poniedziałek, 9 grudnia 2013

Olbrychski w aktach IPN

Umieszczam za zgodą redakcji 3obieg, pełny tekst obalający demaskujący "naszą" "gwiazdę" filmu :polskiego":


Daniel Olbrychski dla „Wprost”:
„Jako artysta i były mieszkaniec Podlasia czuję się zobligowany do zajęcia stanowiska w sprawie Jedwabnego”.
Aktor przyznaje, ze chciałby stanąć po dwóch stronach kamery, reżyserując film oraz występując w nim.
„Trzeba kalać własne gniazdo”. Olbrychski dla „Newsweeka”
(…) Daniel Olbrychski: Bo co? Bo nie wolno kalać własnego gniazda? Otóż wolno. A nawet trzeba. O tym, co się stało w Jedwabnem, dowiedziałem się już jako bardzo dorosły człowiek.
Newsweek: Z książki Jana Tomasza Grossa?
Nie, trochę wcześniej. Choć książkę przeczytałem jednym tchem. Wie pani, czasami Polacy muszą się przestraszyć samych siebie. To pomaga.
(…) Przecież to tak, jakby Niemcy wypierali się swoich zbrodni.
Nie przesadza pan, porównując Polaków do Niemców, do hitlerowców?
Ja nie porównuję. Mówię tylko o zbrodniach. (…) Wiem, że wielki naród, za jaki się uważamy, musi być mądry i nie może zamiatać pod dywan niewygodnych faktów.
Myśli pan, że film o Jedwabnem wymiecie to, co zamiecione?
(…) Chcę zobaczyć, co z tym Jedwabnem zrobi Pasikowski. Sam bym nie dał rady. Reżyserii trzeba oddać się całkowicie. (…)



olbrychski21

 Kryptonim Kmicic
IPN BU 0246/992; BU_00_945_2185
Daniela Olbrychskiego bezpieka podsłuchiwała nawet podczas gorącej nocy z dziewczyną.
Niedziela Palmowa 3 kwietnia 1977 roku. O 18.15 pod hotel Brda w Bydgoszczy podjeżdża oliwkowy fiat 125p. Z samochodu wysiadają aktor Daniel Olbrychski, jego przyjaciel Cezary Owerkowicz i ktoś jeszcze. „Razem z nimi przyjechała młoda kobieta w wieku około 25 lat, wzrost około 170 cm, szczupłej budowy ciała, włosy blond – długie, proste” [cytaty pochodzą z dokumentów SB – przyp. red.].
Cała trójka idzie do recepcji, ale meldują się tylko obaj mężczyźni. Olbrychski dostaje pokój numer 521, Owerkowicz – sąsiedni 522. Jadą na piąte piętro, za chwilę zjeżdżają i przez pół godziny goszczą we troje w hotelowej restauracji. „O godz. 19 Owerkowicz wyszedł do miasta, a Olbrychski z kobietą, czule się obejmując, udali się do pokoju 521, którego do dnia następnego nie opuszczali”. Olbrychski nie wie, że pokój na piątym piętrze jest na podsłuchu. Tajniacy słyszą prawie każde słowo kochanków.
– To do tego stopnia, świnie… – Daniel Olbrychski na gorąco komentuje materiały Instytutu Pamięci Narodowej, które mu przyniosłem. Rozmawiamy w garderobie warszawskiego Teatru 6. Piętro, gdzie Olbrychski występuje w spektaklu „Zagraj to jeszcze raz, Sam” na podstawie Woody’ego Allena. Do pomieszczenia co jakiś czas wpadają pozostali aktorzy z obsady: Michał Żebrowski, Kuba Wojewódzki, Anna Cieślak i Małgorzata Socha. Zagląda też wścibska kamera TVN.
Jako student i początkujący aktor Daniel Olbrychski niespecjalnie interesował się polityką. W jego życiu dużo się wtedy działo. Główna rola w „Popiołach” Wajdy (1965) daje mu Złotą Kaczkę [nagroda czytelników tygodnika „Film" – przyp. red.] i przepustkę do wielkiej kariery. W marcu 1967 r. bierze ślub z Moniką Dzienisiewicz, aktorką Teatru Ateneum. Monika jest od niego o sześć lat starsza. TW „Mathis” [TW – tajny współpracownik – przyp. red.] donosi potem SB, że Olbrychski odbił ją scenografowi Włodzimierzowi Bielickiemu. Młode aktorskie małżeństwo mieszka przy ulicy Piekarskiej w Warszawie. Lokal wynajmują od pisarki Barbary Wachowicz.
Jesienią 1967 roku Olbrychski wyjeżdża na Przegląd Filmów Polskich w Kopenhadze. Towarzyszą mu aktorka Beata Tyszkiewicz i reżyser Janusz Morgenstern. Tym ostatnim kilka miesięcy później zaczyna mocno interesować się bezpieka. Morgenstern jest podsłuchiwany. Donosi na niego kilku TW. Esbecy wpadają na pomysł, by do rozpracowania Morgensterna wykorzystać Olbrychskiego. Obaj utrzymują ponoć „liczne kontakty”, odkąd spotkali się przy realizacji filmu „Jowita”.
SB postanawia bliżej przyjrzeć się Olbrychskiemu. Informacji na jego temat dostarczają TW „Mathis” i TW „Fellini”. Ten pierwszy twierdzi, że aktor jest „pobudliwy i skrzywiony psychicznie”. Drugi zwraca uwagę, że przed wyjazdem do Danii Olbrychski dla hecy wpiął sobie do klapy znaczek zbuntowanej młodzieży angielskiej z hasłem „Wróg państwa”. Esbecy dochodzą do wniosku, że młody aktor nie będzie dobrym informatorem. „Olbrychski charakteryzowany jest przez wykorzystane źródła informacyjne jako osoba nienadająca się do wykorzystania w charakterze TW lub KO” [kontakt obywatelski – przyp. red.] – notuje porucznik Janusz Romański z Wydziału I Departamentu II MSW. Jest 3 grudnia 1968 roku.
Daniel Olbrychski: – To smutne, jak się człowiek do czegoś nie nadaje. Skreślili mnie.
Rozpracowywanie Morgensterna zostaje zawieszone. Na kilka lat SB przestaje się interesować także Olbrychskim.
W czerwcu 1976 r. wybuchają strajki w Radomiu, Ursusie i Płocku. Robotnicy buntują się przeciwko podwyżce cen. Protesty zostają brutalnie spacyfikowane przez milicję i ZOMO, używające gazu łzawiącego i armatek wodnych. Zatrzymani są przeprowadzani przez tzw. ścieżki zdrowia – każe się im przebiegać między dwoma szeregami bijących ich pałkami funkcjonariuszy. Wielu uczestników demonstracji staje później przed sądem.
Daniel Olbrychski: – Bicie, represje, aresztowania, procesy. Ucho się urwało.
Represje, zamiast zastraszyć, mobilizują środowiska opozycyjne. We wrześniu powstaje Komitet Obrony Robotników (KOR). Jego działacze szukają poparcia wśród rozmaitych autorytetów ze świata nauki i kultury. Ktoś taki jak Olbrychski byłby dla nich na wagę złota.
Jest już w tym czasie gwiazdą. Ma za sobą wspaniałe role u Wajdy – w „Weselu” (1972) i „Ziemi obiecanej” (1974). W nominowanym do Oscara „Potopie” Jerzego Hoffmana (1974) brawurowo zagrał Andrzeja Kmicica. Do tego dochodzi prestiżowy etat w Teatrze Narodowym w Warszawie, kierowanym wtedy przez Adama Hanuszkiewicza. Słowem – aktor o poważnym dorobku, znany w kraju i za granicą. W życiu osobistym Olbrychskiego zachodzą tymczasem znaczące zmiany. Małżeństwo z Moniką Dzienisiewicz jest już wtedy fikcją. Nowa miłość aktora to słynna piosenkarka Maryla Rodowicz.
Pod koniec grudnia [1976] lub na samym początku stycznia 1977 r. u Olbrychskiego i Rodowicz zjawia się aktor Andrzej Seweryn. Pokazuje dowody, że bicie robotników nie jest wymysłem, a „ścieżki zdrowia” to nie plotka. Ma ze sobą petycję „Do przedstawicieli świata kultury i nauki – posłów na Sejm PRL”.
Daniel Olbrychski: – Adresatami byli poważni ludzie z naszego środowiska, tacy jak Gustaw Holoubek czy Jarosław Iwaszkiewicz.
List jest protestem przeciwko działaniu organów porządkowych wobec uczestników wydarzeń czerwcowych w Radomiu i Ursusie. Olbrychski ma do Seweryna pełne zaufanie. Podpisuje petycję.
6 stycznia w mieszkaniu Maryli Rodowicz dochodzi do kolejnej niezapowiedzianej wizyty. Tajniaków jest dwóch – [podporucznikowi Zbigniewowi] Grabowskiemu towarzyszy porucznik Jerzy Filipowski. – Rozmowy były parszywe, żołdackie i ubeckie – wspomni po latach Olbrychski.
Na tym jednak sprawa się nie kończy. Przeciwnie. Teraz dopiero zacznie się prawdziwa inwigilacja Olbrychskiego. Jeszcze w tym samym miesiącu SB postanawia zastrzec mu wyjazdy do krajów kapitalistycznych i Jugosławii. „Istnieje uzasadnione podejrzenie, że wyjazdy zagraniczne może wykorzystać do przekazywania informacji ośrodkom dywersji ideologicznej” – pisze porucznik Filipowski.
28 stycznia 1977 roku Wydział III Komendy Stołecznej MO zakłada sprawę operacyjnego rozpracowania o kryptonimie Kmicic.
– Zdarzają się ciosy poniżej pasa. Dzwoniono na przykład do mojego ojca z informacją: „Umrzesz jutro” – wspomina Daniel Olbrychski. – Ojciec mieszkał sam, był chory na serce. Doszli do wniosku, że to słaby punkt, w który mogą uderzyć. Ojciec spotkał się ze mną. „Czuję się dosyć głupio – powiedział. – Nie bardzo wiem, co jako człowiek inteligentny mam im odpowiedzieć” – tłumaczył. Poradziłem mu, żeby na „Umrzesz jutro” odpowiedział: „A ty, chuju, myślisz, że jesteś nieśmiertelny?”. Chyba poczuł się lepiej. Za jakiś czas przestali dzwonić.
SB chce wiedzieć, kto skłonił Olbrychskiego do podpisania petycji w obronie robotników, czy aktor w dalszym ciągu angażuje się w działalność opozycyjną i jak wypowiada się o KOR. Dla bezpieki ciekawe jest również to, w jakich stosunkach jest ze swoim szefem w Teatrze Narodowym, a nawet – z jakich powodów odszedł od żony i dziecka. Być może chodzi o zebranie materiału do szantażu.
Dziś kilkadziesiąt stron esbeckich materiałów nie robi na Danielu Olbrychskim wrażenia. – Już pobieżna lektura pozwala stwierdzić, jak niepełne i kłamliwe są te materiały – mówi. – Haniebne było nie tylko to, że istniała tego typu inwigilacja za publiczne pieniądze, ale również to, jak głęboko była nieprofesjonalna. To żałosne, że społeczeństwo musiało utrzymywać takie służby.
Tekst jest fragmentem książki Filipa Gańczaka „Filmowcy w matni bezpieki”, która 24 maja ukazała [2011] się nakładem wyd. Prószyński i S-ka.
Newsweek, 22.05.2011

Warszawa, dnia 7.V.1968 r.
TAJNE
NOTATKA
Olbrychski Daniel Marcel, s. Franciszka i Klementyny z d. Sołonowicz, ur. 27.II.1945 r. w Łowiczu, narod. i obyw. polskie, żonaty, wykształcenie średnie oraz dwa lata PWST w W-wie, zawód aktor m.pr. Zjednoczone Zespoły Realizatorów Filmowych, zam. W-wa.
W/wym. zawarł związek małżeński w dniu 2.03.67 r. w Warszawie.
Rodzice:
- Franciszek Olbrychski ur. 10.X.1905 r. zam. W-wa
- Klementyna Olbrychska, ur. 16.IX.1909 r., literatka na rencie, zam. W-wa.
- Krzysztof Olbrychski, ur. 5.II.1939 r., dr fizyki w Instytucie Fizyki PAN zam. W-wa
Rodzina za granicą
- Marcel Olbrychski /stryj/ ur. 1990, od 1928 r.
- Michał Olbrychski /stryj/ od 1945 r.
Wyjazdy za granicę:
1966-ZSRR /6 dni – 15.III/
1966- Cannes /18.04 – 4 dni/
1967-ZSRR /15.I. – 10 dni/
1967- Anglia /14.VIII – 10 dni/
1967-ZSRR /21.VIII – 5 dni/
1967-Dania /23.X. – 7 dni/
1967 – Jugosławia /13.XI – 8 dni/
1968-Jugosławia /2.I. – 8 dni/
Powyższe sporządzono na podstawie akt BDO Nr SJ-6300504 i akt paszportowych Nr Ea-52691.
Olbrychska z d. Dzienisiewicz, z pop. małż. Bielicka Monika Zofia, c. Antoniengo i Marii z d. Roszyńskiej, ur. 23.IV.1939 r. w Łodzi, narod. i obyw. polskie, zamężna, wykształcenie wyższe PWST w Łodzi, zawód aktorka, m. pracy Teatr „Ateneum”, zam. W-wa. W/wym. mieszkała poprzednio w Łodzi, jej były małżonek jest kierownikiem artystyczny Zespołu „Stodoła”.
Powyższe sporządzone na podstawie akt paszportowych Nr E-247297.
Omówienie:
D. Olbrychski z J. Morgensternem w roku 1967 przebywali wspólnie na festiwalu filmowym w Kopenhadze.
Insp. Wydz. Dep. II MSW
ppor. J. Romański
Daniel Olbrychski
ur. w 1945 r. w W-wie, matka jego jest nauczycielką, poetką /Irena Dziedzic przedst. matkę Olbrychskiego telewidzom w jednym z tegorocznych „Tele-Echu”/. Ma jeszcze brata /fizyka/. W ub. roku ożenił się z aktorką teatru „Ateneum”. Mieszkał poprzednio, W-wa. Od ub. roku mieszka u redaktorki tyg. „Ekran” – Barbary Wachowicz, studiował w PWST w W-wie. W filmie zadebiutował w „Rannym Lesie” – J.Nasfetera. Następnie gra w takich filamach jak:
- „Potem nastąpi cisza” – reż. J. Morgersterna /„Syrena”/
- „Popioły” – reż. A. Wajdy
- „Małżeństwo z rozsądku” z Elżbietą Czyżewską
- „Bokser” – reż. J. Dziedziny
- „Jowita” – reż. J. Morgenstern /„Syrena”/ z B. Lass – Kwiatkowską
- „Skok” – reż. K. Kutza
oraz „Pan Wołodyjowski” – J. Hoffmana.
W 1966 roku Andrzej Wajda na życzenie dystrybutora NRT /Atlas Filmu/ robił dokrętki do filmu „Popioły” prawdopodobnie w NRF w scenach z Olbrychskim i Tyszkiewicz. W 1966 r. wyjechał na festiwal w Cannes. W Cannes podobno cieszył się b. dużą popularnością. Miał dużo pieniędzy, nie wiedząc co z nimi robić – wg relacji Grabowskiego. W Cannes w 1966 roku Polska /i NRF/ przedst. „Faraona” i „Popioły”. W delegację wyjechali m.in. Zaorski, A. Wajda, Beata Tyszkiewicz, P. Raks, Olbrychski, J. Kawalerowicz, B. Brylska, Mikołajewska, J. Zelnik, J. Stawiński, Z. Jasiński /b.dyr. FP/, Eugenia Skrywan, Wacław Grabowski, R. Nowosad /4 ostatnie wym. osoby z Filmu Polskiego/.
W 1967 r. wyjechał na Przegląd Filmów Polskich do Kopenhagi. W delegacji do Danii towarzyszyli Olbrychskiemu J. Morgenstern i B. Tyszkiewicz.
Przed wyjazdem do Danii dla hecy wpiął sobie do klapy znaczek /guzik/ zbuntowanej młodzieży angielskiej /w j. ang. „Wróg państwa”/.
olbrychski31

TAJNE
Źródło „Mathis”, doniesienia z dnia 6.IV.1968 r.
Olbrychski – aktor filmowy – Polak
wysunięty przez Wajdę, pobudliwy i skrzywiony psychicznie. Odbił żonę Monikę Bielicką dekoratorowi filmowemu Bielickiemu. Ma powiązania ze światem literackim, a przez żonę z kołami partyjnymi w Łodzi. Przez Wajdę ma powiązania z ośrodkami zagranicznymi żydowskimi i NRF. Nie jest traktowany poważnie i nie uchodzi za dobrego aktora…”
„Mathis”

Warszawa, dnia 24 maja 1968 r.
TAJNE
Źródło: „Fellini”
INFORMACJA
Monika Dzieniesiewicz, żona Daniela Olbrychskiego – od 2.03.67 r. aktorka Teatru Ateneum.
Olbrychcy mieszkają u red. Barbary Wachowicz. /Ekran/ ul…
Źródło: IPN BU 00945/2185 s. 1-7

Warszawa, dnia 7.02.1977 r.
Tajne spec. znaczenia
Egz. pojedynczy
Plan czynności operacyjnych w sprawie operac. rozprac. krypt. „Kmicic” nr rej. 16656
Założenie: Wydział IV Departamentu III MSW przekazał informację, że w pierwszych dniach stycznia br. została wysłana do Sejmu PRL petycja zatytułowana: „Do przedstawicieli świata kultury i nauki – posłów na Sejm PRL”, podpisana przez 172 osoby i uwierzytelniona przez Kazimierza Brandysa. Treść petycji skierowana jest przeciwko działaniom organów porządkowanych w czasie wydarzeń w Radomiu i Ursusie w czerwcu 1976 r. Jednym spośród sygnatariuszy petycji jest aktor Teatru Narodowego – Daniel Olbrychski. W dniu 28.01.1977 r. Wydział III Komendy Stołecznej MO wszczął sprawę operacyjnego rozpracowania krypt. „Kmicic” w celu ustalenia źródła inspiracji do prowadzenia negatywnej działalności politycznej, oraz pobudek jakimi kierował się figurant podpisując petycję i jego roli w zbieraniu podpisów. W ramach prowadzonej sprawy planuje się dokonanie następujących czynności operacyjnych.
Plan czynności operacyjnych:
1. Zebrać szczegółowe dane osobowe członków rodziny Daniela Olbrychskiego, zamieszkałej w kraju i za granicą.
2. Dokonać sprawdzeń w Biurze „C” MSW.
3. Poprzez osobowe źródła informacji zebrać szczegółowe informacje na temat osobowości figuranta, jego najbliższych kontaktów, postawy politycznej, dotychczasowej działalności politycznej i społecznej.
4. Ustalić jego faktyczne miejsce zamieszkania /ostatnio po odejściu od żony mieszkał u Maryli Rodowicz, która wynajmuje mieszkanie od Antoniego Szymanowskiego/ sprawdzić czy jest pod tym adresem zameldowany/ wykorzystać do ewentualnego wniosku do KKA.
5. Ustalić powody dla których odszedł od żony i dziecka, z posiadanych informacji wynika, że żona nie chce się zgodzić na rozwód.
6. Zebrać opinie o figurancie w miejscach zamieszkania i miejscu pracy.
7. W celu ustalenia kontaktów figuranta zastosować technikę operacyjną „W” i „PT”.
8. Sprawdzić w kartotekach kontakty D. Olbrychskiego pod kątem ewentualnego wytypowania kandydata na osobowe źródło informacji.
9. Poprzez osobowe źródło informacji, tw. „Stanisław”, „Łucja”, „Zadra”, „Dukat”, „Janina”, „Fred” śledzić na bieżąco zachowanie i wypowiedzi figuranta, ze szczególnym uwzględnieniem komentarzy na temat działalności „Graczy”.
10. Poprzez tw. „Łucja” dążyć do ustalenia roli jaką odegrał w akcji zbierania podpisów i jaka jest jego ew. działalność na rzecz „Graczy”.
11. Zaplanować przeprowadzenie rozmowy z dyrektorem Teatru Narodowego – Adamem Hanuszkiewiczem, wykorzystując jako pretekst do rozmowy fakt nastrojów niezadowolenia dużej grupy aktorów z aktualnego repertuaru teatru, który powoduje niewykorzystanie ich w pracy artystycznej. W zależności od tego jak Hanuszkiewicz będzie ustosunkowany do prowadzonej rozmowy, tak nią kierować by wszystkie ewentualne inicjatywy w stosunku do figuranta wyszły od niego. W trakcie rozmowy starać się wysondować jego stosunek do Olbrychskiego.
12. W zależności od wyników wyżej zaplanowanych czynności opracowany zostanie dalszy plan czynności operacyjnych w sprawie.
13. Powyższe czynności wykona por. Filipowski w terminie do 15.04.1977 r.
St. insp. Wydz. III
por. Jerzy Filipowski

SŁOWNY OPIS ZAGROŻENIA (FAKTU)
Wydział III KSMO uzyskał informację, że figurant sprawy operacyjnego rozpracowania krypt. „Kmicić” – Daniel Olbrychski, wobec czynników oficjalnych przeprowadzających rozmowy wyjaśniające w sprawie złożenia podpisu pod petycją. Do przedstawicieli świata kultury i nauki – posłów na Sejm PRL, oświadczył, że podpis swój złożył w pełni świadomie, kierując się względami etycznymi i w obronie praworządności. Z tych samych względów wcześniej dawał datki na rzecz „Graczy”. Twierdził, że w Radomiu miały miejsce tortury w stosunku do uczestników zajść w czerwcu 1967 r. Wyraził swoje zastrzeżenia w stosunku do propagandy, która w sprawie procesów sądowych, zatrzymań i represji zadziała w sposób nieprawidłowy. Działania zbiorowe uważa za odpowiednie ze względu na humanitarną rangę sprawy. Jest dla niego sprawą drugorzędną, co sądzi i jak wykorzystuje petycje zagranica. Jego zdaniem trzeba usunąć powody, które powodują tego typu wystąpienia. Jak twierdzi w tym przypadku jest to łamanie praworządności przez organy ścigania. Ponadto oświadczył, że w grudniu 1976 r. funkcjonariusze SB przestrzegali Marylę Rodowicz, u której aktualnie mieszka, o tym, że mają się do niej zwrócić bliżej nieokreślone osoby w sprawie złożenia przez nią podpisu pod jedną z petycji i wówczas od dał gwarancję, że M. Rodowicz żadnej petycji nie podpisze. Gwarancji tej dotrzymał. Uważa, że ponieważ działał z pobudek moralnych, władze nie będą wyciągać w stosunku do niego żadnych konsekwencji. Nie jest przekonany, że sprawa petycji ma przede wszystkim polityczny charakter.
Aprobuje ustrój socjalistyczny, ale krytycznie podchodzi do niektórych działań propagandowych, jak: przemilczanie spraw trudnych i rozmijania się z odczuciami społecznymi. Wyjaśnił również, że podpisy były zbierane w różnych okolicznościach i miejscach m.in. w mieszkaniach kawiarni ZLP i telewizji. Na liście którą podpisał były tylko podpisy aktorów. Podpisywał jako ostatni. Zbiórkę podpisów poprzedzały różne działania, jak: zbiórki pieniędzy, rozmowy, relacje z procesów sądowych itp. Swoje przekonanie o łamaniu praworządności w Radomiu i Ursusie opiera na różnych źródłach, jak: komunikaty „Graczy”, relacje z przebiegu procesów sądowych również rewizyjnych, kontakty z rodzinami robotników, ogólnonarodową dyskusję na ten temat, autorytet ludzi, którzy wcześniej podpisywali w tych sprawach petycje do Sejmu oraz braku oficjalnego zaprzeczenia przez władze. (…)

SŁOWNY OPIS ZAGROŻENIA (FAKTU)
Wydział III uzyskał jednoźródłową informację od „Lotna”, że figurant sprawy operacyjnego rozpracowania krypt. „Kmicic” Daniel Olbrychski podczas swoich recitali w terenie, z udziałem Cezarego Owerkowicza /taki recital miał m.in. miejsce w połowie marca b.r. w Bielsku Białej/, dementował przed publicznością krążącą rzekomo informację, że wycofał się z działalności na rzecz „Graczy”. Stwierdził, że działalność tą podjął świadomie, oraz że nie ma nic wspólnego ze sprawą przekazywania informacji na temat działalności swojej i „Graczy” do RWE (Radio Wolna Europa – przyp. red.). Przypuszcza natomiast, że materiały na jego temat zostały przekazane do RWE przez Służbę Bezpieczeństwa, w ramach jak to określił – własnych rozgrywek personalnych.
W celu potwierdzenia powyższej informacji zwrócono się do Wydziału III KMSO w Bielsku Białej. (…)

SŁOWNY OPIS ZAGROŻENIA (FAKTU)
Wydział III KMSO uzyskał informację, że figurant sprawy operacyjnego rozpracowywania krypt. „Kmicic” Daniel Olbrychski podczas występów w Bielsko – Białej, w programie pt. „Muzyka i Poezja”, wykorzystał poezję Cypriana Kamila Norwida i muzykę Fryderyka Chopina (…). Figurant w słowie wstępnym stwierdził, „…będę myślał słowami Norwida…”. Działając na emocje widzów, dobitnie akcentował w trakcie występu te fragmenty utworów, które mówią o konieczności mówienia tego co się naprawdę myśli. Kładł nacisk na postawę obywatelską, na poczucie odpowiedzialności za kraj i za naród, na szacunek dla człowieka. W stylu wystąpienia i przekazywania, ze względu na interpretację, odbiera się wrażenie, że reprezentuje on postawę „buntowniczą, rewolucyjną”, że kreuje postać walczącą, przez co sugeruje odbiorcom, że jest człowiekiem walczącym, mocno akcentuje słowa „…w każdym z nas jest człowiek wielki a obywatel miły…”. Podkreślał również brak szacunku dla wielkich ludzi, patriotów, Polaków. Akcenty, którym należałoby przyklasnąć pomieszane były w występie z tymi na „nie”. W czasie spotkania z organizatorami, które odbyło się po jego występie i trwało ok. 20 minut, powiedział, że jego udział w działalności na rzecz „Graczy” ograniczył się jedynie do złożenia podpisu pod petycją i wpłacenia pewnej kwoty pieniężnej i że dalszej działalności w tym kierunku nie należy się spodziewać z jego strony. Na pytane, jakimi kierował się motywami włączając się do tej działalności, nie dał żadnej odpowiedzi.
Ponadto uzyskano informację, że Daniel Olbrychski wziął udział w imprezie pt. „Tydzień Kultury Chrześcijańskiej”, która odbyła się w kilku kościołach na terenie Warszawy. Wystąpił tam w charakterze recytatora utworów poetyckich o tematyce religijnej. Nie, stwierdzono, by podczas swoich wystąpień manifestował swą postawę polityczną.
Z informacji uzyskanych od tw „Łucja” wynika, że po zakończeniu obecnego sezonu artystycznego, figurant nosi się z zamiarem wyjazdu na stypendium do Francji. Inicjatywa w tej sprawie miał wyjść od jego znajomych zamieszkałych we Francji na stałe. Z wypowiedzi Olbrychskiego wynika, że swój pobyt za granicą przewiduje na rok lub dłużej.

SŁOWNY OPIS ZAGROŻENIA (FAKTU)
Wydział III KSMO uzyskał informację z Wydział III KMSO w Gdańsku, z której wynika, że figurant sprawy operacyjnego rozpracowania krypt. „Kmicic” Daniel Olbrychski zwierzał się swojemu przyjacielowi – Jerzemu Goszko, zamieszkałemu na terenie Trójmiasta, że Maryla Rodowicz jest aktywną działaczką na rzecz „Graczy”. Na ich konto miała przekazać kwotę 4000 zł. Ponadto będąc na tourne organizowanym przez „Pagart” w kk przyjmowała przekazywane jej przez członków emigracji politycznej, walory dewizowe przeznaczone na rzecz „Graczy”.
Ponieważ do chwili obecnej Wydział III KSMO nie miał żadnych informacji na temat związków Maryli Rodowicz z „Graczami”, z posiadanych informacji wynika, że dotychczasowo intymne kontakty figuranta z M. Rodowicz uległy (…), wydaje się, że D. Olbrychski celowo rozpowszechnia tendencyjne wiadomości na jej temat, chcąc jej w ten sposób zaszkodzić i zdyskredytować ją w środowisku artystycznym.

SŁOWNY OPIS ZAGROŻENIA (FAKTU)
Wydział IV Departamentu III MSW, przekazał informację że źródła „Radkowska” dotycząca środowiska aktorskiego, w której m. innymi scharakteryzowana jest postawa figuranta sprawy operacyjnego rozpracowania – Daniela Olbrychskiego a mianowicie, w środowisku dużo się mówi o postawie D. Olbrychskiego, która czynnie popiera działalność KOR m.in. uczestniczącego w płaceniu pieniędzy. Figurant jest pełen podziwu dla postawy Mikołajewskiej i ma się też za bojownika słusznej sprawy. W swoich wypowiedziach potępia innych, którzy nie dają się wciągnąć w tę zabawę. W ostatnim okresie czasu figurant wypowiadał się negatywnie o A. Hanuszkiewiczu i Z. Kucównej nazywając ich tchórzami i sprzedawczykami, ordynarnie określa A. Łapickiego. Przyczyną tego stanu rzeczy jest bierna postawa i obojętność ww. wobec akcji mających na celu popieranie działalności KOR.
Ponadto uzyskano wiarygodną informację, że D. Olbrychski zamierza w m-cu listopadzie br. wyjechać do Francji, prawdopodobnie otrzymał propozycję zaangażowania go w jednym z teatrów w Paryżu. W związku z tym figurant intensywnie uczy się języka francuskiego, a ponadto zaangażowania go przez dyr. Teatru Narodowego – A. Hanuszkiewicza w sztuce „Dziady”, gdzie miał grać Konrada. (…)

Warszawa, dnia 12.10.1976 r.
NOTATKA SŁUŻBOWA
dot. przeprowadzonej rozmowy operacyjnej
W dniu dzisiejszym w mieszkaniu przy Al. I Armii Wojska Polskiego przeprowadziłem rozmowę operacyjną z Marylą Rodowicz. Na wstępie poinformowałem ją, że posiadamy informację o pewnych osobach prowadzących antypaństwową i sprzeczną z przepisami prawa działalność, którzy mają zamiar wykorzystać jej nazwisko i pozycję do wrogich politycznie celów. Wywołało to zaskoczenie i zakłopotanie M. Rodowicz. W swej wypowiedzi zaznaczyła, że bardzo by chciała wiedzieć dlaczego ją wybrano do takich celów i w jakiej formie się to ma przejawiać. W tym momencie do mieszkania wszedł Daniel Olbrychski, którego M. Rodowicz poinformowała o celu mojej wizyty. Zapytał mnie czy może uczestniczyć w rozmowie, na co wyraziłem zgodę. Olbrychski zapytał czy czasami nie chodzi o petycję, w przeszłości proponowano jemu podpisanie petycji w sprawie zmian w Konstytucji PRL. Wśród sygnatariuszy petycji widział nazwiska znane jak i również nazwisku osób, które według niego próbują wykorzystać to dla swoich prywatnych celów. Nie zgadzał się z taką działalnością i odmówił podpisania petycji.
Następnie zapytał czy może chodzi o „komitet”. Na moje pytanie, jaki – Olbrychski się zdziwił, że ja na ten temat nic nie wiem i wyjaśnił, że „Komitet Obrony Robotników”. W tej sprawie miał pewne propozycje, lecz jakie, to woli przemilczeć, nie chce operować nazwiskami, które na pewno są mi i tak znane. Zapewnił mnie, „że w takie rzeczy to on i Rodowicz się nie bawią”, ponieważ jak zaznaczył „nie ma zamiaru wspierać tych, co robią to dla swoich prywatnych celów”. Ponadto chcą spokojnie pracować bez żadnych trudności takich, jakie mają w tej chwili Wojtek Młynarski i Jonasz Kofta i cała „Egida”. Rodowicz stwierdziła, że nawet nie wiem, kto jej by mógł proponować poparcie jakieś akcji politycznej. Odpowiedziałem, że mogą to być osoby z jej środowiska, bliscy znajomi itp. W trakcie dalszej rozmowy uprzedziłem ją by zachowała ostrożność i angażowała się do takich spraw, które mają cechy antypaństwowej działalności. Olbrychski podkreślił, że na pewno są na tyle rozważni, że wiedzą na jakie by się narazili trudności w swojej pracy zawodowej, a którą pragną kontynuować. Zapewnił mnie, że w wypadku gdyby się ktoś do nich zgłosił z taką propozycją, to na pewno spotkałby się ze zdecydowaną odmową z ich strony. Do chwili obecnej – jak wynika z wypowiedzi M. Rodowicz nikt się do niej nie zgłosił.
WNIOSKI: z przeprowadzonej rozmowy wnioskuję, ż M. Rodowicz nie poprze akcji prowadzonej przez „Komitet Obrony Robotników”, zwłaszcza, że Daniel Olbrychski /jej aktualny przyjaciel/ ma na nią duży wpływ.
M. Rodowicz w przeciwieństwie do D. Olbrychskiego posiada bardzo słabe rozeznanie w sprawach natury politycznej.
St. inspektor Wydziału III
ppor. Zbigniew Grabowski
olbrychski51

Warszawa, dnia 14.01.1977 r.
Źródło: tw „Łucja”
Przyjął: J. Filipowski
Miejsce: kawiarnia
TAJNE
Informacja operacyjna
/ze słów/
1. Aktualna sytuacja w Teatrze Narodowym
Od 1/2 roku w teatrze Narodowym, nie było żadnej premiery. Dogrywanych jest kilka sztuk, które cieszą się bardzo małym powodzeniem. Sytuacja taka wynikła stąd, że w ostatnim czasie dyrektor Hanuszkiewicz zajęty był pracą za granicą, m.in. w Bremie, Hannowerze itd. w związku z czym zupełnie nie miał czasu zająć się macierzystym teatrem. W wyniku takiej sytuacji przez cały czas warsztaty teatralne nie mając żadnych prac dla teatru zajmowały się pracami prywatnymi /krawcy, stolarze, szewcy, malarze itp./ Pod koniec roku /w ostatnich dniach/ popłoch, do statystyki nie będzie co podać. Decyzja. Przygotować szybko dwie sztuki /w małej obsadzie, żeby było mniej pracy/. To sztuki to: „Tu Gabriela” – obsada: Eichlerówna, Łapicki oraz „Mąż i żona”/ w dwóch wersjach, na dwie sceny, małą i dużą, oraz podwójną dekorację: współczesnej i klasyczną/ obsada: Hanuszkiewicz, Kucówna i Olbrychski/. Reszta zespołu nie ma co robić, z nudów plotkują, szukają różnych chałtur, snują się po teatrze i narzekają na wszystko, a głównie na panujące porządki. W sumie piątka aktorów, o których wyżej, robi majątek, a reszta chodzi i narzeka.
2. Daniel Olbrychski
Od czasu jak został wybrany do Prezydium Z.C. ZZPKiSzt. zmienił się zupełnie i to na niekorzyść. Stał się b. ważny, dumny i wyniosły. Narzekał ostatnio publicznie na Hanuszkiewicza, że przez niego stracił przez ostatnie 1/2 roku około pół miliona złotych, a to w ten sposób, że Hanuszkiewicz obiecywał mu rolę w teatrze, w związku z czym musiał odmówić Zespołom Filmowym udziału w filmie. Tymczasem, w tetrze roli nie dostał i sprawa filmu jest już nieaktualna. Daniel Olbrychski jest w ostatnich dniach skłócony z Marylą Rodowicz. Nie nocuje u niej w domu, tylko całymi nocami przebywa w lokalach. Do swojej żony praktycznie nie ma powrotu. Kiedy chciał z nią wziąć rozwód, ona się nie zgodziła i rzekomo miała stwierdzić, że rozwodu nigdy mu nie da. Ponadto jest skłócony ze swoją matką. Ta z kolei jest skłócona z mężem, ojcem Daniela. W tym układzie Daniel Olbrychski napisał podanie do Ministra Kultury o przydział samodzielnego mieszkania i obietnicą w najbliższym czasie przydziału rzekomo otrzymał. Ponadto wiem, że Daniel Olbrychski i Adam Hanuszkiewicz budują sobie w Podkowie Leśnej dwie wille każda po ok. 1 mln. zł.
W tych dniach w Teatrze Narodowym odbyła się choinka noworoczna dla dzieci pracowników teatru. Olbrychski upierał się, aby do prowadzenia tej imprezy zaangażować Gajdę. Twierdził na zebraniu, że Gajdę niesłusznie skazano, skompromitowano u najwyższy czas, a i obowiązek teatru, aby go jak najprędzej zrehabilitować. „Jeśli Wy tego nie zrobicie, to ja będę robił wszystko, aby Gajdzie przywrócić godność” – mówił. Mimo takiego jego wystąpienia, Gajdy nie zaangażowano do pracy przy tej imprezie. Narazie w tej sprawie jest cisza.
3. Adam Hanuszkiewicz
W teatrze aktorzy odpowiadają między sobą jakie to piękne mieszkanie na ul. I Armii W.P. otrzymał Hanuszkiewicz z Kucówną. Od pracowników technicznych wiem, że mieszkanie urządził meblami antycznymi zabranymi z Teatru Narodowego.
4. dyr. adm. Czapik
Podobno były pracownik resortu Spraw Wewnętrznych. Na każdym kroku podkreśla, że wie wszystko o wszystkich pracownikach teatru. Wszyscy się go boją. Twierdzą, że we wszystkich pomieszczeniach teatru pozakładał instalacje podsłuchową a aparaturę ma w swoim gabinecie. Co prawda widziałem bliżej nie znane mi urządzenia w jego gabinecie, ale nie bardzo chce mi się wierzyć w te podsłuchy. Również niedawno otrzymał 5-cio pokojowe mieszkanie w Al. I Armii W.P. Remont tego mieszkania wykonywali pracownicy teatru /technicy/ wówczas gdy teatr był na urlopie. W zamian za to pracownicy Ci otrzymali urlop w innym terminie, a przecież nie były to prace dla teatru.
Podobno jest ostatnio typowany na dyrektora departamentu w NKiSzt.
5. Artur Maryl
Inspektor BHP w Teatrze Narodowym, kilki innych teatrach i w Filmie Polskim /podobno na 8 etatów/. Narodowości żydowskiej. Zwracał się parę dni temu do mnie z propozycją czy chcę kupić kożuch bułgarski ze 6-8 tys. zł. Okazuje się, że w tych dniach dla Zespołów Filmowych ma nadejść transport kożuchów z Bułgarii. Kożuchy te są przeznaczone dla aktorów występujących na planie. Z partii, która ma być przysłana około połowa przeznaczona jest do sprzedania. Pośredników w tej sprzedaży jest właśnie Artur Maryl. Rzeczywista cena kożucha wynosi ok. 14 tys. zł.
6. Hanna Skarżanka
Aktorka o bardo bujnej przeszłości erotycznej. Przez wiele lat pracowała w Teatrze Narodowym, później Ateneum, a obecnie w Teatrze na Woli. Z czasem jej pracy w Teatrze Narodowym znane są wszystkim aktorom jej pijaństwa z pracownikami fizycznymi i urządzane po nich orgie, podczas których oddawała się wszystkim po kolei. Posiada córkę Ewę. Dziecko to ma podobno z jakimś Niemcem, z czasów okupacji. W tym czasie przebywała w Wilnie. Podobno była w AK. Nigdy nie była zamężna. Niegdyś bardzo ładna, bardzo zdolna, obecnie zupełna degrangolada. Rozpiła córkę, ta porzuciła męża i dziecko po czym wyjechała z Warszawy do (Olsztyna?). W sprawach politycznych H. Skarżanka zawsze była oceniana pozytywnie, przez wiele lat była sekretarzem OOP w teatrze. Obecnie nie wiem czy jest członkiem Partii.
7. Piotr Fronczewski
Znam go od dziecka. Jest synem portiera z teatru „Syrena”. Zawsze wydawał mi się bardzo porządny, układny, pozytywny, zdolny, pracowity. Obecnie nic o nim bliżej nie wiem. Pracuje w Teatrze Dramatycznym. Nie ma z nim żadnego kontaktu.
„Łucja”
Omówienie: Informacja dotyczy Teatru Narodowego i aktorów i pracowników teatru, do których tw posiada bezpośrednie dotarcie. Tw w związku z istniejącą w teatrze sytuacją nosi się z zamiarem odejścia na emeryturę /3 lata temu przekroczyła wiek emerytalny/. Twierdzi, że obecnej sytuacji nie jest w stanie wytrzymać nerwowo.
Zadanie: Aktualne z poprzednich spotkań.
Przedsięwzięcia: Informacje wykorzystywać w prowadzonych sprawach.
Informacje na temat Artura Maryla przekazać do Wydz. PG. KSM.
St. insp. Wydz. III
por. Jerzy Filipowski

UZASADNIENIE
Drugostronnie wymieniony włączył się aktywnie do działalności politycznie negatywnej (….) i działającej w środowiskach twórczych. Istnieje uzasadnione podejrzenie, że wyjazdy zagraniczne może wykorzystać do przekazywania informacji ośrodkom dywersji ideologicznej.
Wydział III KSMO
olbrychski11

Warszawa, dnia 6.01.1977 r.
Tajne
Notatka służbowa
W dniu dzisiejszym wspólnie z ppor. Z. Grabowskim udaliśmy się do mieszkania Daniela Olbrychskiego aktora Teatru Narodowego, w związku z faktem podpisania przez niego listu do Sejmu PRL. Na nasze pytanie czy potwierdza fakt złożenia podpisu pod takim listem, stwierdził, że to prawda i że fakt ten miał miejsce kilka dni temu, oraz, że oprócz niego list ten podpisało wielu intelektualistów. Stwierdził przy tym żartobliwie, że przez wiele lat był harcerzem i pamięta, że w prawie harcerskim jest sformułowanie „Harcerz walczy o prawdę i sprawiedliwość społeczną” uważa też, że sformułowanie to ma w dalszym ciągu rację bytu. List, który podpisał adresowany jest do Posłów: Jarosława Iwaszkiewicza, Haliny Skibinewskiej, Gustawa Holoubka, Mariusza Dmochowskiego i in. a dotyczy, jak oświadczył nie kwestii politycznych, a jedynie moralnych. Akcja zbiórki podpisów nie ma nic wspólnego z działalnością Komitetu Obrony Robotników, a ma na celu rozwianie wątpliwości jakie nasuwają się w związku z rozbieżnością informacji podawanych przez prasę drukowaną w Polsce, stwierdził, że te same dzienniki co jakiś czas podają sprzeczne dane dotyczące spraw wewnętrznych z informacjami podawanymi przez agencje zachodnie w tym również RWE. Jego zdaniem brak jest konsekwencji w tym co podaje nasza propaganda, oraz umiejętności prowadzenia tej propagandy, co w rezultacie powoduje coraz to bardziej napiętą sytuację, budzi coraz to większe wątpliwości u ludzi uczciwych, zaangażowanych po stronie polityki Partii i Rządu. Z myślą o słuszności zwrócenia się w tej sprawie do Posłów „których przecież sami nie tak dawno wybieraliśmy” i z wiarą w to, że Sejm zajmie się bliżej sprawami propagandy list ten podpisał. Na naszą uwagę, że wśród sygnatariuszy tego listu mogą być również osoby, które poprzednio niejednokrotnie dały wyraz swoim negatywnym poglądom politycznym, a akcje przez nich prowadzone były skwapliwie wykorzystywane przez wrogie Polsce ośrodki, powiedział, że nie brano przy podpisywaniu listu pod uwagę, że może on być wykorzystany np. przez RWE, kierowano się jedynie względami moralnymi, dobrem kraju, a jeśli przy okazji ujawni się margines osób, które myślały inaczej, lub miały w tym inny cel, to potwierdzi się jeszcze raz fakt, że przy wszystkich wystąpieniach nawet najbardziej wzniosłych /np. Rewolucja Francuska, Rewolucja Październikowa/ również taki margines występował. Podkreślał kilkakrotnie, że akcja w której uczestniczył nie ma charakteru politycznego. Dotyczy m.in. co prawda wyjaśnienia przez Sejm spraw związanych z Wydarzeniami w Ursusie i w Radomiu, jednak autorzy listu kierowali się zupełnie innymi pobudkami niż K.O.R. W trakcie dalszej rozmowy, kiedy zwróciliśmy mu uwagę, że tego typu wątpliwości można przecież wyjaśniać podczas zebrań organizacyjnych w zakładach pracy, a nie wychodzić z tymi sprawami na zewnątrz, odpowiedział, że to nieprawda, gdyż sami doskonale wiemy, że żadne zebranie nawet partyjne takich wątpliwości nie rozwieje. Natomiast Związki Zawodowe uważa za organizację, która w tych sprawach nie ma nic do powiedzenia. Stwierdził, że sam podczas Kongresu Z.Z. wystąpił w sprawie kinematografii polskiej, w której ostatnio dzieje się coraz gorzej i w najbliższym czasie może się okazać, że aktorzy w ogóle nie będą chcieli grać w filmach, bo w związku z nowymi przepisami nie będzie im się to zupełnie opłacało. Na takie jego wystąpienie miał rzekomo otrzymać odpowiedź, że ponieważ jest w komisji sportowej to powinien się zająć sportem a nie kinematografią. Uważa, że jest to postawienie sprawy na głowie, sprawy sportu są mu tak samo bliskiej jak kinematografii, chociaż nawet lepiej. Podpisując list spodziewał się, że będzie z nim najbliższym czasie przeprowadzona rozmowa, jeśli nie przez nas, to przez któregoś z posłów, do których list był adresowany, a z którymi zna się osobiście i pozostaje w bardzo dobrych stosunkach. Nie wykluczał nawet, że spotka się w takiej rozmowie z uwagami krytycznymi na temat zmian w Konstytucji, odmówił, gdyż uważał, że jest to akcja o charakterze politycznym wymierzona przeciwko władzom politycznym i państwowym, do których działalności nie ma zastrzeżeń. Uważał, że autorzy tamtych petycji mieli na celu wygranie swoich celów politycznych i doprowadzenie do zmiany ekipy rządzącej. Jako jedyny obecnie sposób ustrzeżenia się przed negatywnym echem listu, który podpisał widzi fakt podania jego treści przez prasę krajową. Na zakończenie rozmowy podał, że przy fakcie podpisywania przez niego listu, obecna była jego przyjaciółka Maryla Rodowicz, która również mogła podpisać ten list jednak za jego namową nie podpisały, gdyż „w razie stosowania represji wobec sygnatariuszy, kultura polska poniosłaby zbyt duże straty”.
Wnioski: Z rozmowy z Daniel Olbrychskim nasuwają się następujące wnioski.
W sprawach politycznych jest on faktycznie osobą niezbyt zorientowaną, bardziej kieruje się uczuciem, emocjami niż rozumem.
Uważa, że jego nazwisko jest już tak wielkim, że samo to wystarczy, aby sprawy wagi państwowej były rozpatrywane w sposób jaki on sobie wyobraża, m.in. powiedział w rozmowie, że jeśli posłowie, którzy go bliżej znają, przeczytają pod listem jego nazwisko, to innej perspektywy będą oceniać ten list niż gdyby był podpisany przez osoby skompromitowane, karane lub w ogóle nie znane.
Z jego wypowiedzi odnosi się wrażeniem, że nie wchodzi tu w rachubę jego zła wola, zapędy politykierskie, ani chęć pokazania się w środowisku /co sam stwierdził/.
St. insp. Wydz. III
por. Jerzy Filipowski

NOTATKA SŁUŻBOWA
Dot. Daniela Olbrychskiego
3.04.1977 r. – godz. 19.10
Na obiekt przyszedł fig. z kobietą imieniem Małgosia. Oboje położyli się do łóżka i odbyli stosunek płciowy. Przez cały czas prowadzili rozmowę szeptem. Zrozumiałe były pojedyncze słowa, z których wynikało, iż rozmowa dotyczyła spraw erotycznych, wzajemnego podniecania się i stosunków między mężczyzną a kobietą.
O godz. 22.48 Małgosia zamówiła rozmowę telefoniczną z Gdynią nr tel. 290-626. Czekając na połączenie telefoniczne fig. oznajmił, że parę miesięcy temu w tym hotelu mieszkała Maryla i po chwili dodał: „to skurwiel ma fajną dziewczynę”.
Po otrzymaniu połączenia Małgosia rozmawiała prawdopodobnie z Markiem. Nadmieniła mu, że Daniel jest zupełnie wykończony. Dzisiaj nie przyjdą do nich, ponieważ Daniel nie mógłby prowadzić samochodu. Małgosia przyjedzie do nich jutro z Danielem. Po chwili słuchawkę przejął fig. Oznajmił, że jutro o 12.00 ma te „zakichane koncerty”. Dodał, że Małgosia jest wspaniałą dziewczyną – „gdzie ja miałem oczy w jakieś się baby wdając, dały mi te baby w kość teraz już jestem ostrożny, boję się Małgosi nawet”. Ten fragment rozmowy fig. prowadził z matką Małgosi i potem z jej siostrą.
Po zakończeniu rozmowy fig. zaproponował wypicie szampana i soku owocowego. Kobieta miała obawy, co się stanie gdy ktoś ją zobaczy u fig., kiedy ona nie jest tutaj zameldowana. Była dalej ciekawa, czy „k…” zameldowane są na pokojach w hotelach. Daniel nie bardzo się orientował, dodał że nigdy nie korzystał z ich usług.
Małgosia z kolei oznajmiła, że ma obawę, iż go starci. Daniel natomiast podkreślił, że obecnie jest on d… jako amant. Zawsze był trochę takim monogamistą. Kontynuując wypowiedź nadmienił, że np. Maryla jest zupełnie inną kobietą w łóżku. Wydawało mu się przez pierwsze tygodnie, że kocha tą Marylę, a z tą Moniką… to coś było w sensie tej roboty lepiej. Owszem było nam dobrze, żeśmy się kochali, ale z Moniką to było takie napięte, gorączkowe, jak może być czuła nie wiem za jakiś czas do mnie, tylko plus gorączkowy, tylko plus jeszcze orgazm, tylko nie taki najwyższy. Ale potem się rozwinęło, nastąpiło takie otwarcie erotyczne, że to nie istniało, że w bardzo prosty sposób żeśmy się kochali. I to, że była taką inną kobietą, to mnie zaskoczyło. Być może trochę się usprawiedliwiam, ale ty też jesteś kłębkiem nerwów”.
O godz. 23.08 Daniel wyszedł kupić szampana. Po powrocie fig. oznajmił: /mówił będąc w łazience dlatego nie wszystko było zrozumiałe/ „oczywiście powiedziałem biedny ten Jurek, Marylka go… a co ty myślisz”. Przecież wszystko było robione, żeby cała Polska to wiedziała. Największy sukces pana Jaroszewicza… Ja nie reaguję nigdy na to”. W tym momencie Małgosia powiedziała kilka wyrazów zupełnie niezrozumiałych na co Daniel odpowiedział jej: „a niech sobie wraca, jak ma ochotę, tylko mnie nie zastanie w domu. Przecież ambicja moja męska by się czuła usatysfakcjonowana”.
Dalej. fig. mówił, że w pewnych odruchach z rozpędu „ją” nadal kocha, ale miłość już odpłynęła. Z kolei dodał, że obecnie jest bardzo zmęczony, wykończony. Kiedyś jeździł po całej Polsce, z koncertu na koncert, z pijaństwa na pijaństwo, teraz jednak przeliczył się z siłami. Rozważali następnie możliwość, czy pojadą rano, czy nie. Daniel chciałby jechać ze względu na matkę. Małgosia dalej stwierdziła, że jest debilem na co Olbrychski stwierdził, że nie może tak siebie nazywać, gdyż debilem jest pan Jaroszewicz, „to jest autentyczny debil, prosty, wyraźny słowiański debil, tak że użyje innego słowa”.
W dalszej części fig. usprawiedliwiał się wobec kobiety z braku sił fizycznych. Bardzo ją pożąda i pragnie. Jest śliczną i piękną, ale nie może jej zaspokoić. Psychicznie wraca już do zdrowia, ale brak mu sił fizycznych.
Następnie Daniel oceniał Monikę i powody, dla których rozszedł się z nią. Jego zdaniem stało się to na podłożu psychicznym. Odczuwał wtedy potrzebę, aby był przy nim ktoś łagodny. Wtedy kiedy potrzebował, aby ktoś nim się zaopiekował pod względem zdrowotnym, to ona piła wtedy szampany w pokoju Jaroszewicza. Gdyby nie Maniek to nie wiadomo by było, jakby się to wszystko skończyło. Fig. był wtedy w pokoju zalany krwią i pianą, stłukł głowę o podłogę, a Maniek go trzymał.
Natomiast „ona” piła szampany, mimo że wiedziała, że przy każdym napięciu nerwowym może się taka sytuacja powtórzyć. Podobny atak miał fig. – jak mówi kiedy był na kolacji u Osieckiej, chorobę tę określa jako padaczkę alkoholową. Zwalił się wtedy w kotłowni, gdzie znaleziono go leżącego między rurami.
Nie wiem jak to się dzieje, że jeszcze chodzi i działa, ale choroba pozostawiła na pewno jakieś ślady. Najbardziej go wykończyły te dwie p… Pierwsza robiła pranie mózgu. Mówił Monice nawet, aby dała mu spokój, aby się puściła, po to tylko, aby mieć spokój. Natomiast druga „pani”, cudowna słodycz, niebiańskie szczęście, ale przecież 1/3 czasu była poza domem”. Szukali się telefonicznie po całym świecie, rachunki telefoniczne płacili po 7 tys. zł. miesięcznie. No i wreszcie ta siekiera na końcu. Jak dowie się o tym moja matka to się przekręci. Takie stresy to publicznie miałem, jak mówił, raz w teatrze, a poza tym to było albo przy jednym, albo przy dwóch świadkach. Tylko, że człowiek szuka wtedy rachunku, biegnie do kogoś. Czy to wynika z potrzeby śmierci, czy czegoś? Ja nie wiem na ile to było teraz mechanicznie i z mózgu się biorące, tak jak to było po „Bokserze”, na ile napięcie nerwowe spowodowało, że to co było kiedyś zalecone, właściwie z nerwów zostało wywołane. Ja ma siłę koncentracji, ja Cię mogę wręcz zahipnotyzować, ja mogę też kogoś wprowadzić w trans.
O godz. 23.55 przyszedł kelner z szampanem. Małgosia ukryła się w tym czasie w łazience. Po kilku minutach ponownie wyszła i fig. nawiązał rozmowę na temat kręcenia filmu „Bokser”. Przez 3 dni wtedy, po 12 godzinach dziennie boksował, zmieniając stale partnerów.
Następnie mówił o scenach zazdrości, jakie żona urządzała mu (nieczytelne). Był tak zdenerwowany, że chciał wyskakiwać z 4 piętra przez okno. Kiedy jednak dobiegł do okna, stracił przytomność. Ocknął się (nieczytelne) z płaczącą nad nim Moniką. No i to się powtórzyło jeszcze parę razy. Trwało to gdzieś około 2 lata. Zaczął się leczyć, przerwał leczenie i potem ataki powtórzyły się jeszcze dwa razy. Raz stało się to w teatrze. Potem ponownie zaczął się leczyć i znowu dostał ataku w Londynie. Był tam z Marylą i Agnieszką Osiecką. Ostatni atak miał u Osieckiej, zeszłej soboty. W dalszej części Małgosia mówiła na temat swej rodziny. Oznajmiła, że tato poznał się z jej matką w Paryżu. Kiedy matka była chora, to ojciec sprowadził dla niej (nieczytelne) z Francji. Rodzice jej w okresie przedwojennym byli właścicielami majątków koło Wrześni. Ojciec jej już wtedy był bardzo bogaty, bowiem miał samochód „Buick”. Matka była od niego biedniejsza, była taką „gąską szlachecką”. Daniel był ciekawy, jak jej matka nazywała się z domu. Ta wyjaśniła, że Jakubowska. Dalej fig. zapyta, „a z Prądzyńskimi?”. Kobieta wyjaśniła, że Prądzyńscy to była ich dalsza rodzina. Małgosia potwierdziła fakt, że Trąmpczyńscy pochodzili z arystokracji. Z kolei fig. opowiadał o romansach, jakie miał w przeszłości. Miał krótki romans z aktorką Sawieljewą, która odtwarzała rolę Nataszy w „Wojnie i pokoju”. Spotkali się po latach na festiwalu, a ona udawała, że nic nie pamięta. To fig. bardzo rozłościło. Mówiła, że jest już zamężna i ma dziecko. Miała pretensje, że wszedł do niej do pokoju, będąc pijany. Ale w końcu ją „posiadł”. Wtedy jeszcze była ona śliczna „rajfurzyli” fig. z nią, Bodnarczuk i Wajda.
Pierwszą dziewczynę jaką miał to była starsza koleżanka ze szkoły. Miał wtedy 15 lat. Później pół roku przed maturą zamieszkał z Murzynką. Były to jak sam określa „samcze wyskoki”. Natomiast jeśli chodzi o Sawieljewą, to podkochiwał się w niej trochę, natomiast bardziej mu sie podobało, że to właśnie jest Sawieljewa. Ona wtedy kręciła „Wojnę i pokój”, a fig. „Popioły”.
Zmieniając temat rozmowy Daniel oświadczył, że w „Rosji” jest bardzo popularny. Może nawet bardziej niż w Polsce, gdzie chyba trochę już się „przejadł”, gdyż Polacy nie lubią, gdy ktoś jest popularny. Natomiast tam jest znany, a ponadto dodatkowo jest lubiany jako cudzoziemiec. Do dnia dzisiejszego jedna Rosjanka pisze do fig. krwią listy. Fig. to się nie podoba, gdyż to już jest choroba, gdy pisze się krwią. Kiedyś podczas pobytu w Moskwie otrzymał taki list z kwiatami i pogróżkami, że o ile nie wyjdzie na spotkanie, wtedy ta osoba nie odpowiada za siebie. Daniel oddał ten list organizatorom, ale na szczęście nic się nie stało.
Mówili dalej na temat wychowania ich przez rodziców. Fig. nadmienił, że matce ma do zawdzięczenia to, że wychowała ich mądrze. Małgosia natomiast pozostawała pod wpływem ciotek. Kiedy była w szkole to liczyła bardzo na swą cioteczną siostrę. Mieszka ona teraz w Holandii. Wyszła za mąż, za krytyka muzycznego. Mieszkają teraz w Hilversurem. Jest tam znana rozgłośnia holenderska i właśnie tam jej mąż prowadzi audycje muzyczne. Jeździ po całej Europie na rozmaite zjazdy, kongresy, spotkania. Z całego świata przyjeżdżają do niego na rozmowy i spotkania z nim. W jego programie występują muzycy z całego świata. M.in. był u niego Zimmermann i występował.
Małgosia mówiła z kolei o atmosferze panującej w ich domu. Była to atmosfera ciągłego przygnębienia. Ojciec ciągle narzekał, że coś może się stać, bardzo często wyrzucano go z pracy za to, że był właścicielem ziemskim. UB go śledziło bardzo często i miał trudności w pracy. A w ogóle to miał ciężką naturę. Matka z kolei była naiwną panienką. Słuchała Chopina, czytała Marcela Prousta. Nigdy nie rozmawiała z Małgosią o chłopcach. W domu przez cały czas panowała atmosfera szlachetczyzny. Odseparowali się od świata. Zjeżdżało się do nich zawsze dużo ciotek z Warszawy, Krakowa i Jeleniej Góry. Była również wśród nich jedna, która dożyła 100 lat i która ciągle wyjeżdżała na wczasy na Riwierę i traciła tam pieniądze. Pochodziła z hrabiowskiej rodziny. Daniel przerywając jej dodał, że Monika zna te wszystkie historie, gdyż robiła program o Jasnorzewskiej – „Czarująca czarownica”. Małgosia kontynuowała opowiadanie, jak to była w rodzinie pieszczona, całowana, jak na jej oczach ciotki się rozbierały. Boi się, że właśnie z tego okresu dzieciństwa został je uraz do pewnego rodzaju lesbijskiej miłości. Daniel był ciekaw, czy kobieta pieściła się kiedyś z dziewczyną. Ta zaprzeczyła i twierdziła, że więź psychiczna łączyła ją z pewną dziewczyną, ale nic poza tym. Miała tylko taki jeden incydent kiedy była z Baśką w Austrii. Mieszkali w takim cudownym domku koła St. Moritz. Bardzo tęskniła do Marii i bardzo „potrzebowała wtedy chłopa”. A Baśka była taka, że kto ją poznał to musiał ją posiąść, tryskała energią. W domku tym spały na 2 łożach. Pewnej nocy Basia przyszła do jej łóżka i powiedziała „Małgolku, Małgolku”. Wtedy ja się do niej przytuliłam i zaczęłam jeździć na jej nodze. Jej nogę wzięłam między moje nogi i taki orgazm robiłam sztuczny. Dotykałam jej biustu. A ona mówi: „Małgosia odczep się, no już przestań”.
Dalej opowiadała, jak z Baśką pracowała w pracowni, jak w czasie przerwy na studiach wyjeżdżali na wczasy do Zakopanego.
Daniel następnie oznajmił, że chciałby jej pomóc, tylko w tej chwili nie jest w stanie dać jej pełni szczęścia. Stwierdził, że bardzo się tym martwi i że chyba się powiesi.
W dalszej części wywiązała się dyskusja na temat Hanuszkiewicza. Małgosia była ciekawa, czy jest on pedałem. Daniel zaprzeczył stanowczo dodając, że nie jest on psem na kobiety, jest natomiast słabym człowiekiem, który lubi się kobietom podobać, kokietuje je. Nie stać go jednak na to, aby tę kokieterię poprzeć czynem. Bardzo kocha żonę. Wmówił w siebie, że jest monogamistą. Mówiąc o sobie fig. nadmienił, że ostatnio kiedy się upije lub dawno nie miał dziewczyny wtedy nie wybiera, chociaż uważa że lepiej już się onanizować.
Następnie fig. ponownie zaczął opowiadać o związkach łączących go z Marylą i Moniką. Zdaje sobie sprawę, że i on posiadał w tym co się stało winę, ale już takie są – jak stwierdza ułomności ludzkie. Jeśli chodzi o Marylę, to Daniel przytoczył jej pogląd, z którego mu się zwierzyła. Twierdziła bowiem, że lubi chłopców, którzy chodzą w obcisłych dżinsach i wtedy mogła obrzucić ich spojrzeniem w dół. Uważała bowiem, że tak jak mężczyźni patrzą na biust kobiet, tak kobiety na spodnie mężczyzn. Dodała przy tym, że ona cały czas charakteryzowała się tym, że myślała kroczem. Teraz kiedy Maryla znalazła sobie chłopaka fig. nie cierpi przez to. Na pewno by cierpiał, gdyby był to jakiś fajny facet. Ale tak nie jest. Miał już zresztą od Maryli pierwsze relacje ze spotkań erotycznych i wszystko wskazuje na to, że były nieudane. Mówiła też, że jeśli tak dalej pójdzie to przyjdzie do Daniela, aby się dobrze wykochać. Fig. powiedział proszę bardzo możesz przyjść, ale pod warunkiem, że nie będę jeszcze zakochany. Dodał, też że będzie musiała szybko wyjść, nie nad ranem, gdyż nie lubi skandali.
Oznajmił następnie, że po jednej serii pijaństw zadzwoniła do niego Jaroszewiczowa i zapytała co słychać. Fig. odpowiedział, że nie wie – no więc wrócił kompletnie pijany.
O godz. 1.20 oboje położyli się spać. Po kilku minutach usnęli.
KIEROWNIK SEKCJI I„B” WYDZ. „T”
KPT. – Z. KUSZNERUK

Warszawa, dnia 9.02.1977 r.
Źródło: ko „JK”
Przyjął: J. Filipowski
Miejsce: kawiarnia
Tajne
Informacja operacyjna
W dniach 11-13.01 br. zostały przeprowadzone rozmowy z aktorami, którzy podpisali petycję „Do przedstawicieli świata kultury i nauki – posłów na Sejm PRL. Rozmowy przeprowadzali dyrektor Wydz. Kult. u m.st. W-wy i Z-ca Kier. Wydz. Propagandy i Kultury KW PZPR”.
Z uwagi na chorobę nie przeprowadzono rozmowy z Z. Mrożewskim. Nie rozmawiano również z P. Zaborowskim, który przebywał poza Warszawą i K. Zaleskim, z którym rozmowę przeprowadzić miał Rektor PWST. Wszyscy pozostali aktorzy, w liczbie 12-u przyjęli zaproszenie i zgłosili się w umówionym czasie. Rozmowy przebiegały spokojnie i rzeczowo. Wszystkie osoby, z którymi rozmawiano potwierdziły autentyczność podpisu. Wyjaśniły, że podpisy były zbierane w różnych miejscach i okolicznościach, np. Joanna Walter-Herbst podpisała petycję w kawiarni ZLP, a Barbara Wrzesińska w przerwie nagrania telewizyjnego. Na liście, którą podpisywano były tylko podpisy aktorów. Zbiórka podpisów była przeprowadzona po różnych działaniach poprzedzających jak: rozmowy, zbiórki pieniędzy, relacje z procesów sądowych itp. Podczas rozmów, wszyscy zgodnie twierdzili, że zbiorowy charakter wystąpienia nadaje mu większą rangę i skuteczność, a motywacją ich działania były względy etyczne i obrona praworządności. Jedynie dwóch rozmówców – Maciej Rayzacher i Ryszard Peryt z pełną świadomością i politycznym cynizmem demonstrowali w rozmowie wrogą postawę wobec władzy zaznaczając przy tym, że nie są przeciwnikami ustroju. Pozostałe osoby w sposób szczery wyjaśniały przyczyny, dla których złożyły swoje podpisy i wydaje się, że ich czyn nie był manifestacją stosunku do władzy ludowej.
Marek Kondrat oświadczył nawet, że jeśli komisja sejmowa po zbadaniu sprawy uznałaby, że zasady praworządności nie były łamane, to gotów jest publicznie przeprosić wszystkich posądzonych o te metody. Przekonanie o łamaniu praworządności w Radomiu i Ursusie opierano na różnych źródłach: komunikaty KOR, relacje z rodzicami robotników, „ogólnonarodową dyskusję na ten temat”, jak to określano, autorytet uczonych, którzy podpisali list do Sejmu, brak oficjalnego zaprzeczenia przez władze. (…)

Bydgoszcz, dnia 13 kwietnia 1977 roku.
Tajne
Naczelnik Wydziału II
Biura „B” MSW
w Warszawie
Uprzejmie informuję, że w wyniku podjętych czynności operacyjnych na terenie hotelu „Brda” w Bydgoszczy w dniach 3-4.04.1977 roku za obywatelami PRL
- Olbrychski Daniel, s. Franciszka i Klementyny, ur. 27.02.1945 roku zam. Warszawa, zatrudniony Państwowy Teatr Powszechny – Warszawa
oraz
- Owerkowicz Cezary, s. Władysława i Stanisławy, ur. 20.02.1943 roku, zam. Warszawa – zatrudniony „Estrada”.
(…)
Olbrychski po dokończeniu śniadania oraz Owerkowicz wsiedli do niego i odjechali w kierunku ul. Warszawskiej. W kawiarni pozostała kobieta towarzysząca Olbrychskiemu, trzymając w ręku klucz do pokoju nr 521. Po odjeździe figurantów do jej stolika przysiadł się młody mężczyzna i prowadził z nią rozmowę. Sprawiali wrażenie dobrych znajomych. Jak ustalono był to członek zespołu „Tahiti Tropicale Cranda Banda” ob. Pietrzyk Maciej, ur. 1.08.1944 roku zam. Otwock.
O godz. 14.36 kobieta pożegnała się z Pietrzykiem i oboje wyszli z kawiarni. Kobieta udała się do pokoju nr 521, a Pietrzyk odjechał wraz z oczekującymi go w autobusie kolegami z zespołu na występy. O godz. 14.53 pod hotel podjechała wspomniana Nysa przywożąc Olbrychskiego i Owerkowicza. Olbrychski wszedł do hotelu i poprosił recepcję o wystawienie rachunku za telefony, a następnie udał się do swego pokoju. W międzyczasie Owerkowicz po wyjściu z samochodu pobiegł do Księgarni Rolniczej przy ul. Dworcowej, skąd wyszedł o godz. 15.00 niosąc 3 pakunki w tym jeden rulon, które to przyniósł do hotelu. (…)
Z poczynionych przez tut. Wydział ustaleń wynika, że kobietą która towarzyszyła Olbrychskiemu na terenie hotelu jest ob. Lutomska Małgorzata.
Informację przesyłam celem służbowego wykorzystania.
mjr mgr B. Różycki

Dnia 31.03.1977 r.
Tajne spec. znaczenia
Wyciąg z informacji operacyjnej k.o. „Lotna”
Daniel Olbrychski – odbywając imprezy z udziałem Cezarego Owerkowicza – pianisty /np. 2 tygodnie temu w Bielsku-Białej/ na spotkaniach z publicznością oświadcza, że przystąpił do Kom. Obrony Robotników świadomie i że nigdy się z tego nie wycofał i odcisnął się od tego, że materiał został przekazany Wolnej Europie – Służba Bezpieczeństwa w ramach własnych rozgrywek personalnych. Podobno miał to zasugerować w rozmowie z Premierem. Informacje te kolportuje również jego pianista Cezary Owerkowicz (…).

Gdańsk, 12 lipca 1977 r.
TAJNE
NACZELNIK
WYDZIAŁU III
KOMENDY STOŁECZNEJ MO
W WARSZAWIE
Uzyskaliśmy jednoźródłową informację, że znany aktor Daniel Olbrychski utrzymując intymne stosunki ze znaną piosenkarką Marylą Rodowicz, z chwilą gdy ta zerwała z nim zwierzył się swemu przyjacielowi Jerzemu Goszko zamieszkałem na terenie Trójmiasta, iż Rodowicz jest aktywną działaczką na rzecz KOR-u.
Na ich konto wysłała 4000 zł, a oprócz tego z wyjazdów zagranicznych na tournee organizowane przez „Pagart”, na rzecz „GRACZY” przywoziła nielegalne walory dewizowe od członków polskiej emigracji politycznej.
OLBRYCHSKI miał stwierdzić również, że Rodowicz jako piosenkarka już się kończy i celem poprawienia swojej sytuacji zerwała z nim, aby stać się kochanką Andrzeja Jaroszewicza.
Powyższe przesyła do wiadomości i ewentualnego operacyjnego wykorzystania.
mjr RYSZARD ŁUBIŃSKI

Warszawa, dnia 11.11.1977 r.
Tajne spec. znaczenia
INFORMACJA OPERACYJNA
(…)
Olbrychski zamierza spotkać się z przebywającą obecnie w Paryżu Małgorzatą Braunek. Jak stwierdził – będzie ona jego „cicerone” podczas pobytu w Paryżu.
Małgorzata Braunek – wyjeżdża często do Francji, gdzie jej mąż Andrzej Żuławski posiada własne mieszkanie w Paryżu. W kraju bywa jedynie w okresie kręcenia filmów. Ostatnim filmem w którym gra główną rolę jest serial telewizyjny „Lalka” oparty na powieści Bolesława Prusa. Zdjęcia do tego serialu niedawno zakończone – M. Braunek gra w nim rolę Izabeli Łęckiej. (…)
Inspektor Wydziału III
KSMO

Warszawa, dnia 28.01.1978 r.
Tajne spec. znaczenia
Wyciąg
z informacji operacyjnej tw. „Dukat” z dnia 20.01.1978 r.
Daniel Olbrychski – znany osobiście tw. jest zatrudniony w teatrze „Narodowym”. Aktualnie przebywa wspólnie z Wojciechem Pszoniakiem w Paryżu. „Dukat” uważa go za bardzo dobrego aktora, który narzucił pewien swoisty styl w sztuce aktorskiej. W bieżącym roku po podpisaniu jednej z petycji do Sejmu PRL, przez pewien okres czasu próbował odgrywać rolę wielkiego zwolennika KOR, po zorientowaniu się, że nikt go nie traktuje poważnie, wycofał się.
Ostatnio w środowisku aktorskim dość głośno mówi się o jego zaręczynach z Zuzanną Łapicką, niektórzy rozmówcy są przekonani, że Olbrychski po prostu chce odzyskać swoją dawną popularność, liczy przy tym bardzo na swojego przyszłego teścia – Andrzeja Łapickiego.
Nie jest lubiany w środowisku, bardzo popsuła mu opinię jego była żona Monika Dzienisiewicz. Przez okres ostatniego półrocza tw. nie miał z nim kontaktu.
Za zgodność:
St. inspektor Wydziału III KSMO
ppor. Zbigniew Grabowski

Bielsko-Biała dnia 15.04.1977 rok
Tajne
NACZELNIK
WYDZIAŁU III
KSMO W WARSZAWIE
W odpowiedzi na pismo z dnia 5.4.1977 l.dz. NF-D1439/77 uprzejmie informuję, że figurant Waszej sprawy Daniel Olbrychski przebywał na terenie Bielska-Białej w dniach 18.03-20.03. W okresie tym przebywał również w ciągu jednego dnia w Rabce. Wym. zaproszony został oficjalnie przez Kierownika Garnizonowego Klubu Oficerskiego w Bielsku-Białej. Towarzyszył mu m.in. Cezary Owerkowicz.
Po spotkaniu w Klubie odbyła się kolacja z udziałem oficerów garnizonu bielskiego. W czasie tej kolacji Olbrychski rzeczywiście wypowiedział się, iż „…wycofał się z działalności graczy…”, gdyż było to rzekomo z jego strony postępowanie nieprzemyślane. Stwierdził również, że poprze swojego przyjaciela Andrzeja Jaroszewicza /Dyrektora ZBR FSO Żerań/ usiłował dotrzeć do członków władz centralnych w celu wyjaśnienia swoich rzeczywistych intencji. (…)
NACZELNIK
WYDZIAŁU III
KWMO
W BIELSKU-BIAŁEJ
POR. RYSZRAD JANIK

Warszawa, dnia 27 września 1977 r.
TAJNE
Źródło: „Radkowska”
Przyjął: Chlebicki
dn. 27.09.1977 r.
INFORMACJA OPERACYJNA
Dotyczy środowiska aktorskiego
Wiadomą jest sprawą, że największą bojowniczką /jak ją nazywają/ jest Halina Mikołajska, która z uporem maniaka rozrabia i jest aktywnym członkiem KOR-u. Dzięki Mikołajskiej jest w teatrze „Współczesnym” największe siedlisko sprzymierzeńców KOR-u, Mikołajewska jak twierdzą jej koledzy, jest znakomitą aktorką i niemniej znakomitą osobą, która ma duży wpływ i zdolności przekonywania kolegów o słuszności sprawy, o którą walczy. Dzięki niej wiele osób zostało wciągniętych do KOR-u. Wiele sytuacji relacjonowała mi Barbara Kraftówna, z którą Mikołajewska w ubiegłym sezonie grała razem w spektaklu i z którą dzieliła garderobę. Z relacji Kraftówny wiem, że każdy spektakl był potwornie nerwowy, taką Mikołajska wprowadzała atmosferę, mimo zakazu wpuszczania obcych osób do garderoby, nie było dnia, żeby w trakcie spektaklu, czy finale, nie zjawiały się „jakieś typy” wpadające i opadające Mikołajską z wyrazami wdzięczności, demonstrując swe poglądy na sprawę. Mikołajska bez przerwy opowiada o tym, jak to jest w naszym kraju szykanowana wręcz gnębiona, opowiada o tym, jak jednego dnia ma powybijane szyby innego dnia drzwi jej obrzucane są różnymi nieczystościami, że bez przerwy w niektóre dni i noce ma telefony z pogróżkami, czy zjawiają się co raz to inni ludzie tłumacząc, że w prasie ukazała się notatka, że chce wynająć mieszkanie. Opowiada dużo i barwnie, bardzo przekonywująco a słuchacze roznoszą to i przekazują po całym niemal świecie. Oprócz Mikołajskiej niechlubne i nieprawdziwe rzeczy przekazują inni koledzy i opowiadane jest to np. w Anglii, gdzie przebywa już drugi rok młoda piosenkarka Elżbieta Lubicz, która przyjeżdżała do kraju w ciągu ostatniego roku i mówiła mi, że tam przywożone są najprzeróżniejsze rzeczy dotyczące spraw w naszym kraju, szczególnie rozrabiana jest sprawa KOR-u.
Podczas ostatniego swojego pobytu w Stanach wypowiadała się też Irena Santorowa, w tym czasie była tam moja teściowa, która była na jej koncercie i była świadkiem rozmowy swoich znajomych, którzy relacjonowali sytuację w kraju na podstawie opowieści I. Santor. W teatrze „Współczesnym” na KOR płacą, popierają go i propagują Barbara Wrzesińska, Z. Mrożewski, przychylna jest Z. Mrozowska, Barbara Sołtysik i J. Englert oraz Maciej Englert. Według relacji B. Kraftówny, zdecydowanie na „nie” opowiedział się Cz. Wełłejke. Dużo w środowisku mówi się o postawie Daniela Olbrychskiego, który płaci na KOR i jest pełen podziwu dla postawy Mikołajskiej, ma się też za bojownika słusznej sprawy i potępia innych, którzy nie dają się wciągnąć w tę zabawę. Wypowiada się negatywnie o A. Hanuszkiewiczu i Z. Kucównej, nazywając ich tchórzami, sprzedawczykami – ordynarnie określa A. Łapickiego, właśnie ze względu na ich obojętność dla KOR-u. Niebezpieczną osobą jest Jadwiga Marse, aktorka Żydówka, która prowadziła studia aktorskie w Teatrze Żydowskim, ma bardzo dużo kontaktów w środowisku i poza środowiskiem, często wyjeżdża za granicę, najczęściej do Anglii, gdzie ma wielu przyjaciół Żydów i oprócz handlowych interesów szkaluje nasz kraj np. u p. Cybulskich. On jest krytykiem filmowym, ona lekarką, a kontakt z nimi miała Elżbieta Lubicz, o której wspomniałam, która opowiadała mi co za wieściami J. Marse karmi przyjaciół londyńskich.
Antonina Garden-Górecka też jest zaprzyjaźniona z J. Marse /według jej relacji/ i reprezentuje tę samą postawę. Inną osobą jest Ewa Jastrzębowska, b. żona Lecha Zaherskiego, która szuka za wszelką cenę wrażeń, bywa w obcych ambasadach i opowiada bardzo niemiłe rzeczy o naszych stosunkach. O Jastrzębowskiej dużo mówi się w środowisku, szczególnie w „Komedii”, gdzie jest na etacie, mówi się właśnie o jej stosunkach z cudzoziemcami, przyjaźni się L. Winnicką, która prawdopodobnie umożliwia jej te kontakty. W „Komedii” i w całym środowisku mówi się bardzo dużo i często o Alinie Janowskiej, która obraźliwie i zdecydowanie wrogo wypowiada się o stosunkach w naszym kraju, nie tylko wśród swoich, a jej poglądy są „na wynos”. Po wakacjach, podczas kolacji u Janowskiej, gdzie byli cudzoziemcy z zachodu, poznani przez nią na wakacjach, długo, barwnie i obrzydliwie naświetlała im sytuację w naszym kraju, potrafi to zabarwić jeszcze humorem i zawsze ma wdzięcznych słuchaczy.
Osobą mało znaną jest Ludmiła Krawcówna-Barbaro, śpiewaczka, której nie powiodło się w WTM-ie. Śpiewa na estradzie, przed dwoma laty wyszła za mąż za Marka Barbaro, który ma przyjaciół w Austrii, RFN, tam wyjeżdżali. Krawcówna ma siostrę za granicą na placówce. Stosunek Krawcówny i jej męża jest zdecydowanie wrogi do naszego kraju, jest osobą która wiele złego wynosi o sytuacji w środowisku w kraju.
Wiem też, że ona właśnie ma dostęp do paryskiej „Kultury”, a o stosunkach w teatrze „Współczesnym” i o KOR-rze ma wiadomości z pierwszej ręki, bowiem pracuje z Damianem Damięckim.
Za zgodność
St. inspektorWydz. III
ppor. Zbigniew Grabowski
UWAGA: powyższy odpis jest informacją operacyjną przekazaną przez Wydz. IV Departamentu III MSW

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"Błogosławieni pokój czyniący, albowiem oni synami Bożymi będą nazwani."

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.