak Hanuszkiewicz będzie
ustosunkowany do prowadzonej rozmowy, tak nią kierować by wszystkie
ewentualne inicjatywy w stosunku do figuranta wyszły od niego. W trakcie
rozmowy starać się wysondować jego stosunek do Olbrychskiego.
12. W zależności od wyników wyżej zaplanowanych czynności opracowany zostanie dalszy plan czynności operacyjnych w sprawie.
13. Powyższe czynności wykona por. Filipowski w terminie do 15.04.1977 r.
St. insp. Wydz. III
por. Jerzy Filipowski
SŁOWNY OPIS ZAGROŻENIA (FAKTU)
Wydział III KSMO uzyskał informację, że figurant sprawy
operacyjnego rozpracowania krypt. „Kmicić” – Daniel Olbrychski, wobec
czynników oficjalnych przeprowadzających rozmowy wyjaśniające w sprawie
złożenia podpisu pod petycją. Do przedstawicieli świata kultury i nauki –
posłów na Sejm PRL, oświadczył, że podpis swój złożył w pełni
świadomie, kierując się względami etycznymi i w obronie praworządności. Z
tych samych względów wcześniej dawał datki na rzecz „Graczy”.
Twierdził, że w Radomiu miały miejsce tortury w stosunku do uczestników
zajść w czerwcu 1967 r. Wyraził swoje zastrzeżenia w stosunku do
propagandy, która w sprawie procesów sądowych, zatrzymań i represji
zadziała w sposób nieprawidłowy. Działania zbiorowe uważa za odpowiednie
ze względu na humanitarną rangę sprawy. Jest dla niego sprawą
drugorzędną, co sądzi i jak wykorzystuje petycje zagranica. Jego zdaniem
trzeba usunąć powody, które powodują tego typu wystąpienia. Jak
twierdzi w tym przypadku jest to łamanie praworządności przez organy
ścigania. Ponadto oświadczył, że w grudniu 1976 r. funkcjonariusze SB
przestrzegali Marylę Rodowicz, u której aktualnie mieszka, o tym, że
mają się do niej zwrócić bliżej nieokreślone osoby w sprawie złożenia
przez nią podpisu pod jedną z petycji i wówczas od dał gwarancję, że M.
Rodowicz żadnej petycji nie podpisze. Gwarancji tej dotrzymał. Uważa, że
ponieważ działał z pobudek moralnych, władze nie będą wyciągać w
stosunku do niego żadnych konsekwencji. Nie jest przekonany, że sprawa
petycji ma przede wszystkim polityczny charakter.
Aprobuje ustrój socjalistyczny, ale krytycznie podchodzi do
niektórych działań propagandowych, jak: przemilczanie spraw trudnych i
rozmijania się z odczuciami społecznymi. Wyjaśnił również, że podpisy
były zbierane w różnych okolicznościach i miejscach m.in. w mieszkaniach
kawiarni ZLP i telewizji. Na liście którą podpisał były tylko podpisy
aktorów. Podpisywał jako ostatni. Zbiórkę podpisów poprzedzały różne
działania, jak: zbiórki pieniędzy, rozmowy, relacje z procesów sądowych
itp. Swoje przekonanie o łamaniu praworządności w Radomiu i Ursusie
opiera na różnych źródłach, jak: komunikaty „Graczy”, relacje z
przebiegu procesów sądowych również rewizyjnych, kontakty z rodzinami
robotników, ogólnonarodową dyskusję na ten temat, autorytet ludzi,
którzy wcześniej podpisywali w tych sprawach petycje do Sejmu oraz braku
oficjalnego zaprzeczenia przez władze. (…)
SŁOWNY OPIS ZAGROŻENIA (FAKTU)
Wydział III uzyskał jednoźródłową informację od „Lotna”, że
figurant sprawy operacyjnego rozpracowania krypt. „Kmicic” Daniel
Olbrychski podczas swoich recitali w terenie, z udziałem Cezarego
Owerkowicza /taki recital miał m.in. miejsce w połowie marca b.r. w
Bielsku Białej/, dementował przed publicznością krążącą rzekomo
informację, że wycofał się z działalności na rzecz „Graczy”. Stwierdził,
że działalność tą podjął świadomie, oraz że nie ma nic wspólnego ze
sprawą przekazywania informacji na temat działalności swojej i „Graczy”
do RWE (Radio Wolna Europa – przyp. red.). Przypuszcza natomiast, że
materiały na jego temat zostały przekazane do RWE przez Służbę
Bezpieczeństwa, w ramach jak to określił – własnych rozgrywek
personalnych.
W celu potwierdzenia powyższej informacji zwrócono się do Wydziału III KMSO w Bielsku Białej. (…)
SŁOWNY OPIS ZAGROŻENIA (FAKTU)
Wydział III KMSO uzyskał informację, że figurant sprawy
operacyjnego rozpracowywania krypt. „Kmicic” Daniel Olbrychski podczas
występów w Bielsko – Białej, w programie pt. „Muzyka i Poezja”,
wykorzystał poezję Cypriana Kamila Norwida i muzykę Fryderyka Chopina
(…). Figurant w słowie wstępnym stwierdził, „…będę myślał słowami
Norwida…”. Działając na emocje widzów, dobitnie akcentował w trakcie
występu te fragmenty utworów, które mówią o konieczności mówienia tego
co się naprawdę myśli. Kładł nacisk na postawę obywatelską, na poczucie
odpowiedzialności za kraj i za naród, na szacunek dla człowieka. W stylu
wystąpienia i przekazywania, ze względu na interpretację, odbiera się
wrażenie, że reprezentuje on postawę „buntowniczą, rewolucyjną”, że
kreuje postać walczącą, przez co sugeruje odbiorcom, że jest człowiekiem
walczącym, mocno akcentuje słowa „…w każdym z nas jest człowiek wielki a
obywatel miły…”. Podkreślał również brak szacunku dla wielkich ludzi,
patriotów, Polaków. Akcenty, którym należałoby przyklasnąć pomieszane
były w występie z tymi na „nie”. W czasie spotkania z organizatorami,
które odbyło się po jego występie i trwało ok. 20 minut, powiedział, że
jego udział w działalności na rzecz „Graczy” ograniczył się jedynie do
złożenia podpisu pod petycją i wpłacenia pewnej kwoty pieniężnej i że
dalszej działalności w tym kierunku nie należy się spodziewać z jego
strony. Na pytane, jakimi kierował się motywami włączając się do tej
działalności, nie dał żadnej odpowiedzi.
Ponadto uzyskano informację, że Daniel Olbrychski wziął udział w
imprezie pt. „Tydzień Kultury Chrześcijańskiej”, która odbyła się w
kilku kościołach na terenie Warszawy. Wystąpił tam w charakterze
recytatora utworów poetyckich o tematyce religijnej. Nie, stwierdzono,
by podczas swoich wystąpień manifestował swą postawę polityczną.
Z informacji uzyskanych od tw „Łucja” wynika, że po zakończeniu
obecnego sezonu artystycznego, figurant nosi się z zamiarem wyjazdu na
stypendium do Francji. Inicjatywa w tej sprawie miał wyjść od jego
znajomych zamieszkałych we Francji na stałe. Z wypowiedzi Olbrychskiego
wynika, że swój pobyt za granicą przewiduje na rok lub dłużej.
SŁOWNY OPIS ZAGROŻENIA (FAKTU)
Wydział III KSMO uzyskał informację z Wydział III KMSO w Gdańsku, z
której wynika, że figurant sprawy operacyjnego rozpracowania krypt.
„Kmicic” Daniel Olbrychski zwierzał się swojemu przyjacielowi – Jerzemu
Goszko, zamieszkałemu na terenie Trójmiasta, że Maryla Rodowicz jest
aktywną działaczką na rzecz „Graczy”. Na ich konto miała przekazać kwotę
4000 zł. Ponadto będąc na tourne organizowanym przez „Pagart” w kk
przyjmowała przekazywane jej przez członków emigracji politycznej,
walory dewizowe przeznaczone na rzecz „Graczy”.
Ponieważ do chwili obecnej Wydział III KSMO nie miał żadnych
informacji na temat związków Maryli Rodowicz z „Graczami”, z posiadanych
informacji wynika, że dotychczasowo intymne kontakty figuranta z M.
Rodowicz uległy (…), wydaje się, że D. Olbrychski celowo rozpowszechnia
tendencyjne wiadomości na jej temat, chcąc jej w ten sposób zaszkodzić i
zdyskredytować ją w środowisku artystycznym.
SŁOWNY OPIS ZAGROŻENIA (FAKTU)
Wydział IV Departamentu III MSW, przekazał informację że źródła
„Radkowska” dotycząca środowiska aktorskiego, w której m. innymi
scharakteryzowana jest postawa figuranta sprawy operacyjnego
rozpracowania – Daniela Olbrychskiego a mianowicie, w środowisku dużo
się mówi o postawie D. Olbrychskiego, która czynnie popiera działalność
KOR m.in. uczestniczącego w płaceniu pieniędzy. Figurant jest pełen
podziwu dla postawy Mikołajewskiej i ma się też za bojownika słusznej
sprawy. W swoich wypowiedziach potępia innych, którzy nie dają się
wciągnąć w tę zabawę. W ostatnim okresie czasu figurant wypowiadał się
negatywnie o A. Hanuszkiewiczu i Z. Kucównej nazywając ich tchórzami i
sprzedawczykami, ordynarnie określa A. Łapickiego. Przyczyną tego stanu
rzeczy jest bierna postawa i obojętność ww. wobec akcji mających na celu
popieranie działalności KOR.
Ponadto uzyskano wiarygodną informację, że D. Olbrychski zamierza w
m-cu listopadzie br. wyjechać do Francji, prawdopodobnie otrzymał
propozycję zaangażowania go w jednym z teatrów w Paryżu. W związku z tym
figurant intensywnie uczy się języka francuskiego, a ponadto
zaangażowania go przez dyr. Teatru Narodowego – A. Hanuszkiewicza w
sztuce „Dziady”, gdzie miał grać Konrada. (…)
Warszawa, dnia 12.10.1976 r.
NOTATKA SŁUŻBOWA
dot. przeprowadzonej rozmowy operacyjnej
W dniu dzisiejszym w mieszkaniu przy Al. I Armii Wojska Polskiego
przeprowadziłem rozmowę operacyjną z Marylą Rodowicz. Na wstępie
poinformowałem ją, że posiadamy informację o pewnych osobach
prowadzących antypaństwową i sprzeczną z przepisami prawa działalność,
którzy mają zamiar wykorzystać jej nazwisko i pozycję do wrogich
politycznie celów. Wywołało to zaskoczenie i zakłopotanie M. Rodowicz. W
swej wypowiedzi zaznaczyła, że bardzo by chciała wiedzieć dlaczego ją
wybrano do takich celów i w jakiej formie się to ma przejawiać. W tym
momencie do mieszkania wszedł Daniel Olbrychski, którego M. Rodowicz
poinformowała o celu mojej wizyty. Zapytał mnie czy może uczestniczyć w
rozmowie, na co wyraziłem zgodę. Olbrychski zapytał czy czasami nie
chodzi o petycję, w przeszłości proponowano jemu podpisanie petycji w
sprawie zmian w Konstytucji PRL. Wśród sygnatariuszy petycji widział
nazwiska znane jak i również nazwisku osób, które według niego próbują
wykorzystać to dla swoich prywatnych celów. Nie zgadzał się z taką
działalnością i odmówił podpisania petycji.
Następnie zapytał czy może chodzi o „komitet”. Na moje pytanie,
jaki – Olbrychski się zdziwił, że ja na ten temat nic nie wiem i
wyjaśnił, że „Komitet Obrony Robotników”. W tej sprawie miał pewne
propozycje, lecz jakie, to woli przemilczeć, nie chce operować
nazwiskami, które na pewno są mi i tak znane. Zapewnił mnie, „że w takie
rzeczy to on i Rodowicz się nie bawią”, ponieważ jak zaznaczył „nie ma
zamiaru wspierać tych, co robią to dla swoich prywatnych celów”. Ponadto
chcą spokojnie pracować bez żadnych trudności takich, jakie mają w tej
chwili Wojtek Młynarski i Jonasz Kofta i cała „Egida”. Rodowicz
stwierdziła, że nawet nie wiem, kto jej by mógł proponować poparcie
jakieś akcji politycznej. Odpowiedziałem, że mogą to być osoby z jej
środowiska, bliscy znajomi itp. W trakcie dalszej rozmowy uprzedziłem ją
by zachowała ostrożność i angażowała się do takich spraw, które mają
cechy antypaństwowej działalności. Olbrychski podkreślił, że na pewno są
na tyle rozważni, że wiedzą na jakie by się narazili trudności w swojej
pracy zawodowej, a którą pragną kontynuować. Zapewnił mnie, że w
wypadku gdyby się ktoś do nich zgłosił z taką propozycją, to na pewno
spotkałby się ze zdecydowaną odmową z ich strony. Do chwili obecnej –
jak wynika z wypowiedzi M. Rodowicz nikt się do niej nie zgłosił.
WNIOSKI: z przeprowadzonej rozmowy wnioskuję, ż M. Rodowicz nie
poprze akcji prowadzonej przez „Komitet Obrony Robotników”, zwłaszcza,
że Daniel Olbrychski /jej aktualny przyjaciel/ ma na nią duży wpływ.
M. Rodowicz w przeciwieństwie do D. Olbrychskiego posiada bardzo słabe rozeznanie w sprawach natury politycznej.
St. inspektor Wydziału III
ppor. Zbigniew Grabowski
Warszawa, dnia 14.01.1977 r.
Źródło: tw „Łucja”
Przyjął: J. Filipowski
Miejsce: kawiarnia
TAJNE
Informacja operacyjna
/ze słów/
1. Aktualna sytuacja w Teatrze Narodowym
Od 1/2 roku w teatrze Narodowym, nie było żadnej premiery.
Dogrywanych jest kilka sztuk, które cieszą się bardzo małym powodzeniem.
Sytuacja taka wynikła stąd, że w ostatnim czasie dyrektor Hanuszkiewicz
zajęty był pracą za granicą, m.in. w Bremie, Hannowerze itd. w związku z
czym zupełnie nie miał czasu zająć się macierzystym teatrem. W wyniku
takiej sytuacji przez cały czas warsztaty teatralne nie mając żadnych
prac dla teatru zajmowały się pracami prywatnymi /krawcy, stolarze,
szewcy, malarze itp./ Pod koniec roku /w ostatnich dniach/ popłoch, do
statystyki nie będzie co podać. Decyzja. Przygotować szybko dwie sztuki
/w małej obsadzie, żeby było mniej pracy/. To sztuki to: „Tu Gabriela” –
obsada: Eichlerówna, Łapicki oraz „Mąż i żona”/ w dwóch wersjach, na
dwie sceny, małą i dużą, oraz podwójną dekorację: współczesnej i
klasyczną/ obsada: Hanuszkiewicz, Kucówna i Olbrychski/. Reszta zespołu
nie ma co robić, z nudów plotkują, szukają różnych chałtur, snują się po
teatrze i narzekają na wszystko, a głównie na panujące porządki. W
sumie piątka aktorów, o których wyżej, robi majątek, a reszta chodzi i
narzeka.
2. Daniel Olbrychski
Od czasu jak został wybrany do Prezydium Z.C. ZZPKiSzt. zmienił się
zupełnie i to na niekorzyść. Stał się b. ważny, dumny i wyniosły.
Narzekał ostatnio publicznie na Hanuszkiewicza, że przez niego stracił
przez ostatnie 1/2 roku około pół miliona złotych, a to w ten sposób, że
Hanuszkiewicz obiecywał mu rolę w teatrze, w związku z czym musiał
odmówić Zespołom Filmowym udziału w filmie. Tymczasem, w tetrze roli nie
dostał i sprawa filmu jest już nieaktualna. Daniel Olbrychski jest w
ostatnich dniach skłócony z Marylą Rodowicz. Nie nocuje u niej w domu,
tylko całymi nocami przebywa w lokalach. Do swojej żony praktycznie nie
ma powrotu. Kiedy chciał z nią wziąć rozwód, ona się nie zgodziła i
rzekomo miała stwierdzić, że rozwodu nigdy mu nie da. Ponadto jest
skłócony ze swoją matką. Ta z kolei jest skłócona z mężem, ojcem
Daniela. W tym układzie Daniel Olbrychski napisał podanie do Ministra
Kultury o przydział samodzielnego mieszkania i obietnicą w najbliższym
czasie przydziału rzekomo otrzymał. Ponadto wiem, że Daniel Olbrychski i
Adam Hanuszkiewicz budują sobie w Podkowie Leśnej dwie wille każda po
ok. 1 mln. zł.
W tych dniach w Teatrze Narodowym odbyła się choinka noworoczna dla
dzieci pracowników teatru. Olbrychski upierał się, aby do prowadzenia
tej imprezy zaangażować Gajdę. Twierdził na zebraniu, że Gajdę
niesłusznie skazano, skompromitowano u najwyższy czas, a i obowiązek
teatru, aby go jak najprędzej zrehabilitować. „Jeśli Wy tego nie
zrobicie, to ja będę robił wszystko, aby Gajdzie przywrócić godność” –
mówił. Mimo takiego jego wystąpienia, Gajdy nie zaangażowano do pracy
przy tej imprezie. Narazie w tej sprawie jest cisza.
3. Adam Hanuszkiewicz
W teatrze aktorzy odpowiadają między sobą jakie to piękne
mieszkanie na ul. I Armii W.P. otrzymał Hanuszkiewicz z Kucówną. Od
pracowników technicznych wiem, że mieszkanie urządził meblami antycznymi
zabranymi z Teatru Narodowego.
4. dyr. adm. Czapik
Podobno były pracownik resortu Spraw Wewnętrznych. Na każdym kroku
podkreśla, że wie wszystko o wszystkich pracownikach teatru. Wszyscy się
go boją. Twierdzą, że we wszystkich pomieszczeniach teatru pozakładał
instalacje podsłuchową a aparaturę ma w swoim gabinecie. Co prawda
widziałem bliżej nie znane mi urządzenia w jego gabinecie, ale nie
bardzo chce mi się wierzyć w te podsłuchy. Również niedawno otrzymał
5-cio pokojowe mieszkanie w Al. I Armii W.P. Remont tego mieszkania
wykonywali pracownicy teatru /technicy/ wówczas gdy teatr był na
urlopie. W zamian za to pracownicy Ci otrzymali urlop w innym terminie, a
przecież nie były to prace dla teatru.
Podobno jest ostatnio typowany na dyrektora departamentu w NKiSzt.
5. Artur Maryl
Inspektor BHP w Teatrze Narodowym, kilki innych teatrach i w Filmie
Polskim /podobno na 8 etatów/. Narodowości żydowskiej. Zwracał się parę
dni temu do mnie z propozycją czy chcę kupić kożuch bułgarski ze 6-8
tys. zł. Okazuje się, że w tych dniach dla Zespołów Filmowych ma nadejść
transport kożuchów z Bułgarii. Kożuchy te są przeznaczone dla aktorów
występujących na planie. Z partii, która ma być przysłana około połowa
przeznaczona jest do sprzedania. Pośredników w tej sprzedaży jest
właśnie Artur Maryl. Rzeczywista cena kożucha wynosi ok. 14 tys. zł.
6. Hanna Skarżanka
Aktorka o bardo bujnej przeszłości erotycznej. Przez wiele lat
pracowała w Teatrze Narodowym, później Ateneum, a obecnie w Teatrze na
Woli. Z czasem jej pracy w Teatrze Narodowym znane są wszystkim aktorom
jej pijaństwa z pracownikami fizycznymi i urządzane po nich orgie,
podczas których oddawała się wszystkim po kolei. Posiada córkę Ewę.
Dziecko to ma podobno z jakimś Niemcem, z czasów okupacji. W tym czasie
przebywała w Wilnie. Podobno była w AK. Nigdy nie była zamężna. Niegdyś
bardzo ładna, bardzo zdolna, obecnie zupełna degrangolada. Rozpiła
córkę, ta porzuciła męża i dziecko po czym wyjechała z Warszawy do
(Olsztyna?). W sprawach politycznych H. Skarżanka zawsze była oceniana
pozytywnie, przez wiele lat była sekretarzem OOP w teatrze. Obecnie nie
wiem czy jest członkiem Partii.
7. Piotr Fronczewski
Znam go od dziecka. Jest synem portiera z teatru „Syrena”. Zawsze
wydawał mi się bardzo porządny, układny, pozytywny, zdolny, pracowity.
Obecnie nic o nim bliżej nie wiem. Pracuje w Teatrze Dramatycznym. Nie
ma z nim żadnego kontaktu.
„Łucja”
Omówienie: Informacja dotyczy Teatru Narodowego i aktorów i
pracowników teatru, do których tw posiada bezpośrednie dotarcie. Tw w
związku z istniejącą w teatrze sytuacją nosi się z zamiarem odejścia na
emeryturę /3 lata temu przekroczyła wiek emerytalny/. Twierdzi, że
obecnej sytuacji nie jest w stanie wytrzymać nerwowo.
Zadanie: Aktualne z poprzednich spotkań.
Przedsięwzięcia: Informacje wykorzystywać w prowadzonych sprawach.
Informacje na temat Artura Maryla przekazać do Wydz. PG. KSM.
St. insp. Wydz. III
por. Jerzy Filipowski
UZASADNIENIE
Drugostronnie wymieniony włączył się aktywnie do działalności
politycznie negatywnej (….) i działającej w środowiskach twórczych.
Istnieje uzasadnione podejrzenie, że wyjazdy zagraniczne może
wykorzystać do przekazywania informacji ośrodkom dywersji ideologicznej.
Wydział III KSMO
Warszawa, dnia 6.01.1977 r.
Tajne
Notatka służbowa
W dniu dzisiejszym wspólnie z ppor. Z. Grabowskim udaliśmy się do
mieszkania Daniela Olbrychskiego aktora Teatru Narodowego, w związku z
faktem podpisania przez niego listu do Sejmu PRL. Na nasze pytanie czy
potwierdza fakt złożenia podpisu pod takim listem, stwierdził, że to
prawda i że fakt ten miał miejsce kilka dni temu, oraz, że oprócz niego
list ten podpisało wielu intelektualistów. Stwierdził przy tym
żartobliwie, że przez wiele lat był harcerzem i pamięta, że w prawie
harcerskim jest sformułowanie „Harcerz walczy o prawdę i sprawiedliwość
społeczną” uważa też, że sformułowanie to ma w dalszym ciągu rację bytu.
List, który podpisał adresowany jest do Posłów: Jarosława
Iwaszkiewicza, Haliny Skibinewskiej, Gustawa Holoubka, Mariusza
Dmochowskiego i in. a dotyczy, jak oświadczył nie kwestii politycznych, a
jedynie moralnych. Akcja zbiórki podpisów nie ma nic wspólnego z
działalnością Komitetu Obrony Robotników, a ma na celu rozwianie
wątpliwości jakie nasuwają się w związku z rozbieżnością informacji
podawanych przez prasę drukowaną w Polsce, stwierdził, że te same
dzienniki co jakiś czas podają sprzeczne dane dotyczące spraw
wewnętrznych z informacjami podawanymi przez agencje zachodnie w tym
również RWE. Jego zdaniem brak jest konsekwencji w tym co podaje nasza
propaganda, oraz umiejętności prowadzenia tej propagandy, co w
rezultacie powoduje coraz to bardziej napiętą sytuację, budzi coraz to
większe wątpliwości u ludzi uczciwych, zaangażowanych po stronie
polityki Partii i Rządu. Z myślą o słuszności zwrócenia się w tej
sprawie do Posłów „których przecież sami nie tak dawno wybieraliśmy” i z
wiarą w to, że Sejm zajmie się bliżej sprawami propagandy list ten
podpisał. Na naszą uwagę, że wśród sygnatariuszy tego listu mogą być
również osoby, które poprzednio niejednokrotnie dały wyraz swoim
negatywnym poglądom politycznym, a akcje przez nich prowadzone były
skwapliwie wykorzystywane przez wrogie Polsce ośrodki, powiedział, że
nie brano przy podpisywaniu listu pod uwagę, że może on być wykorzystany
np. przez RWE, kierowano się jedynie względami moralnymi, dobrem kraju,
a jeśli przy okazji ujawni się margines osób, które myślały inaczej,
lub miały w tym inny cel, to potwierdzi się jeszcze raz fakt, że przy
wszystkich wystąpieniach nawet najbardziej wzniosłych /np. Rewolucja
Francuska, Rewolucja Październikowa/ również taki margines występował.
Podkreślał kilkakrotnie, że akcja w której uczestniczył nie ma
charakteru politycznego. Dotyczy m.in. co prawda wyjaśnienia przez Sejm
spraw związanych z Wydarzeniami w Ursusie i w Radomiu, jednak autorzy
listu kierowali się zupełnie innymi pobudkami niż K.O.R. W trakcie
dalszej rozmowy, kiedy zwróciliśmy mu uwagę, że tego typu wątpliwości
można przecież wyjaśniać podczas zebrań organizacyjnych w zakładach
pracy, a nie wychodzić z tymi sprawami na zewnątrz, odpowiedział, że to
nieprawda, gdyż sami doskonale wiemy, że żadne zebranie nawet partyjne
takich wątpliwości nie rozwieje. Natomiast Związki Zawodowe uważa za
organizację, która w tych sprawach nie ma nic do powiedzenia.
Stwierdził, że sam podczas Kongresu Z.Z. wystąpił w sprawie
kinematografii polskiej, w której ostatnio dzieje się coraz gorzej i w
najbliższym czasie może się okazać, że aktorzy w ogóle nie będą chcieli
grać w filmach, bo w związku z nowymi przepisami nie będzie im się to
zupełnie opłacało. Na takie jego wystąpienie miał rzekomo otrzymać
odpowiedź, że ponieważ jest w komisji sportowej to powinien się zająć
sportem a nie kinematografią. Uważa, że jest to postawienie sprawy na
głowie, sprawy sportu są mu tak samo bliskiej jak kinematografii,
chociaż nawet lepiej. Podpisując list spodziewał się, że będzie z nim
najbliższym czasie przeprowadzona rozmowa, jeśli nie przez nas, to przez
któregoś z posłów, do których list był adresowany, a z którymi zna się
osobiście i pozostaje w bardzo dobrych stosunkach. Nie wykluczał nawet,
że spotka się w takiej rozmowie z uwagami krytycznymi na temat zmian w
Konstytucji, odmówił, gdyż uważał, że jest to akcja o charakterze
politycznym wymierzona przeciwko władzom politycznym i państwowym, do
których działalności nie ma zastrzeżeń. Uważał, że autorzy tamtych
petycji mieli na celu wygranie swoich celów politycznych i doprowadzenie
do zmiany ekipy rządzącej. Jako jedyny obecnie sposób ustrzeżenia się
przed negatywnym echem listu, który podpisał widzi fakt podania jego
treści przez prasę krajową. Na zakończenie rozmowy podał, że przy fakcie
podpisywania przez niego listu, obecna była jego przyjaciółka Maryla
Rodowicz, która również mogła podpisać ten list jednak za jego namową
nie podpisały, gdyż „w razie stosowania represji wobec sygnatariuszy,
kultura polska poniosłaby zbyt duże straty”.
Wnioski: Z rozmowy z Daniel Olbrychskim nasuwają się następujące wnioski.
W sprawach politycznych jest on faktycznie osobą niezbyt zorientowaną, bardziej kieruje się uczuciem, emocjami niż rozumem.
Uważa, że jego nazwisko jest już tak wielkim, że samo to wystarczy,
aby sprawy wagi państwowej były rozpatrywane w sposób jaki on sobie
wyobraża, m.in. powiedział w rozmowie, że jeśli posłowie, którzy go
bliżej znają, przeczytają pod listem jego nazwisko, to innej perspektywy
będą oceniać ten list niż gdyby był podpisany przez osoby
skompromitowane, karane lub w ogóle nie znane.
Z jego wypowiedzi odnosi się wrażeniem, że nie wchodzi tu w rachubę
jego zła wola, zapędy politykierskie, ani chęć pokazania się w
środowisku /co sam stwierdził/.
St. insp. Wydz. III
por. Jerzy Filipowski
NOTATKA SŁUŻBOWA
Dot. Daniela Olbrychskiego
3.04.1977 r. – godz. 19.10
Na obiekt przyszedł fig. z kobietą imieniem Małgosia. Oboje
położyli się do łóżka i odbyli stosunek płciowy. Przez cały czas
prowadzili rozmowę szeptem. Zrozumiałe były pojedyncze słowa, z których
wynikało, iż rozmowa dotyczyła spraw erotycznych, wzajemnego podniecania
się i stosunków między mężczyzną a kobietą.
O godz. 22.48 Małgosia zamówiła rozmowę telefoniczną z Gdynią nr
tel. 290-626. Czekając na połączenie telefoniczne fig. oznajmił, że parę
miesięcy temu w tym hotelu mieszkała Maryla i po chwili dodał: „to
skurwiel ma fajną dziewczynę”.
Po otrzymaniu połączenia Małgosia rozmawiała prawdopodobnie z
Markiem. Nadmieniła mu, że Daniel jest zupełnie wykończony. Dzisiaj nie
przyjdą do nich, ponieważ Daniel nie mógłby prowadzić samochodu.
Małgosia przyjedzie do nich jutro z Danielem. Po chwili słuchawkę
przejął fig. Oznajmił, że jutro o 12.00 ma te „zakichane koncerty”.
Dodał, że Małgosia jest wspaniałą dziewczyną – „gdzie ja miałem oczy w
jakieś się baby wdając, dały mi te baby w kość teraz już jestem
ostrożny, boję się Małgosi nawet”. Ten fragment rozmowy fig. prowadził z
matką Małgosi i potem z jej siostrą.
Po zakończeniu rozmowy fig. zaproponował wypicie szampana i soku
owocowego. Kobieta miała obawy, co się stanie gdy ktoś ją zobaczy u
fig., kiedy ona nie jest tutaj zameldowana. Była dalej ciekawa, czy „k…”
zameldowane są na pokojach w hotelach. Daniel nie bardzo się
orientował, dodał że nigdy nie korzystał z ich usług.
Małgosia z kolei oznajmiła, że ma obawę, iż go starci. Daniel
natomiast podkreślił, że obecnie jest on d… jako amant. Zawsze był
trochę takim monogamistą. Kontynuując wypowiedź nadmienił, że np. Maryla
jest zupełnie inną kobietą w łóżku. Wydawało mu się przez pierwsze
tygodnie, że kocha tą Marylę, a z tą Moniką… to coś było w sensie tej
roboty lepiej. Owszem było nam dobrze, żeśmy się kochali, ale z Moniką
to było takie napięte, gorączkowe, jak może być czuła nie wiem za jakiś
czas do mnie, tylko plus gorączkowy, tylko plus jeszcze orgazm, tylko
nie taki najwyższy. Ale potem się rozwinęło, nastąpiło takie otwarcie
erotyczne, że to nie istniało, że w bardzo prosty sposób żeśmy się
kochali. I to, że była taką inną kobietą, to mnie zaskoczyło. Być może
trochę się usprawiedliwiam, ale ty też jesteś kłębkiem nerwów”.
O godz. 23.08 Daniel wyszedł kupić szampana. Po powrocie fig.
oznajmił: /mówił będąc w łazience dlatego nie wszystko było zrozumiałe/
„oczywiście powiedziałem biedny ten Jurek, Marylka go… a co ty myślisz”.
Przecież wszystko było robione, żeby cała Polska to wiedziała.
Największy sukces pana Jaroszewicza… Ja nie reaguję nigdy na to”. W tym
momencie Małgosia powiedziała kilka wyrazów zupełnie niezrozumiałych na
co Daniel odpowiedział jej: „a niech sobie wraca, jak ma ochotę, tylko
mnie nie zastanie w domu. Przecież ambicja moja męska by się czuła
usatysfakcjonowana”.
Dalej. fig. mówił, że w pewnych odruchach z rozpędu „ją” nadal
kocha, ale miłość już odpłynęła. Z kolei dodał, że obecnie jest bardzo
zmęczony, wykończony. Kiedyś jeździł po całej Polsce, z koncertu na
koncert, z pijaństwa na pijaństwo, teraz jednak przeliczył się z siłami.
Rozważali następnie możliwość, czy pojadą rano, czy nie. Daniel
chciałby jechać ze względu na matkę. Małgosia dalej stwierdziła, że jest
debilem na co Olbrychski stwierdził, że nie może tak siebie nazywać,
gdyż debilem jest pan Jaroszewicz, „to jest autentyczny debil, prosty,
wyraźny słowiański debil, tak że użyje innego słowa”.
W dalszej części fig. usprawiedliwiał się wobec kobiety z braku sił
fizycznych. Bardzo ją pożąda i pragnie. Jest śliczną i piękną, ale nie
może jej zaspokoić. Psychicznie wraca już do zdrowia, ale brak mu sił
fizycznych.
Następnie Daniel oceniał Monikę i powody, dla których rozszedł się z
nią. Jego zdaniem stało się to na podłożu psychicznym. Odczuwał wtedy
potrzebę, aby był przy nim ktoś łagodny. Wtedy kiedy potrzebował, aby
ktoś nim się zaopiekował pod względem zdrowotnym, to ona piła wtedy
szampany w pokoju Jaroszewicza. Gdyby nie Maniek to nie wiadomo by było,
jakby się to wszystko skończyło. Fig. był wtedy w pokoju zalany krwią i
pianą, stłukł głowę o podłogę, a Maniek go trzymał.
Natomiast „ona” piła szampany, mimo że wiedziała, że przy każdym
napięciu nerwowym może się taka sytuacja powtórzyć. Podobny atak miał
fig. – jak mówi kiedy był na kolacji u Osieckiej, chorobę tę określa
jako padaczkę alkoholową. Zwalił się wtedy w kotłowni, gdzie znaleziono
go leżącego między rurami.
Nie wiem jak to się dzieje, że jeszcze chodzi i działa, ale choroba
pozostawiła na pewno jakieś ślady. Najbardziej go wykończyły te dwie p…
Pierwsza robiła pranie mózgu. Mówił Monice nawet, aby dała mu spokój,
aby się puściła, po to tylko, aby mieć spokój. Natomiast druga „pani”,
cudowna słodycz, niebiańskie szczęście, ale przecież 1/3 czasu była poza
domem”. Szukali się telefonicznie po całym świecie, rachunki
telefoniczne płacili po 7 tys. zł. miesięcznie. No i wreszcie ta
siekiera na końcu. Jak dowie się o tym moja matka to się przekręci.
Takie stresy to publicznie miałem, jak mówił, raz w teatrze, a poza tym
to było albo przy jednym, albo przy dwóch świadkach. Tylko, że człowiek
szuka wtedy rachunku, biegnie do kogoś. Czy to wynika z potrzeby
śmierci, czy czegoś? Ja nie wiem na ile to było teraz mechanicznie i z
mózgu się biorące, tak jak to było po „Bokserze”, na ile napięcie
nerwowe spowodowało, że to co było kiedyś zalecone, właściwie z nerwów
zostało wywołane. Ja ma siłę koncentracji, ja Cię mogę wręcz
zahipnotyzować, ja mogę też kogoś wprowadzić w trans.
O godz. 23.55 przyszedł kelner z szampanem. Małgosia ukryła się w
tym czasie w łazience. Po kilku minutach ponownie wyszła i fig. nawiązał
rozmowę na temat kręcenia filmu „Bokser”. Przez 3 dni wtedy, po 12
godzinach dziennie boksował, zmieniając stale partnerów.
Następnie mówił o scenach zazdrości, jakie żona urządzała mu
(nieczytelne). Był tak zdenerwowany, że chciał wyskakiwać z 4 piętra
przez okno. Kiedy jednak dobiegł do okna, stracił przytomność. Ocknął
się (nieczytelne) z płaczącą nad nim Moniką. No i to się powtórzyło
jeszcze parę razy. Trwało to gdzieś około 2 lata. Zaczął się leczyć,
przerwał leczenie i potem ataki powtórzyły się jeszcze dwa razy. Raz
stało się to w teatrze. Potem ponownie zaczął się leczyć i znowu dostał
ataku w Londynie. Był tam z Marylą i Agnieszką Osiecką. Ostatni atak
miał u Osieckiej, zeszłej soboty. W dalszej części Małgosia mówiła na
temat swej rodziny. Oznajmiła, że tato poznał się z jej matką w Paryżu.
Kiedy matka była chora, to ojciec sprowadził dla niej (nieczytelne) z
Francji. Rodzice jej w okresie przedwojennym byli właścicielami majątków
koło Wrześni. Ojciec jej już wtedy był bardzo bogaty, bowiem miał
samochód „Buick”. Matka była od niego biedniejsza, była taką „gąską
szlachecką”. Daniel był ciekawy, jak jej matka nazywała się z domu. Ta
wyjaśniła, że Jakubowska. Dalej fig. zapyta, „a z Prądzyńskimi?”.
Kobieta wyjaśniła, że Prądzyńscy to była ich dalsza rodzina. Małgosia
potwierdziła fakt, że Trąmpczyńscy pochodzili z arystokracji. Z kolei
fig. opowiadał o romansach, jakie miał w przeszłości. Miał krótki romans
z aktorką Sawieljewą, która odtwarzała rolę Nataszy w „Wojnie i
pokoju”. Spotkali się po latach na festiwalu, a ona udawała, że nic nie
pamięta. To fig. bardzo rozłościło. Mówiła, że jest już zamężna i ma
dziecko. Miała pretensje, że wszedł do niej do pokoju, będąc pijany. Ale
w końcu ją „posiadł”. Wtedy jeszcze była ona śliczna „rajfurzyli” fig. z
nią, Bodnarczuk i Wajda.
Pierwszą dziewczynę jaką miał to była starsza koleżanka ze szkoły.
Miał wtedy 15 lat. Później pół roku przed maturą zamieszkał z Murzynką.
Były to jak sam określa „samcze wyskoki”. Natomiast jeśli chodzi o
Sawieljewą, to podkochiwał się w niej trochę, natomiast bardziej mu sie
podobało, że to właśnie jest Sawieljewa. Ona wtedy kręciła „Wojnę i
pokój”, a fig. „Popioły”.
Zmieniając temat rozmowy Daniel oświadczył, że w „Rosji” jest
bardzo popularny. Może nawet bardziej niż w Polsce, gdzie chyba trochę
już się „przejadł”, gdyż Polacy nie lubią, gdy ktoś jest popularny.
Natomiast tam jest znany, a ponadto dodatkowo jest lubiany jako
cudzoziemiec. Do dnia dzisiejszego jedna Rosjanka pisze do fig. krwią
listy. Fig. to się nie podoba, gdyż to już jest choroba, gdy pisze się
krwią. Kiedyś podczas pobytu w Moskwie otrzymał taki list z kwiatami i
pogróżkami, że o ile nie wyjdzie na spotkanie, wtedy ta osoba nie
odpowiada za siebie. Daniel oddał ten list organizatorom, ale na
szczęście nic się nie stało.
Mówili dalej na temat wychowania ich przez rodziców. Fig.
nadmienił, że matce ma do zawdzięczenia to, że wychowała ich mądrze.
Małgosia natomiast pozostawała pod wpływem ciotek. Kiedy była w szkole
to liczyła bardzo na swą cioteczną siostrę. Mieszka ona teraz w
Holandii. Wyszła za mąż, za krytyka muzycznego. Mieszkają teraz w
Hilversurem. Jest tam znana rozgłośnia holenderska i właśnie tam jej mąż
prowadzi audycje muzyczne. Jeździ po całej Europie na rozmaite zjazdy,
kongresy, spotkania. Z całego świata przyjeżdżają do niego na rozmowy i
spotkania z nim. W jego programie występują muzycy z całego świata.
M.in. był u niego Zimmermann i występował.
Małgosia mówiła z kolei o atmosferze panującej w ich domu. Była to
atmosfera ciągłego przygnębienia. Ojciec ciągle narzekał, że coś może
się stać, bardzo często wyrzucano go z pracy za to, że był właścicielem
ziemskim. UB go śledziło bardzo często i miał trudności w pracy. A w
ogóle to miał ciężką naturę. Matka z kolei była naiwną panienką.
Słuchała Chopina, czytała Marcela Prousta. Nigdy nie rozmawiała z
Małgosią o chłopcach. W domu przez cały czas panowała atmosfera
szlachetczyzny. Odseparowali się od świata. Zjeżdżało się do nich zawsze
dużo ciotek z Warszawy, Krakowa i Jeleniej Góry. Była również wśród
nich jedna, która dożyła 100 lat i która ciągle wyjeżdżała na wczasy na
Riwierę i traciła tam pieniądze. Pochodziła z hrabiowskiej rodziny.
Daniel przerywając jej dodał, że Monika zna te wszystkie historie, gdyż
robiła program o Jasnorzewskiej – „Czarująca czarownica”. Małgosia
kontynuowała opowiadanie, jak to była w rodzinie pieszczona, całowana,
jak na jej oczach ciotki się rozbierały. Boi się, że właśnie z tego
okresu dzieciństwa został je uraz do pewnego rodzaju lesbijskiej
miłości. Daniel był ciekaw, czy kobieta pieściła się kiedyś z
dziewczyną. Ta zaprzeczyła i twierdziła, że więź psychiczna łączyła ją z
pewną dziewczyną, ale nic poza tym. Miała tylko taki jeden incydent
kiedy była z Baśką w Austrii. Mieszkali w takim cudownym domku koła St.
Moritz. Bardzo tęskniła do Marii i bardzo „potrzebowała wtedy chłopa”. A
Baśka była taka, że kto ją poznał to musiał ją posiąść, tryskała
energią. W domku tym spały na 2 łożach. Pewnej nocy Basia przyszła do
jej łóżka i powiedziała „Małgolku, Małgolku”. Wtedy ja się do niej
przytuliłam i zaczęłam jeździć na jej nodze. Jej nogę wzięłam między
moje nogi i taki orgazm robiłam sztuczny. Dotykałam jej biustu. A ona
mówi: „Małgosia odczep się, no już przestań”.
Dalej opowiadała, jak z Baśką pracowała w pracowni, jak w czasie przerwy na studiach wyjeżdżali na wczasy do Zakopanego.
Daniel następnie oznajmił, że chciałby jej pomóc, tylko w tej
chwili nie jest w stanie dać jej pełni szczęścia. Stwierdził, że bardzo
się tym martwi i że chyba się powiesi.
W dalszej części wywiązała się dyskusja na temat Hanuszkiewicza.
Małgosia była ciekawa, czy jest on pedałem. Daniel zaprzeczył stanowczo
dodając, że nie jest on psem na kobiety, jest natomiast słabym
człowiekiem, który lubi się kobietom podobać, kokietuje je. Nie stać go
jednak na to, aby tę kokieterię poprzeć czynem. Bardzo kocha żonę.
Wmówił w siebie, że jest monogamistą. Mówiąc o sobie fig. nadmienił, że
ostatnio kiedy się upije lub dawno nie miał dziewczyny wtedy nie
wybiera, chociaż uważa że lepiej już się onanizować.
Następnie fig. ponownie zaczął opowiadać o związkach łączących go z
Marylą i Moniką. Zdaje sobie sprawę, że i on posiadał w tym co się
stało winę, ale już takie są – jak stwierdza ułomności ludzkie. Jeśli
chodzi o Marylę, to Daniel przytoczył jej pogląd, z którego mu się
zwierzyła. Twierdziła bowiem, że lubi chłopców, którzy chodzą w
obcisłych dżinsach i wtedy mogła obrzucić ich spojrzeniem w dół. Uważała
bowiem, że tak jak mężczyźni patrzą na biust kobiet, tak kobiety na
spodnie mężczyzn. Dodała przy tym, że ona cały czas charakteryzowała się
tym, że myślała kroczem. Teraz kiedy Maryla znalazła sobie chłopaka
fig. nie cierpi przez to. Na pewno by cierpiał, gdyby był to jakiś fajny
facet. Ale tak nie jest. Miał już zresztą od Maryli pierwsze relacje ze
spotkań erotycznych i wszystko wskazuje na to, że były nieudane. Mówiła
też, że jeśli tak dalej pójdzie to przyjdzie do Daniela, aby się dobrze
wykochać. Fig. powiedział proszę bardzo możesz przyjść, ale pod
warunkiem, że nie będę jeszcze zakochany. Dodał, też że będzie musiała
szybko wyjść, nie nad ranem, gdyż nie lubi skandali.
Oznajmił następnie, że po jednej serii pijaństw zadzwoniła do niego
Jaroszewiczowa i zapytała co słychać. Fig. odpowiedział, że nie wie –
no więc wrócił kompletnie pijany.
O godz. 1.20 oboje położyli się spać. Po kilku minutach usnęli.
KIEROWNIK SEKCJI I„B” WYDZ. „T”
KPT. – Z. KUSZNERUK
Warszawa, dnia 9.02.1977 r.
Źródło: ko „JK”
Przyjął: J. Filipowski
Miejsce: kawiarnia
Tajne
Informacja operacyjna
W dniach 11-13.01 br. zostały przeprowadzone rozmowy z aktorami,
którzy podpisali petycję „Do przedstawicieli świata kultury i nauki –
posłów na Sejm PRL. Rozmowy przeprowadzali dyrektor Wydz. Kult. u m.st.
W-wy i Z-ca Kier. Wydz. Propagandy i Kultury KW PZPR”.
Z uwagi na chorobę nie przeprowadzono rozmowy z Z. Mrożewskim. Nie
rozmawiano również z P. Zaborowskim, który przebywał poza Warszawą i K.
Zaleskim, z którym rozmowę przeprowadzić miał Rektor PWST. Wszyscy
pozostali aktorzy, w liczbie 12-u przyjęli zaproszenie i zgłosili się w
umówionym czasie. Rozmowy przebiegały spokojnie i rzeczowo. Wszystkie
osoby, z którymi rozmawiano potwierdziły autentyczność podpisu.
Wyjaśniły, że podpisy były zbierane w różnych miejscach i
okolicznościach, np. Joanna Walter-Herbst podpisała petycję w kawiarni
ZLP, a Barbara Wrzesińska w przerwie nagrania telewizyjnego. Na liście,
którą podpisywano były tylko podpisy aktorów. Zbiórka podpisów była
przeprowadzona po różnych działaniach poprzedzających jak: rozmowy,
zbiórki pieniędzy, relacje z procesów sądowych itp. Podczas rozmów,
wszyscy zgodnie twierdzili, że zbiorowy charakter wystąpienia nadaje mu
większą rangę i skuteczność, a motywacją ich działania były względy
etyczne i obrona praworządności. Jedynie dwóch rozmówców – Maciej
Rayzacher i Ryszard Peryt z pełną świadomością i politycznym cynizmem
demonstrowali w rozmowie wrogą postawę wobec władzy zaznaczając przy
tym, że nie są przeciwnikami ustroju. Pozostałe osoby w sposób szczery
wyjaśniały przyczyny, dla których złożyły swoje podpisy i wydaje się, że
ich czyn nie był manifestacją stosunku do władzy ludowej.
Marek Kondrat oświadczył nawet, że jeśli komisja sejmowa po
zbadaniu sprawy uznałaby, że zasady praworządności nie były łamane, to
gotów jest publicznie przeprosić wszystkich posądzonych o te metody.
Przekonanie o łamaniu praworządności w Radomiu i Ursusie opierano na
różnych źródłach: komunikaty KOR, relacje z rodzicami robotników,
„ogólnonarodową dyskusję na ten temat”, jak to określano, autorytet
uczonych, którzy podpisali list do Sejmu, brak oficjalnego zaprzeczenia
przez władze. (…)
Bydgoszcz, dnia 13 kwietnia 1977 roku.
Tajne
Naczelnik Wydziału II
Biura „B” MSW
w Warszawie
Uprzejmie informuję, że w wyniku podjętych czynności operacyjnych
na terenie hotelu „Brda” w Bydgoszczy w dniach 3-4.04.1977 roku za
obywatelami PRL
- Olbrychski Daniel, s. Franciszka i Klementyny, ur. 27.02.1945
roku zam. Warszawa, zatrudniony Państwowy Teatr Powszechny – Warszawa
oraz
- Owerkowicz Cezary, s. Władysława i Stanisławy, ur. 20.02.1943 roku, zam. Warszawa – zatrudniony „Estrada”.
(…)
Olbrychski po dokończeniu śniadania oraz Owerkowicz wsiedli do
niego i odjechali w kierunku ul. Warszawskiej. W kawiarni pozostała
kobieta towarzysząca Olbrychskiemu, trzymając w ręku klucz do pokoju nr
521. Po odjeździe figurantów do jej stolika przysiadł się młody
mężczyzna i prowadził z nią rozmowę. Sprawiali wrażenie dobrych
znajomych. Jak ustalono był to członek zespołu „Tahiti Tropicale Cranda
Banda” ob. Pietrzyk Maciej, ur. 1.08.1944 roku zam. Otwock.
O godz. 14.36 kobieta pożegnała się z Pietrzykiem i oboje wyszli z
kawiarni. Kobieta udała się do pokoju nr 521, a Pietrzyk odjechał wraz z
oczekującymi go w autobusie kolegami z zespołu na występy. O godz.
14.53 pod hotel podjechała wspomniana Nysa przywożąc Olbrychskiego i
Owerkowicza. Olbrychski wszedł do hotelu i poprosił recepcję o
wystawienie rachunku za telefony, a następnie udał się do swego pokoju. W
międzyczasie Owerkowicz po wyjściu z samochodu pobiegł do Księgarni
Rolniczej przy ul. Dworcowej, skąd wyszedł o godz. 15.00 niosąc 3
pakunki w tym jeden rulon, które to przyniósł do hotelu. (…)
Z poczynionych przez tut. Wydział ustaleń wynika, że kobietą która
towarzyszyła Olbrychskiemu na terenie hotelu jest ob. Lutomska
Małgorzata.
Informację przesyłam celem służbowego wykorzystania.
mjr mgr B. Różycki
Dnia 31.03.1977 r.
Tajne spec. znaczenia
Wyciąg z informacji operacyjnej k.o. „Lotna”
Daniel Olbrychski – odbywając imprezy z udziałem Cezarego
Owerkowicza – pianisty /np. 2 tygodnie temu w Bielsku-Białej/ na
spotkaniach z publicznością oświadcza, że przystąpił do Kom. Obrony
Robotników świadomie i że nigdy się z tego nie wycofał i odcisnął się od
tego, że materiał został przekazany Wolnej Europie – Służba
Bezpieczeństwa w ramach własnych rozgrywek personalnych. Podobno miał to
zasugerować w rozmowie z Premierem. Informacje te kolportuje również
jego pianista Cezary Owerkowicz (…).
Gdańsk, 12 lipca 1977 r.
TAJNE
NACZELNIK
WYDZIAŁU III
KOMENDY STOŁECZNEJ MO
W WARSZAWIE
Uzyskaliśmy jednoźródłową informację, że znany aktor Daniel
Olbrychski utrzymując intymne stosunki ze znaną piosenkarką Marylą
Rodowicz, z chwilą gdy ta zerwała z nim zwierzył się swemu przyjacielowi
Jerzemu Goszko zamieszkałem na terenie Trójmiasta, iż Rodowicz jest
aktywną działaczką na rzecz KOR-u.
Na ich konto wysłała 4000 zł, a oprócz tego z wyjazdów
zagranicznych na tournee organizowane przez „Pagart”, na rzecz „GRACZY”
przywoziła nielegalne walory dewizowe od członków polskiej emigracji
politycznej.
OLBRYCHSKI miał stwierdzić również, że Rodowicz jako piosenkarka
już się kończy i celem poprawienia swojej sytuacji zerwała z nim, aby
stać się kochanką Andrzeja Jaroszewicza.
Powyższe przesyła do wiadomości i ewentualnego operacyjnego wykorzystania.
mjr RYSZARD ŁUBIŃSKI
Warszawa, dnia 11.11.1977 r.
Tajne spec. znaczenia
INFORMACJA OPERACYJNA
(…)
Olbrychski zamierza spotkać się z przebywającą obecnie w Paryżu
Małgorzatą Braunek. Jak stwierdził – będzie ona jego „cicerone” podczas
pobytu w Paryżu.
Małgorzata Braunek – wyjeżdża często do Francji, gdzie jej mąż
Andrzej Żuławski posiada własne mieszkanie w Paryżu. W kraju bywa
jedynie w okresie kręcenia filmów. Ostatnim filmem w którym gra główną
rolę jest serial telewizyjny „Lalka” oparty na powieści Bolesława Prusa.
Zdjęcia do tego serialu niedawno zakończone – M. Braunek gra w nim rolę
Izabeli Łęckiej. (…)
Inspektor Wydziału III
KSMO
Warszawa, dnia 28.01.1978 r.
Tajne spec. znaczenia
Wyciąg
z informacji operacyjnej tw. „Dukat” z dnia 20.01.1978 r.
Daniel Olbrychski – znany osobiście tw. jest zatrudniony w teatrze
„Narodowym”. Aktualnie przebywa wspólnie z Wojciechem Pszoniakiem w
Paryżu. „Dukat” uważa go za bardzo dobrego aktora, który narzucił pewien
swoisty styl w sztuce aktorskiej. W bieżącym roku po podpisaniu jednej z
petycji do Sejmu PRL, przez pewien okres czasu próbował odgrywać rolę
wielkiego zwolennika KOR, po zorientowaniu się, że nikt go nie traktuje
poważnie, wycofał się.
Ostatnio w środowisku aktorskim dość głośno mówi się o jego
zaręczynach z Zuzanną Łapicką, niektórzy rozmówcy są przekonani, że
Olbrychski po prostu chce odzyskać swoją dawną popularność, liczy przy
tym bardzo na swojego przyszłego teścia – Andrzeja Łapickiego.
Nie jest lubiany w środowisku, bardzo popsuła mu opinię jego była
żona Monika Dzienisiewicz. Przez okres ostatniego półrocza tw. nie miał z
nim kontaktu.
Za zgodność:
St. inspektor Wydziału III KSMO
ppor. Zbigniew Grabowski
Bielsko-Biała dnia 15.04.1977 rok
Tajne
NACZELNIK
WYDZIAŁU III
KSMO W WARSZAWIE
W odpowiedzi na pismo z dnia 5.4.1977 l.dz. NF-D1439/77 uprzejmie
informuję, że figurant Waszej sprawy Daniel Olbrychski przebywał na
terenie Bielska-Białej w dniach 18.03-20.03. W okresie tym przebywał
również w ciągu jednego dnia w Rabce. Wym. zaproszony został oficjalnie
przez Kierownika Garnizonowego Klubu Oficerskiego w Bielsku-Białej.
Towarzyszył mu m.in. Cezary Owerkowicz.
Po spotkaniu w Klubie odbyła się kolacja z udziałem oficerów
garnizonu bielskiego. W czasie tej kolacji Olbrychski rzeczywiście
wypowiedział się, iż „…wycofał się z działalności graczy…”, gdyż było to
rzekomo z jego strony postępowanie nieprzemyślane. Stwierdził również,
że poprze swojego przyjaciela Andrzeja Jaroszewicza /Dyrektora ZBR FSO
Żerań/ usiłował dotrzeć do członków władz centralnych w celu wyjaśnienia
swoich rzeczywistych intencji. (…)
NACZELNIK
WYDZIAŁU III
KWMO
W BIELSKU-BIAŁEJ
POR. RYSZRAD JANIK
Warszawa, dnia 27 września 1977 r.
TAJNE
Źródło: „Radkowska”
Przyjął: Chlebicki
dn. 27.09.1977 r.
INFORMACJA OPERACYJNA
Dotyczy środowiska aktorskiego
Wiadomą jest sprawą, że największą bojowniczką /jak ją nazywają/
jest Halina Mikołajska, która z uporem maniaka rozrabia i jest aktywnym
członkiem KOR-u. Dzięki Mikołajskiej jest w teatrze „Współczesnym”
największe siedlisko sprzymierzeńców KOR-u, Mikołajewska jak twierdzą
jej koledzy, jest znakomitą aktorką i niemniej znakomitą osobą, która ma
duży wpływ i zdolności przekonywania kolegów o słuszności sprawy, o
którą walczy. Dzięki niej wiele osób zostało wciągniętych do KOR-u.
Wiele sytuacji relacjonowała mi Barbara Kraftówna, z którą Mikołajewska w
ubiegłym sezonie grała razem w spektaklu i z którą dzieliła garderobę. Z
relacji Kraftówny wiem, że każdy spektakl był potwornie nerwowy, taką
Mikołajska wprowadzała atmosferę, mimo zakazu wpuszczania obcych osób do
garderoby, nie było dnia, żeby w trakcie spektaklu, czy finale, nie
zjawiały się „jakieś typy” wpadające i opadające Mikołajską z wyrazami
wdzięczności, demonstrując swe poglądy na sprawę. Mikołajska bez przerwy
opowiada o tym, jak to jest w naszym kraju szykanowana wręcz gnębiona,
opowiada o tym, jak jednego dnia ma powybijane szyby innego dnia drzwi
jej obrzucane są różnymi nieczystościami, że bez przerwy w niektóre dni i
noce ma telefony z pogróżkami, czy zjawiają się co raz to inni ludzie
tłumacząc, że w prasie ukazała się notatka, że chce wynająć mieszkanie.
Opowiada dużo i barwnie, bardzo przekonywująco a słuchacze roznoszą to i
przekazują po całym niemal świecie. Oprócz Mikołajskiej niechlubne i
nieprawdziwe rzeczy przekazują inni koledzy i opowiadane jest to np. w
Anglii, gdzie przebywa już drugi rok młoda piosenkarka Elżbieta Lubicz,
która przyjeżdżała do kraju w ciągu ostatniego roku i mówiła mi, że tam
przywożone są najprzeróżniejsze rzeczy dotyczące spraw w naszym kraju,
szczególnie rozrabiana jest sprawa KOR-u.
Podczas ostatniego swojego pobytu w Stanach wypowiadała się też
Irena Santorowa, w tym czasie była tam moja teściowa, która była na jej
koncercie i była świadkiem rozmowy swoich znajomych, którzy
relacjonowali sytuację w kraju na podstawie opowieści I. Santor. W
teatrze „Współczesnym” na KOR płacą, popierają go i propagują Barbara
Wrzesińska, Z. Mrożewski, przychylna jest Z. Mrozowska, Barbara Sołtysik
i J. Englert oraz Maciej Englert. Według relacji B. Kraftówny,
zdecydowanie na „nie” opowiedział się Cz. Wełłejke. Dużo w środowisku
mówi się o postawie Daniela Olbrychskiego, który płaci na KOR i jest
pełen podziwu dla postawy Mikołajskiej, ma się też za bojownika słusznej
sprawy i potępia innych, którzy nie dają się wciągnąć w tę zabawę.
Wypowiada się negatywnie o A. Hanuszkiewiczu i Z. Kucównej, nazywając
ich tchórzami, sprzedawczykami – ordynarnie określa A. Łapickiego,
właśnie ze względu na ich obojętność dla KOR-u. Niebezpieczną osobą jest
Jadwiga Marse, aktorka Żydówka, która prowadziła studia aktorskie w
Teatrze Żydowskim, ma bardzo dużo kontaktów w środowisku i poza
środowiskiem, często wyjeżdża za granicę, najczęściej do Anglii, gdzie
ma wielu przyjaciół Żydów i oprócz handlowych interesów szkaluje nasz
kraj np. u p. Cybulskich. On jest krytykiem filmowym, ona lekarką, a
kontakt z nimi miała Elżbieta Lubicz, o której wspomniałam, która
opowiadała mi co za wieściami J. Marse karmi przyjaciół londyńskich.
Antonina Garden-Górecka też jest zaprzyjaźniona z J. Marse /według
jej relacji/ i reprezentuje tę samą postawę. Inną osobą jest Ewa
Jastrzębowska, b. żona Lecha Zaherskiego, która szuka za wszelką cenę
wrażeń, bywa w obcych ambasadach i opowiada bardzo niemiłe rzeczy o
naszych stosunkach. O Jastrzębowskiej dużo mówi się w środowisku,
szczególnie w „Komedii”, gdzie jest na etacie, mówi się właśnie o jej
stosunkach z cudzoziemcami, przyjaźni się L. Winnicką, która
prawdopodobnie umożliwia jej te kontakty. W „Komedii” i w całym
środowisku mówi się bardzo dużo i często o Alinie Janowskiej, która
obraźliwie i zdecydowanie wrogo wypowiada się o stosunkach w naszym
kraju, nie tylko wśród swoich, a jej poglądy są „na wynos”. Po
wakacjach, podczas kolacji u Janowskiej, gdzie byli cudzoziemcy z
zachodu, poznani przez nią na wakacjach, długo, barwnie i obrzydliwie
naświetlała im sytuację w naszym kraju, potrafi to zabarwić jeszcze
humorem i zawsze ma wdzięcznych słuchaczy.
Osobą mało znaną jest Ludmiła Krawcówna-Barbaro, śpiewaczka, której
nie powiodło się w WTM-ie. Śpiewa na estradzie, przed dwoma laty wyszła
za mąż za Marka Barbaro, który ma przyjaciół w Austrii, RFN, tam
wyjeżdżali. Krawcówna ma siostrę za granicą na placówce. Stosunek
Krawcówny i jej męża jest zdecydowanie wrogi do naszego kraju, jest
osobą która wiele złego wynosi o sytuacji w środowisku w kraju.
Wiem też, że ona właśnie ma dostęp do paryskiej „Kultury”, a o
stosunkach w teatrze „Współczesnym” i o KOR-rze ma wiadomości z
pierwszej ręki, bowiem pracuje z Damianem Damięckim.
Za zgodność
St. inspektorWydz. III
ppor. Zbigniew Grabowski
UWAGA: powyższy odpis jest informacją operacyjną przekazaną przez Wydz. IV Departamentu III MSW
źródło: http://archiwaipn.hvs.pl/archiwa-ipn-daniel-olbrychski/
źródło materiału z linku: http://3obieg.pl/olbrychski-w-aktach-ipn
źródło materiału z linku: http://3obieg.pl/olbrychski-w-aktach-ipn
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
"Błogosławieni pokój czyniący, albowiem oni synami Bożymi będą nazwani."
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.